Dziś miałem poważny dylemat - chciałem sięgnąć po białe wino, bo upał jest niemiłosierny, a nic nie gasi pragnienia, jak właśnie tenże trun...

Dziś miałem poważny dylemat - chciałem sięgnąć po białe wino, bo upał jest niemiłosierny, a nic nie gasi pragnienia, jak właśnie tenże trunek. Ku mojej rozpaczy w mojej spiżarni nie znalazłem niczego, co nadawałoby się do tego zbożnego celu. Nie chciałem poświęcać wielkich trunków z Somló, ani kolekcji win od Fülekyego, dlatego też sięgnąłem po wino czerwone. W dodatku lekko je schłodziłem, by nie powiększało już cierpień zadawanych mi przez szalejącą w tym roku pogodę.


Sycylia w moim kieliszku... (fot. własna)
 
Mój wybór padł na Colpasso Nero d'Avola 2014 z kolekcji Faktorii Win. Jest to wino pochodzące ze słonecznej Sycylii, według etykiety półwytrawne, choć wcale bym tego o nim nie powiedział. Posiada ciemopurpurową barwę z fioletowymi refleksami. W nosie dominują jeżyny, a zaraz po nich dżem śliwkowy i nieco nut pieprznych. W ustach wyraźnie wiśniowe, dość gęste, soczyste, pojawiają się również nuty owoców leśnych. Trochę brakuje mu kwasowości, ale za to ma przyjemne, ładnie ułożone taniny. Ogóle przyjemne, bardzo pijalne wino, choć raczej nie na takie upały. Moim zdaniem warte sugerowanej ceny detalicznej - 29,99 PLN. Ocena: ***/****. Źródło wina: przysłane do degustacji przez Faktorię Win.

W czwartkowy wieczór wybrałem się do Süti Bisztró, gdzie odbyła się degustacja win bułgarskich prowadzona przez importera Rossena Tkatchenk...

W czwartkowy wieczór wybrałem się do Süti Bisztró, gdzie odbyła się degustacja win bułgarskich prowadzona przez importera Rossena Tkatchenko, który promuje wina ze swego kraju na Węgrzech. W kieliszkach zagościło osiem win z czterech winnic: Zagreus Winery, Boshkilov Winery, Terra Tangra oraz Katarzyna Winery. Owych trunków nie spotkamy na codzień w supermarketach, trzeba się udać po nie do sklepów specjalistycznych. Część z nich jest też dostępna w Polsce.

 

W oczekiwaniu na degustację (fot. własna)
Degustację zaczęliśmy od winiarni Zagreus Winery z okolic Płowdiw, gospodarującej na 120 ha. Uprawia się tu zarówno białe, jak i czerwone szczepy. Wino, które pojawiło się w naszych kieliszkach to Mavrud-Dimiat 2015, kupaż win z owych szczepów i zarazem ciekawostka, gdyż jest to białe wino z czerwonych (Mavrud) gron. Bladozłota barwa, w nosie nieco nut kwiatowych, ziołowych, delikatna pikantność. W ustach średniozbudowane, sporo pikantości, nuty zielonych owoców. Nieco wystaje alkohol. Ocena: **. Następne podane wino to Terra Tangra Sauvignon Blanc/Sémillon 2014. Pochodzi ono z Wzgórz Sakar położonych blisko granicy z Turcją. Posiada ono jasnozieloną barwę, w nosie wyczuwalne nuty zielonej papryki, trawy, agrestu. W ustach nuty trawy, cytrusów, zielonej papryki. Średnio zbudowane, o dość wyraźnej kwasowości i lekkiej goryczce na finiszu. Całkiem przyjemne. Ocena: ***. 

 

A  to co miało nas czekać... (fot. własna)
 
Trzecim winem wróciliśmy do winnicy Zagreus i do szczepu Mavrud, tym razem w różowym wydaniu. Zagreus Mavrud Rose 2015 to wino o malinowej barwie, w nosie również wyczuwalne nuty tegoż owocu, trochę truskawek oraz lekka pikantność. W ustach trochę owocu, wino jest krągłe, mamy niewielką słodycz i równie niewielką kwasowość. Na finiszu pojawia się czerwona porzeczka. Zdecydowanie za mało struktury. Ocena: **. Następnie nadchodzi pora na swojsko brzmiącą nazwę Katarzyna Estate z Mezzek (właścicielami jest polska rodzina Trylińskich) i jej Les Cailloux 2014. Jest to kupaż Viogniera i Chardonnay o jasnozłotej barwie, w nosie wyczuwalne są aromaty polnych kwiatów, prażonych migdałów, wanilii, ziół włoskich oraz mokrej skały. W ustach nuty owoców cytrusowych, trawy, brzoskwinii, dalej prażone migdały i delikatna goryczka. Wino jest średniozbudowane, trochę wystaje alkohol, ale zdecydowanie sprawia lepsze wrażenie od poprzedników. Ocena: ***.

 

Ten róż nie zachwycił (fot. własna)
Następnie nadeszła pora na Boshkilov Melnik-55 Rose 2015, powstały ze szczepu Melnik 55. Jest to trunek o ciemnoróżowej barwie, bogatym w nuty owocowe nosie (malina, wiśnia), oraz całkiem przyjemnych, hedonistycznych ustach: sporo tu owocu, wiśni, maliny, przyjemna kwasowość, sporo ciała. Na finiszu pikantne. Całkiem przyjemne różowe wino. Ocena: ***/****. Po nim podano Zagreus Syrah Rose 2013. Winem tym wkroczyliśmy w kategorię czerwonych win. Posiada ono purpurową barwę, w nosie nuty zwierzęce, skóra, owoce leśne, nieco dymu. W ustach również wyraźnie wyczuwalna skóra, owoce leśne, delikatne, niezbyt nachalne taniny. Typowa dla Syrahów solidna pikantość, na finiszu wyczuwalne nuty czerwonego jabłka. Jest ok, ale to nie moja bajka. Ocena: ***.


Tu zaś jest już o wiele lepiej... (fot. własna)
Ostatnie dwa wina pochodziły z winiarni Boshkilov i pwostały z tego samego szczepu, w tym samym roczniku. Co je różniło? Filtracja... Pierwszym z nich jest Boshkilov Melnik-55 2014, który posiada purpurową barwę, w nosie wyczuwalne nuty wiśni, owoców leśnych, suszonej śliwki oraz delikatne nuty skórzane. W ustach delikatna słodycz z ektraktu, wino jest złożone, poważne, ma sporo owocu. Sprawia autentyczną przyjemność. Dla mnie najlepsze wino panelu. Ocena: ***/****. Boshkilov Melnik-55 Unfiltered 2014, choć z tego samego szczepu, sporo różni się od swojego poprzednika. Ma znacznie ciemniejszy kolor, w nosie również sporo owocu, wiśni, ale też nuty pikantne. W ustach potężne, nieułożone jeszcze taniny, spora kwasowość, owocowość schodzi tu niejako na drugi plan. To wino potrzebuje sporo czasu, by dojść do pełni formy. Ocena: ***.

 

Rossen zachwala wina... (fot. własna)
Cieszę się, że mogłem wziąć udział w panelu, gdyż miałem możliwość poznać wina z kraju, który nie znajduje się na liście moich priorytetów winarskich. Co do poziomu, to nie jestem nim za bardzo zachwycony, zdecydowana większość win miała zbyt wystający, agresywny alkohol, który utrudniał percepcję tych trunków. Jeden czy dwa wyjątki to za mało, by wina te trafiły na listy koneserów, ja sobie odpuściłem zakupy, gdyż ceny moim zdaniem są zdecydowanie zbyt wysokie w stosunku do jakości (ok. 41,50 do 55,50 PLN za butelkę). Próbowaliśmy także oliwy z oliwek, która pozostawiła po sobie znacznie lepsze wrażenie. Degustowałem na koszt własny.

Varga Pincészet to jeden z największych producentów wina na Węgrzech, któgo produkty dostępne są w (dosłownie!) każdym rogu, przy czym nie ...

Varga Pincészet to jeden z największych producentów wina na Węgrzech, któgo produkty dostępne są w (dosłownie!) każdym rogu, przy czym nie są to trunki, które prezentują jakąś wyjątkową jakość. Ot, masówka dla tłumów, skrojona idealnie na potrzeby rynku - i do tego w wyjątkowo dobrej cenie. Takie było założenie braci Varga, z czym się niespecjalnie kryją. Ja sam miałem kilka doświadczeń z tymi winami, większość z nich nie była do końca pozytywna, dlatego jeśli sięgam nie, to towarzyszy mi obawa o to, co znajde w owej butelce. Ale Varga to nie tylko masówka, na własnych parcelach produkuje wina z kategorii premium, m. in serię Aranymetszés (Złoty podział), jak i wina lodowe, w tym to, które zdegustowałem wczoraj. Tym razem jest wyjątkowe, bo zamiast popularnego na Węgrzech Rieslinga i Olaszrizlinga, jest to wino z lokanego szczepu z Badacsony - Kéknyelű.

 

Bardzo, ale to bardzo słodkie... (fot. własna) 
 
Varga Kéknyelű Jégbor 2008 to dojrzałe już wino o głębokiej, bursztynowej barwie. W nosie wyczuwalne są wyraźne aromaty bzu, białej porzeczki, gruszki, pigwy oraz delikatna nuta miodowa i lekka pikantość. W ustach nieco przytłaczająca słodycz, którą lekko stępia wyraźna kwasowość. Na pierwszym planie mamy również nuty kwiatów bzu, gruszki, pigwy. Owocu jest sporo, jednak sprawia ono wrażenie, że nie jest już pierwszej świeżości. Dość długi finisz z nutą gruszki. Wino jest ciężkie, oleiste, jednak sprawia nieco przyjemności. Idealnie wpasuje się do bardzo, ale to bardzo słodkich ciast, pite samo męczy - jest po prostu za słodkie. Ocena: ***. Cena: 2999 HUF (41,50 PLN). Źródło wina - zakup własny, dostępne w Vinotekach sieci CBA Príma.

Somló to jeden z moich ulubionych węgierskich regionów winiarskich, a Somlói Apátsági Pince to jedna z najlepszych tamtejszych winnic. Lubi...

Somló to jeden z moich ulubionych węgierskich regionów winiarskich, a Somlói Apátsági Pince to jedna z najlepszych tamtejszych winnic. Lubię ich wina i zawsze chętnie po nie sięgam, gdyż nie schodzą poniżej pewnego poziomu. Podczas mojego pierwszego (ale jestem pewien, że nie ostatniego!) pobytu na Somló otrzymałem od Zoltána Balogha Hárslevelű 2012, które aż do wczorajszego dnia czekało na swoją kolej. W międzyczasie Somló nawiedziła potężna wichura z gradobiciem, w niektórych miejscach niszcząc nawet 100% plonów. Już wiadomo, że rok 2016 będzie jednym z najsłabszych w najnowszej historii Somló, dlatego kto może, niech wspiera winiarzy kupując tamtejsze wina.

 

Jest moc! (fot. własna)
 
Somlói Apátsági Pince 2012 to jedyne wino z tamtego rocznika zawierające cukier resztkowy (6,9 g/l), który tak często pojawia się w winach tego producenta, nadając im krągłości i balansu. Posiada ono głęboką, złotą barwę, w nosie wyczuwalne są nuty kwiatów lipy, miodu, melona oraz rumianku. W ustach delikatnie miodowe, pojawia się melon, cytrusy, suszone owoce, dalej mamy nuty kwiatowe, lekką kwasowość (5,9 g/l) oraz wyczuwalną mineralność. Sporo alkoholu (13,5%), który nadaje mu pazura. Finisz średni, przyjemny, z lekką goryczką. Solidne wino, które oddaje ducha tego wygasłego już wulkanu. Ocena: ***/****. Cena: 3290 HUF (46 PLN).

Nie jestem jakimś wielkim fanem kina, choć trochę filmów w życiu obejrzałem. Niespecjalnie przepadam też za imprezami tematycznymi, gdzie w...

Nie jestem jakimś wielkim fanem kina, choć trochę filmów w życiu obejrzałem. Niespecjalnie przepadam też za imprezami tematycznymi, gdzie wino jest jakby dodatkiem do głównej treści. Tym razem zostałem jednak zaproszony przez Gábriela Istvána Nyulasiego na pokaz filmu Leon zawodowiec i towarzyszącej mu degustacji 7 węgierskich win. Należy dodać, że wina te pochodziły od małych, nieznanych mi winnic, dlatego zdecydowałem się wziąć udział w tym wydarzeniu. Miejsce stanowiła jedna z sal wine baru VinoPiano.

 

Słuszne hasło. Popieram (fot. własna)
 
Degustację zaczęliśmy od wina musującego Összhang 2012 z winnicy Anonym Pince z Etyek. Jest to całkiem udany kupaż Chardonnay oraz Pinot Noir, powstał metodą tradycyjną i dojrzewał w beczce dębowej. Posiada jasnozłotą barwę, mocno się pieni, zaś bąbelki są niewielkie. W nosie wyczuwalne są aromaty zielonego jabłka, agrestu, kwiatowe. W ustach na pierwszym planie znajdują się nuty cytrusów, które podkreśla dyskretna, aczkolwiek wyczuwalna kwasowość (6,7 g/l). Dalej pojawia się zielone jabłko, agrest, oraz delikatna goryczka. Całkiem przyjemne: ***. Następnie podano Ezerjó 2015 z Gál Szőlőbirtok és Pincészet. Owa winnica ma swą siedzibę w Szigetcsép w regionie winiarskim Kunság. Wino posiada jasnozieloną barwę, w nosie mamy burzę owoców, istne tutti frutti, morele,  brzoskwinie oraz nieco nut kwiatowych. W ustach wyjątkowo świeże, z dobrą kwasowością, nutami cytrusów i owoców egzotycznych. Lekkie, przyjemne. Ocena: ***.

 

Sali powoli się wypełnia (fot. własna)
 
Potem na dłuższy czas zagłębiliśmy się w meandrach filmu, kiedy Jean Reno z gracją eliminował kolejnych osobników, a młodziutka Natalie Portman próbowała go uwieść. Po około półtorej godziny nastał czas na kolejne wina - tym razem na stół powędrował Hárs-Rajnai z winnicy Lukácsy Pince z Monor. Jest ono kupażem Rieslinga i Hárslevelű, posiada jasnozłotą barwę, w nosie wyczuwalne są delikatne nuty cytrusów, brzoskwinii oraz kwiatów lipy. W ustach dość zielone, ze sporą kwasowością, wyraźnymi nutami cytrusów oraz brzoskwinii. Trochę brakuje mu harmonii, ale summa summarum to nie jest złe wino. Finisz z delikatnymi nutami zielonego jabłka. Ocena: **/***. Tą samą winnicę reprezentował Rajnai Rizling 2015. Mamy tu jasnozłotą barwę, w nosie lekkie nuty cytrusowe, brzoskwinii, mango oraz maślane. W ustach dominują cytrusy, owoce egzotyczne - mango, grapefruit, jest też solidna kwasowość oraz delikatna mineralność. Na finiszu pojawia się lekka goryczka. Poprawny, lecz mnie nie zachwycił. Ocena: **/***.

 

Dobre wino do kina... (fot. własna)
 
Trzecim podanym w przerwie winem był Frazír 2012 z Anonym Pince. Jest to dojrzewający w beczkach dębowych Sauvignon Blanc. Charakteryzuje się bladożółtą barwą, w nosie wyczuwalne nuty maślane, owoców egzotycznych, mango, wanilii. W ustach sporo owoców egzotycznych, melonu, mango, delikatna nuta miodowa, wyrazista kwasowość oraz kremowa tekstura sprawia, że jest to jedno z ciekawszych win, jakie piłem ostatnim czasem. Na finiszu pojawiają się nuty zielonego jabłka, gruszki oraz wanilii. Ocena: ***/****. Po owym winie wróciliśmy do filmu, w którym akcja płynęła wartko, niczym górski potok. Zgasły światła, a kieliszki powoli się opróżniały...

 

Jedzenie też niczego sobie... (fot. własna)
 
Leon wydał swoje ostatnie tchnienie, a wkrótce po tym światła zabłysły na nowo. Degustację zakończyliśmy dwoma winami od Pócz Pincészet z Balatonlelle położonego południowym brzegu Węgierskiego Morza. Pierwszym było musujące Bubbori Rosé Gyöngyözőbor 2015. Jest to kupaż Cabernet Sauvignon, Merlota oraz Kékfrankosa, o jasnoróżowej barwie. Nie jest przesadnie pienisty, a bąbelki są sporej wielkości, wino zostało mechanicznie nasycone CO2. W nosie jest wyraźnie kremowe, z wyczuwalnymi nutami malin oraz delikatną pikantością. Usta kryją sporo świeżości podbudowanej na solidnej kwasowości, jest też dużo owocu - malin, truskawek. I tu mamy wyraźną kremowość, jest to jeden z lepszych róży, który ostatnimi czasy piłem na Węgrzech. Ocena: ***/****. Na sam koniec do kieliszków nalano nam Prémium Cuvée 2013, które powstało z tych samych szczepów, co poprzednik. Posiada ono purpurową barwę, w nosie wyczuwalne owoce leśne, czekolada, tytoń. W ustach wciąż sporo owocu (jeżyny, maliny), krągłe taniny, przyjemna, nadająca świeżości kwasowość. Wino o solidnej strukturze, które mimo dość długiego pobytu w beczce nie zatraciło swojej klasy. Ocena: ***/****. Moim zdaniem najlepsze wino panelu wraz z winem Frazír. 

 

Bierz mnie! (fot. własna)
 
Nie chciałbym negować idei tego typu degustacji, bo na własnej skórze przekonałem się, że to może działać. Trochę brakowało mi jednak powiązania owych win z filmem, który był wyświetlany, co nadałoby samej imprezie głębszego sensu. Mimo wszystko, każda okazja na spotkanie z winami od mało znanych lub butikowych winiarni jest wartościowa, dlatego też cieszę się, że pojawiła się taka możliwość i z niej skorzystałem. A samo miejsce - czyli winebar VinoPiano dopisuję do mojej listy must be, ponieważ zarówno wina, jak i serwowane tam przekąski są najwyższych lotów.

Degustowałem za darmo na zaproszenie Gábriela Istvána Nyulasiego z Az Ihatóbb Magyarországért, która to organizacja zajmuje się promowaniem szeroko pojętej kultury winiarskiej.


Dziś recenzuję kolejne z win podesłanych do degustacji przez Faktorię Win. I niezmiernie się tym ekscytuję, gdyż ostatnio na punkcie Włoch ...

Dziś recenzuję kolejne z win podesłanych do degustacji przez Faktorię Win. I niezmiernie się tym ekscytuję, gdyż ostatnio na punkcie Włoch mam małego hopla, zwłaszcza jeśli chodzi o doznania winiarskie. Tym razem do kieliszka trafił arcyciekawy kupaż szczepów Grillo oraz Viognier z Sycylii. Winogrona z winnicy Feudo di Santa  Tresa pochodzą z ekologicznych upraw, a cały teren nasadzeń zajmuje ok 50 ha.


 

Owocowa świeżość z Sycylii (fot. własna)
 
Feudo di Santa Rina Ianca Tresa 2014 poisada jasnozłotą barwę. W nosie wyczuwalne są nuty owoców egzotycznych, cytrusów, ale również pojawiają się włoskie zioła (bazylia). W ustach dominuje solidna kwasowość, jednak jest też sporo owocu – zwłaszcza tropikalne mango i cytrusy, dalej pojawiają się nuty ziołowe oraz delikatne nuty wanilii. Wino jest dość pikantne, a na finiszu pojawia się wyraźna goryczka. W sam raz lato, do ryby czy też krewetek, lub jako aperitif. Nie podbiło mego serca, lecz jest całkowicie poprawne – nie mogę mu nic zarzucić. Ocena: ***/****. Sugerowana cena detaliczna: 33,99 PLN. Źródło wina: przesłane do degustacji przez Faktorię Win.

Lato w pełni, ciepło daje się we znaki, weekend... Cóż może lepiej ugasić pragnienie, aniżeli chłodne, wytrawne białe wino? Oczywiście to b...

Lato w pełni, ciepło daje się we znaki, weekend... Cóż może lepiej ugasić pragnienie, aniżeli chłodne, wytrawne białe wino? Oczywiście to było pytanie retoryczne, gdyż fani owego szlachetnego trunku wiedzą, że nie ma nic lepszego od niego. Zwłaszcza jeśli wychodzą spod ręki takiego tuza, jak Huba Szeremley, który swoje wspaniałe wina tworzy od 1992 na ponad 150 ha, głównie w regionie winiarskim Badacsony. Znany jest m.in. z tego, że ocalił i na nowo spopularyzował niemalże zapomniany już lokalny szczep Kéknyelű.

 

Jedno z najpopularniejszych win z Badacsony (fot. własna)
 
My zaś na terasie sięgnęliśmy po Szeremley Rizling 2014, kupaż Olaszrizlinga oraz Rieslinga. Wino to posiada jasnozieloną barwę, w nosie wyczuwalne nuty cytrusów oraz kwiatowe (lipa). W ustach na pierwszy plan wysuwa się solidna kwasowość (7,5 g/l), która stanowi dobrą podbudowę dla wyczuwalnej, aczkolwiek delikatnej mineralności góry Badacsony. Dalej pojawiają się nuty cytrusów oraz brzoskwinii, a na sam koniec pojawia się lekka goryczka. Finisz krótki, aczkolwiek przyjemny. Ogólnie całkiem przyjemne, konkretne wino na ciepłe, letnie wieczory. Cena: 1800 HUF (25 PLN). Ocena: ***. Polecam!

Rzadko na łamach tego bloga pojawiają się recenzje książek o winie, choć w najbliższym czasie postaram się to zmienić, ponieważ węgierskie ...

Rzadko na łamach tego bloga pojawiają się recenzje książek o winie, choć w najbliższym czasie postaram się to zmienić, ponieważ węgierskie księgarnie kryją niezmiernie wielkie pokłady takowej literatury, zarówno o technicznym aspekcie powstawania tego trunku, jak i o samych regionach winiarskich, winiarzach oraz ich dziełach. Dzisiaj na tapetę wezmę książkę autorstwa Jenő i Ervina Tamásów A tőkétől a pohárig - amit a borról tudni érdemes - Od winorośli do kieliszka - co warto wiedzieć o winie. Rodzina Tamásów gospodaruje na 2,8 ha w miejscowości Csopak na północnym brzegu Balatonu. Ojciec, Jenő, jest głównym winarzem i na bazie własnych doświadczeń napisał ową książkę, zaś syn - Ervin - jako fan fotografii - ubogacił ją swoimi zdjęciami.

 

Piękna okładka (fot. ze strony Libri.hu)
 
Książka składa się z 6 głównych rozdziałów (tłum. własne): Winorośl, Wino, Wyjątkowe wina, Degustacja, Kulturalne spożycie oraz Słynne regiony winiarskie. W pierwszym rozdziale podążamy ścieżką winorośli od momentu wyboru odpowiedniego podłoża, po zbiory. Drugi skupia się na technicznym aspekcie powstania wina od momentu zbioru, aż po etap sprzedaży, włączając w to m.in. błędy popełnione podczas produkcji. Trzeci ukazuje technologię powstania wyjątkowych win takich jak Szampan czy też Aszú. Kolejne dwa skupiają się na odbiorze wina i jego miejscu w kulturze. Ostatni opisuje zaś najbardziej znane na świecie regiony winiarskie i ich wielkie wina. Autor książki stara się przybliżyć temat z wielu stron, zarówno technicznej, jak i kulturowej, gdyż samo wino jest nie tylko wyrobem alkoholowym, a o wiele bardziej częścią kultury ludzkiej, do tego stopnia istotnym, że obecnym nawet w aspekcie religijnym (wino mszalne).

 

Różne stadia rozwoju winogron (fot. własna)
 
Autor krytycznie odnosi się do pozycji winiarstwa węgierskiego na mapie świata. Wskazuje wiele problemów, zaniedbań i udowadnie, że droga do sukcesu jest długa i kręta. Przekazuje swoje własne doświadczenia, oparte zarówno o pracę w miejscowej branży winiarskiej, jak i obserwacje, które poczynił podczas pobytu za granicą, w innych regionach winiarskich. Ponieważ książka ta powstała również z myślą o osobach, które zaczynają swoją przygodę z winem, treść nie jest przesadnie nasycona winiarskim żargonem, a dla wyjaśniena umieszczono niewielki słownik z wyjaśnieniami dla specjalistycznych sformułowań. Jeśli zaś chodzi o stronę graficzną książki - stoi ona na wysokim poziomie. Mamy przekroje winorośli oraz owoców w różnych stadiach ich dojrzewania, czy też zobrazowane różne rodzaje korków. Każdy rozdział jest opatrzony właściwymi sobie zdjęciami, w wysokiej rozdzielczości.

 

Mamy i różne rodzaje korkociągów (fot. własna)
 
Kiedy trafiłem na tą książkę na półce księgarni, od razu się w niej zakochałem. Oczywiście przez jakiś czas odmawiałem sobie tego wydatku, w końcu otrzymałem ją w prezencie. Podoba mi się zarówno język autora, jak i graficzne ilustracje tego, co się z winem (winoroślą) dzieje, na każdym etapie ich rozwoju. Taki sposób przedstawienia pozwala wyobrazić sobie, jak dużo pracy i jak wiele czynników wpływa na to, co nalewamy sobie do kieliszków każdego dnia. Ważne jest również, jak odbierane jest wino, jak istotne jest miejsce, z którego pochodzi i jak w różnych epokach i kulturach było postrzegane. Książkę każdemu winomanowi serdecznie polecam. Dodatkowym smaczkiem, i potwierdzeniem "jakości" jest fakt, że lektorem książki był nie kto inny, jak sam István Szepsy. By nie było tak słodko, jeszcze łyżka dziegciu - niestety dzieło to powstało jedynie w języku węgierskim. Z technicznych informacji na koniec: książka liczy 288 i została wydana w grubej oprawie przez wydawnictwo Alexandra. Cena: 5999 HUF (84 PLN). Dostępna w każdej większej księgarni sieci Libri lub Alexandra.

 

Ważny jest także aspekt naukowy... (fot. własna)

Poza Lidlem, o czym pisałem tu , również Auchan postanowił zaprezentować niewielką, ale odświeżającą ofertę na początek lata. Znajdziemy w ...

Poza Lidlem, o czym pisałem tu, również Auchan postanowił zaprezentować niewielką, ale odświeżającą ofertę na początek lata. Znajdziemy w niej 27 etykiet, w których skład wchodzą przede wszystkim wina różowe w przedziale cenowym od 849 do 1299 HUF (12 do 18 PLN). Auchan stawia przede wszystkim na znane nazwiska - Gere, Tiffan czy chociażby Szeremley. Ich wspólną cechą jest lekkość i świeżość - przecież tego oczekują latem klienci.

 

Róż na lato (fot. ze strony Auchan)
Z oferty polecić mogę w szczególności Mátrai Rosé z Bardos és Fia Pincészet, kupaż Kékfrankosa, Merlota oraz Pinot Noir, o wyraźnych nutach malinowych oraz truskawskowych, wyjątkowo odświeżające! Odpowiada mi również styl Laposy, który robi wyjątkowo świeże, delikatne wina, takim jest również LPS Nuovo Cuvée. Zachęcam do zakupów w Auchan, gdyż większość win w ofercie jest dostępna za znacznie niższą niż normalnie cenę, a obniżki dochodzą do 40%. W takim wypadku chyba warto sięgnąć po różowe? Całość oferty dostępna tu.

Podejrzewam, że mało kto z Was słyszał o winach z Uzbekistanu. Nie miałem pojęcia, że w takim klimacie i na tej szerokości geograficznej ko...

Podejrzewam, że mało kto z Was słyszał o winach z Uzbekistanu. Nie miałem pojęcia, że w takim klimacie i na tej szerokości geograficznej komukolwiek przyszłoby do głowy robić trunki z winnej latorośli, zamiast kumysu czy też wódki. A jednak! Znajdziemy tu również wina, choć... O tym dalej. Producentem degustowanego trunku jest Toskhentvino Kombinati, jeden ze spadkobierców wielkich kombinatów spożywczych z czasów dawnego ZSRR, choć jak możemy dowiedzieć się - jego historia jest wiele dłuższa i zaczęła się już w 1867 roku (więcej nie doczytałem na ich stronie...).

 

Obrazki jak z Baśni z 1001 Nocy... (fot. własna)

Tashkent Specjalnoye Beloe Polusladkoye Vino jest półsłodkim kupażem ze szczepów Rkatsiteli oraz Bayan Shirey. Posiada jasną barwę z zielonymi refleksami, w nosie wyczuwalne nuty muszkatowe, oraz trawy, ale także niedojrzałych owoców. W ustach dominuje gumowy wąż, mocno daje się we znaki alkohol, pomimo nominalnie niezbyt wielkiej ilości (11%), nie wyczujecie tu owocu, a słodycz, która tu jest bardziej przypomina syrop z aspartamu. Na finiszu pojawia się wybitnie nieprzyjemna goryczka. Powiedziałbym, że to wino jest dla mnie ciekawe z kulturowego punktu widzenia, jeśli chodzi o jego smak... to nie poleciłbym go nikomu. Ocena: *. Cena: podobno kosztowało ok. 15 USD (60 PLN) i moim zdaniem jest to najgorzej wydane 15 baksów na alkohol... Źródło wina: udostępnione do degustacji przez koleżankę Olę.
Obsługiwane przez usługę Blogger.