Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wino węgierskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wino węgierskie. Pokaż wszystkie posty

Czwartkowym porankiem do punktów kolportażu w całych Węgrzech trafił magazyn Top 100 legjobb magyar bor. Owy ranking najlepszych węgierski...

TOP 100 - Kolejna edycja rankingu najlepszych węgierskich win

Czwartkowym porankiem do punktów kolportażu w całych Węgrzech trafił magazyn Top 100 legjobb magyar bor. Owy ranking najlepszych węgierskich win ukazuje się od kilku lat jako wydanie specjalne gazety Népszabadság, jednak po zamknięciu tego medium postanowiono kontynuuować jego chlubną tradycję przy współpracy z firmą Winelovers, która jest jednym z ważniejszych animatorów życia winiarskiego na Węgrzech. Magazyn posiada 100 stron, oprócz oceny poszczególnych win znajdują się w nim wywiady, prezentacje winiarni oraz innych organizacji związanych z szeroko pojętą kulturą winiarską. W tym roku szczególne miejsce zarezerwowano dla Tokaju. Znajdziemy tu wywiad z László Szilágyim z winnicy Gizella Pince, w cyklu Tokaj Arcai (Twarze Tokaju), są tu także artykuły przybliżające sylwetki tutajeszych winiarzy - Istvána Szepsyego oraz jego syna, Andrása Bacsó (Oremus), Károlya Átsa (Grand Tokaj) oraz Zoltána Demetera. Oprócz nich na łamach magazynu znajdziemy również krótkie notki o działających w regionie stowarzyszeniach i organizacjach, takich jak Tokaji Borlovagrend (Tokajskie Bractwo Winiarskie) czy Tokaji Alapítvány (Fundacja Tokajska).

 

Top 100. Jak co roku, a jednak trochę inaczej... (fot. własna)
Artykuły artykułami, ale najważniejszy w takich magazynach jest oczywiście ranking - to on przyciąga czytelników. W tym roku 21 węgierskich specjalistów posiadających tytuł DipWSET oceniało 210 win nagrodzonych w innych konkursach (VinAgora, DWWA, Magyar Bormustra) lub zgłoszonych do konkursu przez winiarzy, handlarzy, sommelierów i innych przedstawicieli rynku winiarskiego. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów zwyciężcą zostało wytrawne białe wino, a nie jak do tej pory - Tokaje Aszú. Istotna jest także zmiana trendów - w pierwszej dziesiątce rankingu znajduje się 6 czerwonych win, z czego 5 pochodzi z południa Węgier (Villány i Szekszárd). Tegorocznym zwyciężcą został Barát Hárslevelű 2015 z Gizella Pince, z której wywodzi się także zdobywca 3 miejsca - Dénes Aszú. Rozdzieliło je Fekete-Hegy Cabernet Franc Selection z znajdującej się w Villány winnicy Bock Borászat. Kolejne miejsca w dziesiątce zajeli: Villányi Franc 2011 z Mokos Csaladi Pincészet, Tamás Válogatás 2013 z Lics Pincészet, Syrah Reserve 2012 z Mészáros Borház, Faluhely Szekszárdi Kékfrankos Válogatás 2013 z Bodri Pincészet, Tokaji Aszú 6 puttonyos 2013 z Sajgó Pincészet - Tolcsva Bor, Lónyai Hárslevelű z Tokaj Kikelet Pince oraz Evangelista Cabernet Franc 2012 z Ikon Borászat. Łącznie w rankingu znalazły się 44 wina białe, 33 wina czerwone, 21 win deserowych oraz 2 wina musujące.

 

Autor zwycięskiego wina - László Szilágyi (fot. własna)
Spośród szczepów na lidera wśród białych win powoli wysuwa się Hárslevelű, choć w rankingu najwięcej win powstało z Olaszrizlinga. Spośród wysoko ocenionych win czerwonych wyraźnie dominuje Cabernet Franc. Warto spojrzeć na ów ranking również przez pryzmat regionów winiarskich. Można zauważyć dominację Tokaju, sporo też Szekszárdu, Villány, Egeru, następnie mamy kilka win z nad Balatonu. Pozostałe regiony reprezentowane przez jedno-dwa wina. Ciekawostką jest obecność win Frigyesa Botta ze Słowacji. Oczywiście należy podkreślić, że mimo oceny specjalistów branży winiarskiej każdy taki ranking jest silnie subiektywny - między innymi dlatego, że grono win spośród których wybierane jest stosunkowo wąskie, brak w nim win od niektórych największych winiarskich nazwisk (np Szepsyego), zaś inne obecne na liście trunki znajdują się na rynku od kilku lat. Mimo wszystko jest ona ciekawym obrazem tutejszego świata winiarskiego, pewnym wyznacznikiem trendów panujących w branży. Na deser załączam kompletną listę wyróżnionych win.

TOP100:
1. Gizella Pince Barát Hárslevelű 2015
2. Bock Borászat Fekete-hegy Cabernet Franc Selection 2012
3. Gizella Pince Dénes Aszú 2013
4. Mokos Családi Pincészet Villányi Franc 2011
5. Lics Pincészet Tamás Válogatás 2013
6. Mészáros Borház Syrah Reserve 2012
7. Bodri Pincészet Faluhely Szekszárd Kékfrankos Válogatás 2013
8. Sajgó Pincészet - Tolcsva-Bor Tokaji 6 puttonyos Aszú 2013
9. Tokaji Kikelet Pince Lónyai Hárslevelű 2015
10. Ikon Borászat Evangelista Cabernet Franc 2012
11. Mészáros Borház Grand Antiqua Cuvée 2012
12. Vincze Borászat Arcanum Egri Bikavér 2012
13. Mikóczi Pincészet Szekszárdi Cabernet Sauvignon 2011
14. Béres Szőlőbirtok Tokaji Furmint 2014
15. Vineum Borház Dongó Furmint 2013
16. Füleky Pincészet Tokaji Aszú 6 puttonyos 2007
17. Chateau Dereszla Pincészet Aszúeszencia 2008
18. Fritz Borház Medicina Cuvée 2012
19. Heimann Családi Birtok Barbar 2012
20. Vinatus Pincészete Crassus Cuvée 2012
21. Disznókő Szőlőbirtok Sárga Borház Tokaji Aszú 5 puttonyos 2013
22. Tokaj-Hétszőlő Szőlőbirtok Aszú 5 puttonyos 2008
23. Mokos Családi Pincészet Cabernet Sauvignon Barrique 2011
24. Dobosi Pincészet Bio Kéknyelű 2014
25. Holdvölgy Expression Becsek Hárslevelű 2009
26. Vincze Borászat Arcanum Kékfrankos 2011
27. Egri Borvár - Tóth Ferenc Pincészete Várvédő 2011
28. Egri Borvár - Tóth Ferenc Pincészete Egri Bikavér Superior 2013
29. Attila Pince Egri Cabernet Franc 2008
30. Figula Pincészet Öreghegyi Cabernet Sauvignon Hordóválogatás 2011
31. Csányi Pincészet Kővilláa Válogatás Cabernet Sauvignon 2012
32. Hilltop Neszmély Zrt. Prémium Olaszrizling 2015
33. Patricius Borház Tokaji Aszú 6 puttonyos 2007
34. Pannon Tokaj Pincészet Tokaji Dominium Muscat Lunel Aszú 6 puttonyos 2013
35. Balassa Bor Kft. Tokaj Villő Mézes-Mály Furmint 2015
36. Homola Pincészet Hajnóczy Olaszrizling 2014
37. Varsányi Pincészet Vérpeleti Olaszrizling 2014
38. Bussay Pince Csörnyeföldi Szürkebarát 2013
39. Polgár Pincészet Villányi Cabernet Franc 2011
40. Figula Pincészet Sáfránykert Olaszrizling 2014
41. Füleky Pincészet Tokaji Furmint 2013
42. Csendes Dűlő Szőlőbirtok Kéknyelű 2013
43. Lelovits Tamás Pincészete Ákos Cuvée 2011
44. Kreinbacher Birtok Prestige Brut
45. Grand Tokaj Tokaji Aszú 5 puttonyos 2013
46. Gál Tibor Pincészet Titi Bikavér 2013
47. Chateau Dereszla Tokaji Aszú 5 puttonyos 2009
48. Dobogó Pincészet Tokaji Aszú 6 puttonyos 2007
49. Balassa Bor Kft. Tokaji Aszú Villő 2013
50. Pelle Pince Makovicza Hárslevelű 2015
51. Weimert Gábor Tramini 2015
52. St. Andrea Pincészet Valóban Méltó 2012
53. Béres Szőlőbirtok Béres Tokaji Aszú 5 puttonyos 2008
54. Kiss István - Fitomark Tokaji Borház Sissi Tokaji 6 puttonyos Aszú 2008
55. Kiss István - Fitomark Tokaji Borház Tokaji Hárslevelű Aszú 6 puttonyos 2007
56. Rókusfalvy Birtok Pinot Noir 2013
57. Bott Frigyes Kadarka 2015
58. Dobogó Pincészet Tokaji Furmint 2014
59. Vida Borbirtok Hidaspetre Kékfrankos 2014
60. Koch Borászat Hajós-Bajai Cserszegi Fűszeres 2015
61. Gál Szőlőbirtok és Pincészet Gál Cserszegi Fűszeres 2015
62. Tokaj-Portius Pincészet Furmintage 2013
63. Tokaj-Oremus Tokaji Aszú 5 puttonyos 2007
64. Heumann Pincészet Lagona 2012
65. Lics Pincészet Szekszárdi Bikavér 2015
66. Bodrog Borműhely Mesés Furmint 2013
67. Geszler Családi Pincészet MáMÓR Móri Chardonnay 2015
68. Pajzos-Megyer Tokaji Furmint Selection 2013
69. Petrányi Pince Petrányi Tramini 2015
70. Kristinus Borbirtok Sauvignon Blanc Válogatás 2015
71. Matias Borászat Rajnai Rizling 2013
72. Tornai Pincészet Nagy-Somlói Top Selection Tramini 2013
73. Légli Szőlőbirtok Pezsgő 2013 (Méthode Traditionnelle)
74. Frittmann Borászat Generosa 2015
75. Garamvári Szőlőbirtok Sauvignon Blanc 2015
76. Kislaki - Légli Géza Matacs Chardonnay 2015
77. Szent Tamás Szőlőbirtok és Pincészet Nyulászó Szamorodni Édes 2013
78. Sauska Tokaj Medve Furmint 2013
79. Etyeki Kúria Borgazdaság Chardonnay 2013
80. Tokaj Nobilis Szőlőbirtok Barakonyi Furmint 2015
81. Tokaj Montium Barna Furmint 2015
82. Koch Borászat Hajós-Bajai Irsai Olivér 2015
83. Hangavári Borászat Tokaji Aszúeszencia 2007
84. Szentesi Pince Zengő 2012
85. Jásdi Pince Lőczedombi Olaszrizling 2015
86. Guden Kisbirtok Kertmög Csopaki Olaszrizling 2013
87. Kovács Borház Fajzat 2014
88. Szent Donát Birtok Márga Furmint 2013
89. Bott Frigyes Hárslevelű 2015
90. Eszterbauer Borászat Tivald Szekszárdi Cabernet Sauvignong 2013
91. Csányi Pincészet Chateau Telki Villányi Alex Cuvée 2011
92. Malatinszky Kúria Noblesse Cabernet Franc 2013
93. Ruppert Borház Villányi Franc 2012
94. Büttner Bormanufaktúra Zöld Veltelíni 2015
95. Kikelet Pince Tokaji Szamorodni Édes 2012
96. Kislaki - Légli Gézi Kislak 2011
97. Molnár Borház Paulus Ezerjó 2015
98. Barta Pince Öreg Király Furmint 2013
99. Holdvölgy Signature 2011
100. Hagymási Pincészet Olaszrizling 2013.

Po całodniowym szaleństwie związanym z degustacją Juhfarków w winnicy Tornai zdecydowaliśmy, że niedzielę spędzimy na spokojnym kosztowaniu...

Szomlońskich wędrówek ciąg dalszy - Laci Jász i jego szalone pomysły

Po całodniowym szaleństwie związanym z degustacją Juhfarków w winnicy Tornai zdecydowaliśmy, że niedzielę spędzimy na spokojnym kosztowaniu trunków długowłąsego Laciego Jásza (A nagybajuszú Jász Laci Pincéje). Kim on jest? Pewnie nikt z Was o nim nie słyszał - a żałujcie - jest to człowiek, który zakochał się w Somló i tworzy tam wina, które potrafią zamknąć usta nawet największym niedowiarkom. Dlaczego? Po pierwsze, duża część z nich, jak na Somló, jest nadzwyczaj elegancka i pijalna. A reszta... Dość ekstremalna, ale o tym będzie nieco później. Jeśli jeszcze tego nie wiecie, okręg winiarski Somló składa się z trzech wzgórz - głównego Somló, położonego od niego na zachód Ság-hegy, oraz Kis-Somlyó, które leży na południowy-zachód od centrum regionu. Są to wygasłe wulkany, które powstały w ostatnich kilkunastu milionach lat, jako efekt aktywności sejsmicznej w Kotlinie Pannońskiej. Najbardziej znane wina pochodzą z Somló, lecz - co pokazała degustacja - również góra Ság posiada wspaniałe terroir.
 

Piękną ścieżką do góry... (fot. własna)

 Laci gospodaruje na stanowiskach położonych na Somló oraz Ság-hegy. Posiada ok 1,5 ha własnych nasadzeń i dzierżawi kolejne 1,5. Prowadzi dwa projekty: pierwszym z nich jest St. Margit Pincészet, gdzie tworzy tradycyjne wina szomlońskie z tutejszych szczepów (Juhfark, Olaszrizling, Furmint, Hárslevelű), oraz A nagy bajúszu Laci Pincéje to jego autorski projekt, pod który podciąga wszystkie wina, które nie pasują do przepisów apelacji (wina pomarańczowe, czerwone). Wina z winnicy St. Margit są eleganckie, stylowe, wręcz idealnie dopracowane. Nie ma w nich wybujałego alkoholu, tak często spotykanego w winach z Somló. Spośród dwóch Juhfarków z linii Bazalt 2015 (Somló, Ság-hegy,) zdecydowanie wyróżnia się ten drugi, który posiada jasnozieloną barwę, w nosie mineralny, słodny, w ustach mamy potężną kwasowość, zielone jabłko, oraz delikatny cukier resztkowy (8 g/l). To wszystko zamknięte w butelce wraz z wyraźną mineralnością daje mieszankę wybuchową. Ocena: ****.

 

Nazwa sama mówi za siebie... (fot. własna)

 St. Margit Bazalt Light 2015, czyli drugi Juhfark, jest zdecydowanie mniej ekstraktywny, choć tu również mamy wyczuwalną mineralność. Usta skręcają w kierunku nut ziołowych, agrestu, mamy też odrobinę cytrysów. Jest też trochę goryczki. Ocena: ***. Laci podał nam jeszcze jednego Juhfarka, a mianowicie St. Margit Mosoly 2015. Jest to wino musujące (sic!), co samo w sobie stanowi kuriozum, charakteryzuje się sporą owocowścią, zwłaszcza jeśli chodzi o ten szczep. Mamy tu nuty gruszki, pigwy oraz zielonego jabłka. Ciekawe. Ocena: ***/****. St. Margit Bazalt Hárslevelű 2015 to wyjątkowo lekkie wino, zwłaszcza jak na warunki szomlońskie. Bladozielone, delikatnie mineralne, z nutami kwiatów polnych i zioła, sprawdzi się zwłaszcza u tych, którzy nie lubią typowych win z Somló. Mnie jednak nie zachwyciło, brakuje mu trochę ekstraktu. St. Margit Olaszrizling 2015 jest jego zupełnym przeciwieństwem - tu mamy i wyraźną mineralność i sporą ekstraktywność. Jest też rześka kwasowość, która w połączeniu z nutami zielonych jabłek, lekkiego suszu owocowego, goryczki daje świetny rezultat. Zdecydowanie warte sięgnięcia. Ocena: ***/****.

 

Nieziemskie widoki... (fot. własna)

 Po tym nadeszła pora na prawdziwe szaleństwo, bo na stół wkroczyły wina sygnowane nazwą A nagy bajúszu Laci Pincéje. Zaczęliśmy od lekkiego Salto Mortale 2015, które wprowadziło nas w świat win pomarańczowych. Jest to Grüner Veltliner o złotej barwie. Dlaczego tylko złotej, skoro mówimy o winach pomarańczowych? Określenie, które się za tym kryje to technologia produkcji - wytłoczone skórki, kiście i pestki muszą zostać poddane działaniu oksydacji i dopiero po tym dodane do wina - dzięki temu zyskują niesamowity aromat, smak i wyjątkową barwę. Tu w nosie mamy nuty pigwy i słonej mineralności, w ustach wrażenie się powtarza, dochodzi do tego sporo ekstraktu, delikatne taniny i elegancka harmonia. Ocena: ***/****.

 

Nasz wspaniały gospodarz (fot. własna)

 Csak Zs. A. K. 2015- posiada zarówno wymyślną nazwę (to Tylko Zs. A. K. - skróty pierwszych liter użytych środków ochrony roślin, czyli zsurló - skrzypu, alga - algi, kén - siarka), jak i ciekawy smak. Jest to kupaż rosnących razem Olaszrizlinga, Pinot Gris oraz kilku innych, nieokreślonych winogron. Posiada pomarańczową barwę, w nosie wyczuwalne są nuty gruszki, pigwy, wędzonki, i czerwonego jabłka. W ustach na pierwszy plan wysuwają się nuty dymu wędzarniczego, dalej mamy jabłka, gruszki, sporą mineralność. Dużo tu ekstraktu, kwasowość trzymana jest w ryzach, całość sprawia ciekawe, aczkolwiek lekko perwersyjne wrażenie. Mnie bardzo to wino się podoba, jednak wiem, że są, którzy na pierwszy łyk wykrzywią twarz i pójdą w siną dal. Ocena: ****.

 

Blogerska brać nie próżnowała (fot. własna)
 
Piliście kiedyś czerwone wino pomarańczowe? A czy w ogóle coś takiego jest? Owszem - choć prawdopodobnie nie odróżnicie go od innych win czerwonych - bo różnica w smaku, a tym bardziej w barwie jest minimalna. Takim przykładem wina jest Naracsbor Cabernet Sauvignon-Syrah 2015. Ta sama technologia co w przypadku win białych, a efekt - również zadziwiający. Fantastyczne, bardzo owocowe wino o ciemnopurpurowej barwie, w nosie wyczuwalnych nutach wiśni, czerwonego jabłka, w ustach sporo tanin, dużo owocu, potężna struktura, jedwabiście gładkie ciało. To wszystko oparte o naturalną wyrazistą kwasowość daje wino wręcz epickie. Jedno z najlepszych win czerwonych, jakie piłem na Węgrzech. Ocena: ****/*****. Petarda.

 

Do zobaczenia następnym razem... (fot. własna)

Jeśli myślicie, że to koniec szaleństwa, to jesteście w błędzie. Laci przyniósł Perverzitás 2013, czyli kupaż z tego samego siedliska, co Csak Zs. A. K. To już wiele bardziej oldskulowe wino, o złotej barwie, w nosie wyczuwalnych nutach petrolu, dymu, ale też słonej mineralności. W ustach wyraźna, ostra kwasowość, nuty zielonego jabłka, petrol i mineralność. Długie, intrygujące wino. Dla mnie dość kontrowersyjne, wydaje się starsze, aniżeli faktycznie jest, ale pewnie znajdzie swoich amatorów. Czy mogło być coś bardziej szalonego? Tak - wino, które nigdy nie trafiło i nie trafi do sprzedaży, czyli Furmint 2011. Laci popełnił tu wszystkie możliwe błędy - z wina o wielkim ekstrakcie, fantastycznych parametrach zrobił oksydowanego potworka. I to co ciekawe, zrobił to z pełną świadomością. Jednak wyszło z tego coś ciekawego, wino, które ma sporo owocu, dużą kwasowość i solidną strukturę. Da się? Da się.
 

A to zabrałem ze sobą... (fot. własna)
 
Mieliśmy spędzić z Lacim półtora, góra dwie godziny. Jednak kosztowaliśmy jego win i dyskutowaliśmy przez prawie cztery. Poruszonych zostało wiele tematów, zarówno jeśli chodzi o praktyczne aspekty winiarstwa, jak i nastawienie samego Laciego do tego, co robi. Oprócz win, gospodarz ugościł nas przepysznym śniadaniem, gdyż nie pomyśleliśmy za wczasu, żeby zrobić porządne zaopatrzenie. Szynki, węgierskie kiełbasy, ale także wędzony łosoś doskonale komponowały się z podawanymi trunkami. Wyruszyliśmy w dalszą drogę z pełnymi żołądkami i przekonaniem, że odkryliśmy miejsce, które pełne jest niespodzianek i wspaniałych win. Degustowałem z Andrzejem Staniszewskim (blog Trzy Kolory Wina) oraz Piotrem Wdowiakiem (Z winem do kina) na zaproszenie László Jásza.


W czwartkowe popołudnie niczym grom z jasnego nieba spadła na mnie wiadomość, że kilka godzin później odbędzie się spotkanie z Istvánem Sze...

Wino i sacrum - Rozmowy o wierze i winie z Istvánem Szepsym i Györgyem Lőrinczem

W czwartkowe popołudnie niczym grom z jasnego nieba spadła na mnie wiadomość, że kilka godzin później odbędzie się spotkanie z Istvánem Szepsym i Györgyem Lőrinczem (St. Andrea) na plebanii kościoła Macieja w Budapeszcie. Okazja wyjątkowa, bo Szepsy rzadko rusza się z Mád, a jeśli już się pojawia, to na ekskluzywnych imprezach, gdzie sam wstęp kosztuje kilkaset złotych. Tu mieliśmy darmowe spotkanie, którego nie reklamowano w mediach, dzięki czemu nie było zbyt wielu dziennikarzy i można było zamienić kilka zdań z wielkim winiarzem. Oczywiście istotnym magnesem była również osoba drugiego gościa, Györgya Lőrincza z winnicy St. Andrea, jednego z najbardziej docenianych winiarzy Egeru. Owo spotkanie odbyło się w ramach festiwalu Ars Sacra, promującego kulturę religijną.

 

Szepsy opowiada o swojej drodze. (fot. własna)
Owo wydarzenie miało mieć formę otwartej dyskusji z winiarzami, jednak bardziej przypominało serię monologów na dany temat, niekoniecznie związany z religią. Rozpoczął je Szepsy, opowiadając o roli wiary w swoim codziennym życiu. Wiary, która towarzyszyła mu od samego dzieciństwa, chociażby w osobie matki czytającej Pismo Święte, poprzez trudne decyzje, które podejmował na podstawie przekonań, aż po sposób prowadzenia firmy - w zgodzie ze swoim sumieniem oraz naturą. Chce żyć i pracować tak, by wstając każdego dnia żyć z przekonaniem, że się robiło wszystko, co należało zrobić. 

 

György Lőrincz prezentuje swoje wino (fot. własna)
Inaczej wyglądała za to droga do wiary Györgya Lőrincza. Sam przyznał, że przez wiele lat był niewierzący, jednak kilka lat temu odnalazł własną drogę do Boga, poprzez tworzenie wina. Utracone lata stara się nadrobić codzienną modlitwą, ukończył również teologię. W jego winach widać inspirację Biblią - nazwy win - chociażby Áldás (Błogosławieństwo), Valóban méltó (Zaprawdę godny), Csakegyszóval (Tylko jedno słowo) wskazują, co jest dla niego naprawdę istotne. Co ciekawe, jego syn uczył się winiarskiego fachu właśnie u Istvána Szepsyego, za co jest mu dozgonnie wdzięczny.

 

Prawdziwe błogosławieństwo... (fot. własna)
Po rozmowie przyszła pora na niezapowiedzianą degustację dwóch win - Lőrincz przywiózł Egri Csillág Grand Superior z siedliska Boldogságos (Błogosławione), natomiast Szepsy uraczył gości swoim Aszú z 2008 roku. O ile wino St. Andrea jest jeszcze bardzo młode - dość zielone, z mocno stonowanym nosem - w ustach daje się już wyczuć wyraźną mineralność, potężną ekstraktywność i wywarzoną kwasowość. To wszystko oparte na nutach kwiatowo-cytrusowych z nutą polnych ziół sprawia, że za 2-3 lata wino to będzie rządziło na półkach sklepów winiarskich. Jeśli zaś chodzi o Aszú Szepsyego - to jest to poezja. 208 gramów cukru i 8,5 grama kwasu tworzy niesamowitą harmonię, obudowaną w nuty dojrzałych moreli, brzoskwiń oraz pigwy. Niesamowita koncentracja, świetna struktura oraz niekończący się finisz sprawia, że chce się raz po raz sięgać po to wino. Niestety portfel nie pozwala... 

 

Mistrz dla każdego znalazł chwilę... (fot. własna)
Cieszę się, że miałem możliwość spotkać się z takimi osobowościami, zamienić z nimi parę słów, posłuchać mądrości, które mają do przekazania. Być może faktycznie wiara czyni cuda? Cóż innego mogło sprawić, że tego wieczora spędzę czas z jednym z moich największych winiarskich idoli...? Na koniec pragnę dodać, że już wkrótce pojawi się w węgierskiej telewizji film dokumentalny Szeretet mint tőke (tł. Miłość jak winna latorośl) opowiadający o życiu i twórczości Istvána Szepsyego. Film będzie można obejrzeć w węgierskiej Duna TV, niestety tylko w języku węgierskim. Krótki trailer do obejrzenia tu.

Pod koniec października odwiedziłem Tarcal i z powodu ślubnej sesji zdjęciowej spędziłem trochę czasu w winnicy oraz pałacyku Gróf Degenfel...

Gróf Degenfeld Furmint 2015 - arystokratyczna elegancja

Pod koniec października odwiedziłem Tarcal i z powodu ślubnej sesji zdjęciowej spędziłem trochę czasu w winnicy oraz pałacyku Gróf Degenfeld. Nie omieszkałem przy okazji zapoznać się z ich sklepem oraz zakupić jedną butelkę tutejszego wina, którym okazał się Furmint 2015. Sam zaś sklep, a w zasadzie półka z winami, umieszczona na przeciwko recepcji nie zrobiła na mnie tak wielkiego wrażenia, jak sama posiadłość, położona na skraju wsi i u podnóża wzgórza, na którym stoi kapliczka św. Teresy.

 

Czyste piękno... (fot. własna)
 
Gróf Degenfeld Furmint 2015 to wytrawne tokajskie wino, o jasnozielonej barwie. W nosie wyczuwalne są nuty winogron, zielonego jabłka, polnych kwiatów. W ustach na pierwszy plan wysuwa się żwawa, rześka kwasowość, której towarzyszą nuty cytrusowe. Dalej wyraźne zielone jabłko, oraz agrest, w tle wybrzmiewa delikatna mineralność. Charakter wina podkreśla delikatny cukier resztkowy, który sprawia, że jest ono niesamowicie pijalne. Ten czysty, stylowy Furmint zdecydowanie wart jest polecenia. Ocena: ***/****. Cena: 2500 HUF (35 PLN). Źródło wina: zakup własny autora.

Rzadko miewam okazję spotkać się z czytelnikami. Z racji dystansu jest to trudne zadanie. Jednak jeśli już jakiś czytelnik się pojawia w Bu...

Kadarka Wine Bar - Miejsce, gdzie spełniają się marzenia

Rzadko miewam okazję spotkać się z czytelnikami. Z racji dystansu jest to trudne zadanie. Jednak jeśli już jakiś czytelnik się pojawia w Budapeszcie, to staram się spotkać z nim na kawę, lub co oczywiste - wino. Na miejsce naszej pogawędki z panem Andrzejem wybrałem Kadarka Wine Bar, gdyż wiele czytałem o szerokim asortymencie oraz przyjemnej atmosferze tego miejsca. Udalismy się tam zaraz po otwarciu, przez co nie napotkaliśmy na spore tłumy i mieliśmy możliwość skosztować kilka fajnych win. Poniżej znajdziecie opisy i oceny każdego z nich.

 

Nowoczesne wnętrza (fot. własna)
 
Zaczęliśmy od lekkiego wina musującego Gedeon Perle 2015 z regionu winiarskiego Kunság. Wino to powstaje ze szczepów Riesling, Sauvignon Blanc i Arany Sárfehér, dojrzewając w stali i butelce. Barwa jasnozłota, delikatne, niewiekie bąbelki. W nosie nuty polnych ziół, kwiatów oraz winogrona. W ustach nieco zielone, trochę nut kwiatowych, miodu, owoców egzotycznych - papai, mango, delikatna nutka petrolu. Ocena: ***. Całkiem ukontentowani przeszliśmy do degustacji win stałych. Następnie, za namową pana Andrzeja nadeszła pora na Lenkey Korai Öröm 2012. Nazwa znaczy tyle, co wczesna radość. I chyba była dość mocno sugestywna, bo wino nie do końca nas przekonało. Posiada jasnozieloną barwę, w nosie wyczuwalne są delikatne nuty cytrusowe, kwiatowe. W ustach cytrusy, wyczuwalna mineralność, miód, morele, goryczka. Finisz z nutami papierówek. Ocena: **/***. Spodziewaliśmy się więcej.

 

Biedronki... (fot. własna)
 
Kolejnym winem było Bajnóczy Olaszrizling 2014 z Szent György-hegy w regionie winiarskim Badacsony. Oko: piękna, złota barwa, w nosie miód, mango oraz nuty kwiatowe, w ustach wyraźna kwasowość, nuty figi, suszonych owoców. Przyzwoita koncentracja, delikatnie wyczuwalny botrytis. Przyjemne, choć brakuje znanej z tego siedliska mineralności. Ocena: ***. Sięgnąłbym jeszcze raz.
Następnie nadeszła pora na poważne wino, w naszych kieliszkach zagościł Kolonics Juhfark 2015. To młody, aczkolwiek dysponujący wielkim potencjałem Juhfark, który zupełnie oddaje charakter szczepu i miejsca, z którego pochodzi. Posiada jasnozłotą barwę, w nosie wyczuwalna słona mineralność, kremowość, delikatne nuty kwiatowe oraz miód. W ustach rześka, aczkolwiek uładzona kwasowość, delikatna mineralność, wyraźne nuty miodowe, jabłko, pigwa. Jest struktura, jest ciało, choć jeszcze brakuje dojrzałości (przyjdzie z czasem). Dobre, ale będzie jeszcze lepsze. Ocena: ***/****.

 

Poważne wino do poważnych rozmów (fot. własna)
 
Potem swobodnie przeszliśmy do win czerwonych. Sięgneliśmy po Tüske Kadarka 2013 z Szekszárdu. Posiada ono jasnoczerwoną barwę, w nosie nuty jeżyn, owoców leśnych, ale i niezbyt przyjemne nuty acetonu. W ustach wyraźne wyczuwalne nuty owoców leśnych, delikatna kwasowość, lekka struktura. Nieco wystaje tu alkohol, na finiszu delikatna goryczka i nuty pieprzne. Ocena: **/***. Zdecydowanie poważniejszym winem było Fekete Cabernet Franc Válogatás 2012, również z Szekszárdu. Posiada piękną purpurową barwę. W nosie nuty owoców leśnych, wiśni, czekolady. W ustach niesamowita koncentracja, ale wciąż sporo owocu, głównie jeżyn. Jest kwasowość, jest ciało, są taniny. Wszystko w odpowiednich proporcjach. Długi finisz, z nutami owoców leśnych. Jest to idealny przykład na to, że Szekszárd jest idealnym miejscem dla Cabernet Franc. Ocena: ****. 

 

Świetny wybór (fot. własna)
 
Na deser zdecydowaliśmy wziąć Zsirai 5 puttonyos aszú 2006 z Mád. Bursztynowa barwa, w nosie nuty miodu, dalej morele, brzoskwinie, z początku pojawiła się nuta acetonu, ale po otwarciu się wina ustąpiła. W ustach nuty miodowe, cytrusy, morele, brzoskwinie, świeże, żwawe, z dobrym balansem między słodyczą i kwasowością. Dobre wino, ale daleko mu do największych aszú, chociażby z tego rocznika. Ocena: ***/****. Na sam koniec nadeszła pora na kuriozum, czyli wino pomarańczowe Breitenbach Narancsbor 2013 z Bodrogkisfalud (Tokajski region winiarski). Barwa bursztynowa wpadająca w pomarańcz, w nosie miód, cytrusy, brzoskwinia, pigwa. W ustach wyczuwalne taniny, goryczka, delikatna słodycz. Dalej suszone owoce, pigwa, czerwone jabłko. Dobra struktura, ciekawe wino. Jest to zdecydowanie jedno z lepszych win pomarańczowych, jakie miałem okazję pić. Ocena: ****. 

 

Miód na nasze serca (fot. własna)
 
Warto było wybrać się z panem Andrzejem na tę degustację, miał możliwość sięgnięcia po wina, które rzadko trafiają na polskie półki. Ja także skorzystałem z okazji, by poszerzyć moją własną wiedzę, gdyż do tej pory nie sięgałem po owe wina. Zaś do samego baru będę wracał z dużą chęcią, gdyż oprócz bogatej karty win posiada także szeroką ofertę gastronomiczną - czy to zakąski, czy też dania główne. Degustowaliśmy na koszt własny.

Lubię czasem trochę luksusu. A któż nie lubi? Oczywiście luksus to pojęcie względne - dla każdego może znaczyć coś innego. Na przykład wino...

Kreinbacher Extra Dry Méthode Traditionnelle - Klasyczna elegancja

Lubię czasem trochę luksusu. A któż nie lubi? Oczywiście luksus to pojęcie względne - dla każdego może znaczyć coś innego. Na przykład wino - dla jednego luksusem będzie butelka z Biedronki za trzy dychy, dla innego zaś będzie nim wyjątkowy rocznik Barolo czy Bordeaux. Prawdziwym jego symbolem jest jednak Champagne. Zarówno ze względu na cenę, jak i wyjątkowe walory smakowe. Dlatego też w wielu miejscach na świecie naśladuje się Francuzów, tworząc nowe marki win musujących, które mają na celu skopiować ten model, który tak świetnie sprawdza się w Szampanii. Nie inaczej myślał József Kreinbacher, zakupując w 2002 pierwsze działki na zboczu góry Somló. Kilka lat później zbudował tu nowoczesną winiarnie i zatrudnił francuskiego specjalistę - Christiana Forgeta, który pomaga w produkcji tutejszych win musujących. I pomaga z niemałym sukcesem - owe trunki zyskują uznanie w światowych konkursach winiarskich.

 

Eleganckie w swej prostocie... (fot. własna)
Kreinbacher Extra Dry Méthode Traditionelle to przykład elegancji, którą można osiągnąć, jeśli wykorzysta się wszystkie atuty danego siedliska. Trzon wina stanowi popularny na Somló swojski Furmint, uzupełnia go zaś światowe Chardonnay (85%-15%). Posiada on jasnozłotą barwę, wino po przelaniu do kieliszków pieni się obficie, jednak dzięki tradycyjnej metodzie produkcji bąbelki uwalniają się stopniowo, przez co dłużej można rozkoszować się pełnią smaku. W nosie wyczujemy nuty kwiatowe, ziołowe, miód, jabłko i trochę petrolu. W ustach na pierwszy plan wysuwa się przyjemna, rześka kwasowość, której towarzyszy charakterystyczna, szomlońska mineralność, znajdziemy tu nuty grapefruita, czerwonych jabłek oraz pomelo. W tle przewija się delikatnie nutka petrolu. Następnie pojawia się lekka, aczkolwiek przyjemna goryczka. Finisz dość długi, z nutami zielonego jabłka. Złożone, przyjemne wino, które jakością nie odstaje od musiaków z Szampanii. Oczywiście nie gra w tej samej lidze, co najlepsi, ale stanowi dowód na to, że na Węgrzech, a zwłaszcza na Somló można zrobić świetnie wina musujące w rozsądnej cenie. Ocena: ****. Cena 3200 HUF (45 PLN). I choć cena może tego do końca nie sugeruje - taki musiak stanowi dla mnie odrobinę luksusu, po którą z chęcią sięgam. Źródło wina: zakup własny autora.

Jest takie miejsce w Tarcal, które prawdopodobnie zna wielu Polaków. Według opowieści właścicieli przyjeżdżają tam tłumy naszych rodaków, k...

Kovács Pince Tarcal - Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...

Jest takie miejsce w Tarcal, które prawdopodobnie zna wielu Polaków. Według opowieści właścicieli przyjeżdżają tam tłumy naszych rodaków, którzy hektolitrami wykupują tamtejsze trunki. Nic dziwnego - litr wytrawnego Furminta w plastikowej butelce kosztuje 500 HUF (7 PLN), w szkle - 1000 HUF (14 PLN). Sześcioputnowe aszú w cenie 2000 HUF (28 PLN) za litr, lub za pół litra w szkle. Ale zanim sięgniesz po butelkę, grzecznie prowadzą cię do piwniczki, sadzają przy wielkim stole, podają do spróbowania 4 wina i kieliszek pálinki. Ale nie tak, żeby tylko spróbować, a do samego końca kieliszka. A to wszystko za darmo. W takim wypadku nie wypada wyjść bez zakupów, bo przecież godnie cię tu powitali, zresztą ceny przyjemne, no i wino smaczne. No to kupujesz, pijesz, jesteś zadowolony, że udało ci się zrobić interes stulecia. Czy aby na pewno?

 

Beczki pełne (tokajskiego?) wina... (fot. własna)

Prawie każdy spotkany winarz powie, że dobre wino, to takie, które ci smakuje. Z tym prostym i oczywistym twierdzeniem nie zamierzam polemizować. Jednak każdy ma prawo wiedzieć, czy to, co kupuje jest na prawdę tym, co chce kupić, a nie podróbką tego, czym powinno być. W takim wypadku pierwszym wyznacznikiem zwykła być cena, bo np. dobrego wina nie sposób wyprodukować za takie pieniądze. No, chyba, że sprzedaż odbywa się pokątnie, a producent nie płaci podatków - tylko czy możemy tu mówić o jakieś elementarnej uczciwości? Po drugie - warunki sprzedaży - nie bez powodu zakazano w Tokaju ulicznej sprzedaży win w butelkach PET. Owszem, w piwnicach można dostać lane wino, ale na litość boską nie aszú... Potem trudno się dziwić, że etykietach butelek nie znajdziemy nazwy producenta.


Piwnica jest częścią Światowego Dziedzictwa UNESCO (fot. własna)

O Kovács Pince trudno znaleźć informację w internecie. Jedna z niewielu stron, skąd można zaczerpnąć wiadomości podaje, że rodzina zajmuje się winogrodnictwem od 1968 roku i że ich piwnica jest częścią Światowego Dziedzictwa UNESCO. Jest też informacja na stronie NÉBIHu (tutejszy Sanepid), że Kálmán Kovács jest zarejestrowanym producentem wina, zajmuje się również jego butelkowaniem i sprzedażą. Uprawnienia ma, więc czemu nie opatruje etykiet swoim nazwiskiem, jak również unikatowym numerem NÉBIH (każde wino przed wprowadzeniem do sporzedaży musi taki numer uzyskać - jest to równoznaczne z pozwoleniem na wprowadzenie do sprzedaży)? Moja teoria jest taka, że wina te z jakichś względów nie spełniają norm narzuconych przez apelację, a i producent nie zawraca sobie tym głowy. Podczas wychodzenia z piwnicy z dziwnym niepokojem obserwowałem proces butelkowania, który jeszcze mnie utwierdził w moich wątpliwościach.


Stoły czekające na gości... (fot. własna)

Wina, których spróbowaliśmy i które zakupiliśmy, w większości spodobały się moim znajomym. Wytrawny Furmint miał delikatne nuty owocowe, brzoskwinii i moreli, oraz niewielki cukier resztkowy. Półwytrawne Hárslevelű swoją egzotycznością i wyraźnymi nutami kwiatowymi również pozostawiło dobre wrażenie. Słodkie cuvée uwiodło niewiasty słodyczą, a aszú nieco rozczarowało - oprócz słodyczy mieliśmy tu małą kwasowość, za to sporo goryczy, nut orzechowych, nieco przypalonych nut karmelowych - trudno było czymś takim przekonać prostych konsumentów wina. Dla mnie te trunki stylistycznie sporo odstawały od przeciętnego tokajskiego poziomu, choć wiem, że są ludzie, którym się po prostu spodobają. Porównując je chociażby z winami sąsiadów zza miedzy*, technicznie odpadają w przedbiegach. Ale są pijalne i w świetnej cenie, przez co sporo ludzi je kupuje. Ja natomiast mam wątpliwości, czy to, co kupiłem można nazwać winem tokajskim, skąd (na prawdę) pochodzi i dlaczego na etykiecie nie znajdziemy nazwy producenta... Pewnie dlatego cena robi swoje...

* imię i nazwisko usunięte na wyraźną prośbę zainteresowanego.

Jeśli można powiedzieć o jakiś czerwonym szczepie, że jest autentycznie węgierski, jest nim zdecydowanie Kadarka. Szczep, którego pochodzie...

Była sobie Kadarka...

Jeśli można powiedzieć o jakiś czerwonym szczepie, że jest autentycznie węgierski, jest nim zdecydowanie Kadarka. Szczep, którego pochodzienie nie jest do końca jasne - wg najnowszych badań wywodzi się z Azji Mniejszej - prawdopodobnie przywędrował na terytorium Węgier wraz z Serbami, którzy przybyli tu chroniąc się przed turecką niewolą pod koniec średniowiecza. Wiadomo, że już w XVIII wieku uprawiano go na większą skalę, choć prawdziwą sławę i popularność zyskał w następnym stuleciu, kiedy wg. niektórych źródeł zajmował 75% całkowitej powierzchni nasadzeń winorośli. Tryumfalną ścieżkę Kadarki zatrzymało pojawienie się filoksery (od 1875 r.) oraz Traktat w Trianon (1920), przez co Węgry straciły sporą część regionów winiarskich, głównie z Wojwodiny i Transylwanii. Jednak ostatecznym ciosem dla tego szczepu była komuna. Wg danych statystycznych w 1955 roku uprawiano ją na 55249 ha, co stanowiło ponad 1/4 wszystkich węgierskich nasadzeń, to w 1970 roku powierzchnia ta spadła do 28000 ha, a po 2000 roku poniżej (zaledwie) 1000 ha. Obecnie zajmuje nieco ponad 600 ha.

 

Kadarka gotowa do zbiorów (fot. ze strony agroline.hu)

Dlaczego jednak tak drastycznie spadła powierzchnia nasadzeń? Odpowiedź może dać charakter Kadarki. Szczep ten wymaga sporego nasłonecznienia i dojrzewa stosunkowo późno, jest też dość wrażliwy na mączniaka oraz szarą pleśń. Często trzeba go zbierać, zanim całkiem dojrzeje, co przekłada się na jakość i charakter wina. Wymaga więcej prac, aniżeli inne ciemne winogrona, takie jak np Kékfrankos. W ostatnich latach można zauważyć zwiększone zainteresowanie tym szczepem - powstają organizacje zajmujące się jego promocją (Kadarka Kör), jest też przedmiotem różnorakich badań naukowych i selekcji klonów dających nadzieję na lepsze plony w przyszłości. Sprzymierzeńcem Kadarki jest też pogoda - ocieplenie klimatu daje szanse na to, że winogrona te będą w pełni dojrzewać również w regionach winiarskich, gdzie do tej pory się ich nie uprawiało.


Słodka kadarka z Miniș (fot. własna)

Słynnymi regionami uprawy Kadarki są Szekszárd, Kunság oraz leżący poza obecnymi granicami Węgier Arad, choć uprawia się go na mniejszą skalę w wielu innych miejscach. Poza Węgrami uprawia się go głównie w Bułgarii, gdzie jest znany jako Gamza. Tam uprawia się go na kilkunastokrotnie większej powierzchni niż w Kotlinie Pannońskiej. Ważną cechą Kadarki jest to, że posiada cienką skórkę, która w wyjątkowo sprzyjających okolicznościach klimatycznych poddana działaniu grzyba Botrytis Cinerea pozwala na zwiększenie koncentracji cukru w gronach późną jesienią, dzięki czemu można tworzyć z nich wina metodą tokajską, jak robi to Géza Balla w Miniș (region winiarski Arad). Nie jest on jednak ich wynalazcą, a dumnym kontynuatorem dwusetletniej tradycji, zapoczątkowanej w 1744 roku przez grafa Antala Grassalkovicsa. Kadarka jest również ważnym składnikiem Szekszárdi Bikavér, przy czym jej minimalna, aczkolwiek obowiązkowa ilość w tymże kupażu wynosi 5%. 

 

A to już Kadarka z Kunság (fot. własna)

Mnie trafiła się Kadarka z Soltvadkert w regionie winiarskim Kunság. Staroć, bo rocznik 2011, producent Lantos Borház, niezbyt znany szerokim masom, a działający na niecałych 20 ha. Degustowane wino miało jasnoczerwoną barwę, w nosie nuty wiśni, świeżo mielonej kawy, czekolady. W ustach sporo owocu - malina, czereśnia, wyraźna, żwawa kwasowość, dalej pojawiły się złożone nuty suszonych owoców, lekka pikantność, nuty czerwonej papryki. Wino dość lekkie, ale niesamowicie złożone, które pokazało fantastyczny potencjał tego szczepu, oraz jego środkowoeuropejski charakter. Niestety nie można go już dostać - a i ten egzemplarz został wyciągnięty z jakieś zakurzonej szafki. Ocena: ****. 



Przy tworzeniu artykułu korzystałem z poniższych źródeł:
http://www.boraszportal.hu/hirszuret/valtozott-a-szekszardi-bikaver-hivatalos-receptje-6657
http://www.pincefalvak.hu/tema/233-kadarka
http://kadarkaszalon.hu/index.php?view=article&catid=35:cikk&id=52:cikk1&format=pdf&option=com_content&Itemid=64

Węgry słyną z festiwali winiarskich. Jest ich tyle, że wkrótce trudno będzie wymienić miejscowość, w której takowy się nie odbywa. Najsłynn...

Budafoki Bor és Pezgőfesztivál - Ludowa impreza z winem w tle

Węgry słyną z festiwali winiarskich. Jest ich tyle, że wkrótce trudno będzie wymienić miejscowość, w której takowy się nie odbywa. Najsłynniejszy jest oczywiście ten na Zamku w Budzie, który w tym roku odbędzie się po raz 25. Ja sam kilkukrotnie brałem w nim udział, ale moim zdaniem zatracił coś ze swego charakteru, stał się atrakcją dla bogatych i turystów, a zwykłych Węgrów odstrasza wysokimi cenami. Również w Budzie, ale daleko na południe od centrum ma miejsce inna impreza, na którą co roku ciągną tabuny ludzi z całego Budapesztu. To Budafoki Bor és Pezsgőfesztivál - Festiwal wina i szampana w Budafok. Czemu akurat tutaj? Ponieważ to tu znajdują się słynne piwniczki, w których przez lata dojrzewały (i wciąż dojrzewają) znaczne ilości tutejszych win musujących, produkowanych chociażby przez największego gracza na rynku - firmę Törley.

 

Jeszcze bez tłumów (fot. własna)
Co w mojej ocenie przemawia za tą drugą imprezą? Po pierwsze, w Budafoku nie płacimy nic za wstęp, możemy kupić kieliszek, chociaż nie jest to obowiązkowe i degustować wino do woli, w bardzo przyzwoitych cenach. Producentów nie jest wielu - ok. 20, i część z nich ma kilka stanowisk w różnych miejscach. Po drugie - teren imprezy - jest znacznie większy, możemy wstąpić do prawdziwych piwnic i pić wino prosto od producenta. Obok piwniczek często obywają się koncerty, jest także możliwość zjedzenia smacznej kiełbasy z grilla czy pieczonych ziemniaczków bez obawy, że wrócimy z pustym portfelem. Po trzecie, impreza w Budafoku nie aspiruje do bycia imprezą branżową. Tutaj stoiska winiarzy mieszają się z cepelią, streetfood przeplata się z chińską tandetą... Każdy znajdzie coś dla siebie, choć pewnie najmniej sama branża winiarska. Ale oczywiście nie trzeba być snobem, by poczuć magiczną atmosferę tego miejsca - gdyż sam Budafok sprawia wrażenie sennego miasteczka, które ten jeden raz w roku budzi się do życia.

 

Wino lało się strumieniami (fot. własna)
Oczywiście, byłem na tyle uparty, by wykorzystać tą imprezę w celu degustacji kilku win. Najlepsze wrażenie zrobiło na mnie Szentesi Zengő 2013. Jest to półsłodkie wino, o jasnobursztynowej, wpradającej w pomarańcz barwie, w nosie wyczuwalne są nuty mango, cytrusów, suszonych owoców. W ustach dominują suszone owoce, śliwka, brzoskwinia. Wino musiało spędzić trochę czasu na skórkach, gdyż wyraźnie wyczuwalne są taniny. Posiada solidną strukturę, dalej mamy trochę nut dymnych oraz wanilii. Długi i przyjemny finisz. Ocena: ***/****. Ciekawym winem okazało się Sümegi Ambrózia Jégbor 2007. Jest to wino lodowe, w 100% powstałe z Rieslinga, dwa lata dojrzewało w beczce. Charakteryzuje je bursztynowa barwa, nuty miodu, kwiatów lipy, brzoskwinii, moreli. W ustach nuty cytrusowe, miód, morle. Dobra równowaga pomiędzy słodyczą, a wyraźną kwasowością. Jedyne, co można mu zarzucić, to brak ciała - wino wydaje się nieco wodniste. Finisz średni, miodowo-cytrusowy. Ocena: ***.

 

W piwnicy Sümegi (fot. własna)
Podkreślić mógłbym jeszcze Pakózdi Juhfark 2015 z Lics Pincészet. Jest to wino o typowych cecach młodego Juhfarka. Posiada bladozieloną barwę, w nosie wyczuwalna mineralność, nuty kremowe, maślane, delikatna kwiaotowość. W ustach kremowe, mineralne, solidna kwasowość, nieco nut cytrusowych, a na finiszu wyczuwalna delikatna goryczka. Przyjemne, choć nie jest to ten sam poziom ekspresji co na Somló. Ocena: **/***. Cała reszta win nie zrobiła na mnie dużego wrażenia. A może po prostu źle trafiłem? Fakt, z każdą kolejną godziną tłum gęstniał, a nam co raz bardziej przechodziła ochota, by się przez niego przeciskać, dlatego też skoro nastał zmrok, my wycofaliśmy się, by odpocząć od tych winiarskich - i nie tylko - wrażeń. Degustowałem w Budafok na koszt własny.

Kiedy nadchodzi wreszcie dla nas, dorosłych chwila spokoju, kiedy dzieci przekraczają wrota szkoły, w winnicach półkuli północnej zaczynają...

Jesienne żniwa w węgierskim Tesco i SPAR.

Kiedy nadchodzi wreszcie dla nas, dorosłych chwila spokoju, kiedy dzieci przekraczają wrota szkoły, w winnicach półkuli północnej zaczynają się zbiory winogron. Moment ten jest kluczowym w cyklu produkcji - jeśli winiarz źle wybierze datę zbiorów czy też popełni jakiś inny błąd, to całoroczna praca pójdzie na marne. Tenże ważny okres jak zwykle postanowiły uczcić wielkie sieci handlowe, urządzając wyprzedaże win. Największe promocje czekają na nas w sklepach Tesco i SPARa, które obniżyły ceny kilkuset trunków.
 

Świat win w pełnej krasie (fot. ze strony spar.hu)
SPAR podłączył pod swoją ofertę festiwal winiarski na zamku w Budzie, którego jest sponsorem. Przy zakupach za 10 000 HUF (140 PLN), dostaniemy kupon, który upoważnia nas do 50% zniżki na wstęp na imprezę. Oprócz tego można wygrać m.in. nocleg wraz z degustacją u jednej z 25 winnic. W ofercie tej debiutuje również Tokaji Aszú 2013 od Grand Tokaj, czyli rebrandowany Kereskedőház. Jak się pokaże? W najbliższych dniach mam zamiar to sprawdzić. SPAR posiada sporą ilość win z własnej selekcji, zwłaszcza od znanych producentów.

 

Pełne półki czekają na winofanów (fot. własna)
Największa część tych win pochodzi z południa Węgier - dominuje Villányi i Szekszárd, a jeśli chodzi o producentów - to jest to Bock i Takler. Ciekawa jest struktura cenowa - doliczyłem się aż 26 trunków (licząc tylko lokalne wina i szampany), których cena to 1999 HUF (28 PLN) lub więcej - SPAR postanowił sięgnąć do kieszeni nieco bardziej zamożnych klientów. Najdroższe wina to oczywiście aszú - wspomniany wczejśniej Grand Tokaj Aszú 2013 (5499 HUF - 77 PLN) oraz Royal Tokaji 5 puttonyos Aszú 2009 (4999 HUF - 70 PLN). Mocno przecenione i moim zdaniem warte polecenia jest Sauska Cuvée 13 (1999 HUF) oraz Cuvée 113 (1699 HUF - 24 PLN).

 

A tu Państwa ulubione wina (fot. ze strony tesco.hu)
Przy niej oferta Tesco wydaje się znacznie skromniejsza, ale i bardziej uporządkowana. Znacznie mniej tu win drogich, choć najdroższe - Gere Kopar 2011 - mocno podbija stawke, aż do 6999 HUF (98 PLN). Jeśli chodzi o przecenę, to warto sięgnąć między innymi po Pannonhalmi Tricollis 2015 (1399 HUF - 19,50 PLN), Laposa Friss (1199 HUF - 17 PLN), St. Andrea Akutyafáját 2014 (1499 HUF - 21 PLN) czy też Szamorodni Finest 2013 za zaledwie 999 HUF (14 PLN). Generalnie, mam wrażenie, że oferta jest nieco korzystniejsza cenowo niż ta ze SPARa, ale wybór znacznie bardziej ograniczony. Oczywiście sporo win się dubluje, ale to nie zaskakuje - rynek supermarketów jest bardzo jednolity.

 

Porządek musi być (fot. ze strony tesco.hu)

Promocja w sklepach sieci SPAR i INTERSPAR trwa do 21 września, natomiast Tesco będzie kusić nas niższymi cenami do końca miesiąca. Obydwie oferty do pobrania przez internet - tu i tu.

Niecałe dwa tygodnie temu zebraliśmy się wraz z ekipą Az ihatóbb Magyarországért w celu degustacji ofiarowanych przeze mnie win Füleky. O ...

Degustacja win Füleky - nowoczesna twarz Tokaju


Niecałe dwa tygodnie temu zebraliśmy się wraz z ekipą Az ihatóbb Magyarországért w celu degustacji ofiarowanych przeze mnie win Füleky. O samej winnicy jakiś czas temu była mowa, zaś wina otrzymałem za tłumaczenie ich strony na język polski. Degustację uzupełniliśmy czterema innymi winami, z których jedno zasługuje na uwagę, ale nie chciałbym się zbytnio nad nimi rozwodzić.

 

Samo dobro (fot. ze strony tokaj.org)

Pierwszym winem, które mieliśmy przyjemność degustować było Füleky Muskotály 2015. Jasnozłota barwa, w nosie mango, lekka nuta miodowa oraz delikatna pikantność. W ustach wyraźna, przyjemna kwasowość, nuty cytrusów, zielonego jabłka, nuty pieprzne. Czyste, przyjemne, choć proste wino. Ocena: **/***. Füleky Muskotály 2013, o dwa lata starszy poprzednik ma się niestety nieco gorzej. Barwa podobna, lecz w nosie nieco bardziej wycofane, delikatne nuty miodowe, grapefruit, cytrusy, pojawiają się także ślady oksydacji. W ustach nieco nut zielonego jabłka, trochę pikantności, goryczka, ale ogólnie wino jakieś takie... oklapłe. Na finiszu pojawiają się bardzo lekkie nuty cytrusów. Ocena: **. 

 

Kabar nie do końca mnie przekonał (fot. ze strony tokaj.org)

Trzeci z kolei trunek, czyli Füleky Furmint 2013 pokazuje zupełnie inne oblicze. Klasyczny, trochę już staromodny styl tokajski ma swoje odbicie w tymże winie. Jasnozłota barwa, w nosie suszone owoce, wanilia, brzoskwinia i delikatnie wyczuwalna słoność. W ustach solidna, żwawa kwasowość, susz owocowy, lekka nuta miodu. Solidna struktura, dużo ciała, w tle mamy również brzoskwinie. Czuć także mineralność, czego nieco w poprzednich winach nam brakowało. Wszystkiego dopełnia delikatny cukier resztkowy, który sprawia, że wino to jest świetnie pijalne. Ocena: ****. Füleky Kabar Vinnay 2015 niestety nie dorównuje poziomem swemu poprzednikowi. Oko: jasnozłote, nos: nuty miodu, brzoskwinii, botrytisu, moreli. W ustach na pierwszym planie wysuwa się alkohol, który przysłania owocowość tego wina, a mamy tu zarówno brzoskwinie, jak i morele. Nieco wątła kwasowość, którą przesłania również nieco cukru reszkowego. Niektórym to się spodoba, choć ja nie jestem przekonany. Ocena: **/***.

 

Porządna słodycz (fot. ze strony tokaj.org)
W tym momencie zmieniliśmy zupełnie optykę, gdyż na stole pojawiły się wina z późnych zbiorów. Füleky Pallas 2013 o złotej barwie od samego początku kusi nosem z suszonych owoców, miodu, brzoskwinii i delikatnej pikantości. W ustach miód, brzoskwinia, botrytis, żwawa kwasowość, którą umiejętnie równoważy cukier resztkowy. Dalej nuty suszu owocowego, a na finiszu zielone jabłko oraz pigwa. Ocena: ***/****. Jego rok starszy odpowiednik jest nieco mniej finezyjny. Barwa jasnozłota, w nosie miód akacjowy, suszone owoce, brzoskwinia. W ustach miód, suszone owoce, brzoskwinia, przyjemna kwasowość, dalej lekka goryczka. Wino jest czyste, przyjemne, choć brakuje mu głębi. Ocena: ***. Ogólnie rzecz biorąc, spodziewałem się trochę więcej mineralności i równiejszego poziomu od tego producenta. Design i siedziba robią wrażenie, winom brakuje trochę harmonii - są spośród nich solidne strzały, ale są i przeciętniaki (kiepskich nie stwierdzono...). Warto skupić się na Furmincie, gdyż posiada on największy potencjał. Jeśli będziecie w Bodrogkeresztúr, to zajrzyjcie do siedziby firmy. Zdecydowanie warto. Chociażby dla Furminta, ale i nieobecnego na degustacji aszú.


Nieodzownym punktem festiwalu Bor, Mámor, Bénye była dla mnie wizyta w winnicy Préselő Borház. Z Zsoltem Nagyem znamy się już jakiś czas, j...

Préselő Borház - nowa siła z Erdőbénye

Nieodzownym punktem festiwalu Bor, Mámor, Bénye była dla mnie wizyta w winnicy Préselő Borház. Z Zsoltem Nagyem znamy się już jakiś czas, jego wina degustowałem już kilkukrotnie, aczkolwiek Erdőbénye wydawało się odległym punktem nie tylko na mapie Węgier, ale też samego Tokajskiego Regionu Winiarskiego. Préselő Pince przyszło nam (to znaczy mi i Gabrielowi Kurczewskiemu z bloga Blisko Tokaju) odwiedzić późną porą, kiedy tłumy bawiących się opuściły już ogródki winiarzy i można było swobodnie zamienić słowo z właścicielem winnicy. A było i o czym rozmawiać, ponieważ skończył się już remont budynku gospodarczego i można było w godziwych warunkach dyskutować o tamtejszych trunkach.

 

Zsolt objaśnia model biznesowy (fot. własna)
Zsolt konsekwentnie stawia na jakość. Owszem, mógłby produkować hektolitry taniego (i słabego) wina, sprzedając je pod jakąś drugą, lub trzecią etykietą, ale woli je starannie selekcjonować i wybierać najlepsze, resztę odsprzedając państwowemu kombinatowi. Obecnie produkcja wynosi ok. 10 tysięcy butelek rocznie, przy możliwości zwiększenia jej (w razie zapotrzebowania) do 40 tysięcy butelek. Wybrane wina z pojedynczych parceli dojrzewają w dębowych beczkach, podstawowe wina wytrawne zazwyczaj trafiają do stalowych kadzi (czasem również do beczek, acz zaledwie na 3 miesiące), musiaki zaś fermentują i dojrzewają w stali. Skoro powiedzieliśmy już o jakości, to warto wspomnieć również o cenie. Jak każdy biznesmen, Zsolt wierzy, że interes musi się opłacać - co oczywiście wypada zrozumieć. W związku z tym, podstawowa linia win oscyluje w okolicach 1900-3200 HUF (26,50-45 PLN), co jak na warunki węgierskie nie jest niską ceną, jednak bronią się jakością. Trunki z pojedynczych parceli to zdecydowanie wyższa kategoria cenowa 5000-6000 HUF (70-84 PLN) - o jej słuszności zdecydują konsumenci, choć moim zdaniem warto tyle wydać.

 

Ta beczka kryje w sobie wielki skarb (fot. własna)
Co degustowaliśmy? Na pierwszy rzut poszło Furmint Apukám Bora 2015. Eleganckie, przyjemne wino o łagodnej kwasowości, delikatnych nutach owocowych - głównie jabłka, gruszki, ale i pigwy. Później nadeszła pora na Habzó Hárs, który zaskoczył mnie swoją lekką pikantnością. Dobra kwasowość oraz przyjemne, powoli uwalniające się bąbelki dopełniają obrazu tego jakże szlachetnego musiaka. W międzyczasie Zsolt zabrał nas do piwniczki, gdzie pokazał dojrzewające wina z poszczególnych siedlisk. Wrażenie zrobiły za to na mnie wina jednoszczepowe z parcel Omlás i Palandor - zwłaszcza to drugie, które czaruje niesamowitymi nutami owoców egzotycznych, bananów, mango, oraz potężną mineralnością. Jest to niewielka produkcja, zaledwie kilkaset butelek - ja już się szykuję, by zakupić, choć w sprzedaży będą dopiero w okolicy Wigilii. Może do tego czasu znajdzie importera, który doceni starania właściciela? Ja kibicuję Zsoltowi, bo to człowiek, który cięzką pracą zbudował renomę winnicy, która powoli wysuwa się z cienia większych graczy. Degustowałem na zaproszenie Zsolta Nagya.


A do celu prowadzi nas światłość... i Zsolt ;) (fot. własna)

Nie mineła jeszcze doba od momentu, kiedy w ogrodach Erdőbénye ucichła muzyka i przestało lać się wino, a właściciele zaczęli podliczać rac...

Bor, Mámor, Bénye - Pierwsze wrażenia po festiwalu w Erdőbénye

Nie mineła jeszcze doba od momentu, kiedy w ogrodach Erdőbénye ucichła muzyka i przestało lać się wino, a właściciele zaczęli podliczać rachunek zysków i strat, gdy gruchęła wieść o nowym terminie przyszłorocznej imprezy. W przeciwieństwie do poprzednich lat odbędzie się ona miesiąc wcześniej, na przełomie czerwca i lipca. To dążenie do zmian chyba mocno charakteryzuje festiwal w tej cichej, ukrytej pomiędzy niewielkimi wzniesieniami wiosce. Taką innowacją było rozszerzenie imprezy z trzech do czterech dni, w tym roku próba (chyba jednak nieudana...) podniesienia czwartkowej frekwencji poprzez zaproszenie na ten dzień gwiazd muzyki rozrywkowej. Nie sądze, by ewolucja była zła - czymś trzeba przyciągać publikę - a pewne schematy po jakimś czasie się nudzą.


 

Piękne okoliczności przyrody (fot. własna)

Z rozmów z bywalcami oraz winiarzami odniosłem wrażenie, że jest pewien niedosyt. Że publiki mniej. Trudno mi w tej chwili to oceniać, ale fakt, że w sobotę pomiędzy 13 a 15 było dość pustawo na ulicach, a przecież powinien być już spory ruch. Dopiero wieczorem można było zaobserwować większe grupy odwiedzających. Na festiwalu spędziłem zaledwie dobę, tak więc nie miałem szans wziąć udziału w zbyt wielu towarzyszących mu wydarzeniach, aczkolwiek muzyka wybrzmiewała do późnej nocy, a przy każdej winiarni się coś działo. Cieszy pozytywne nastawienie tutejszych mieszkańców - bez tego ta impreza nie miałaby tak dobrej atmosfery.

 

Wielu udzieliła się sielska atmosfera wioski (fot. własna)

Jeśli chodzi o część najważniejszą - czyli wina - to nie zawiodłem się, acz Bor, Mámor, Bénye to nie jest tania impreza. Po pierwsze musimy zapłacić za wstęp, następnie kieliszek, a potem przy każdej degustacji, a tutejsi winiarze mocno się cenią. Oczywiście - za tym w dużej mierze stoi solidna jakość, dzięki czemu człowiek nie ma poczucia, że wydał sporo pieniędzy na coś, co nie jest tego warte. Nie ma tu kiepskich producentów, każdy ma wino, które z chęcią zabrałbym ze sobą i wypił przy jakiejś większej okazji. Spośród wszystkich winiarni nie próbowałem jedynie win Olze, Jakab i Béres, przy czym to drugie miejsce ominąłem świadomie, gdyż ich wina można bez problemu dostać w każdym większym markecie.

 

Wielkie wino, warto jeszcze chwilę zaczekać... (fot. własna)

Najmilej wspominam Karadi-Berger Palandor 2013, o jasnozielonej barwie, czystym, cytrusowo-kwiatowym nosie, w ustach wyraźnej, żwawej kwasowości, nutach jabłka, gruszki i solidnej mineralności. Naprawdę piękne wino, które miałem przyjemność zabrać ze sobą. Dzięki Zsolt! Bardzo pozytywne wrażenie wywarła na mnie również próba beczkowa z tego samego stanowiska od Préselő Pince - zwłaszcza wspaniały, bananowo-egzotyczny nos, w ustach szaleńczo owocowe, o świetnej strukturze i pięknej kwasowości. To z pewnością będzie hit! Bardzo przyjemny był również Vayi Furmint "100 éves", o czystym, owocowym nosie, i krągłych, pełnych ustach, z dużą dozą owocu. Może nie jest to wino na miarę tego z 2013 roku, ale konsekwentnie trzyma poziom. Mógłbym wymieniać tu wielu innych, ale nie chciałbym nikogo tym zanudzać. Po prostu przyjedźcie i sprawdźcie - bo warto. Do Erdőbénye podróżowałem i na miejscu degustowałem na koszt własny, wejściówkę na imprezę otrzymałem od Zsolta Bergera. Szczególne podziękowania chcę skierować również do Gabriela Kurczewskiego z bloga Blisko Tokaju - bez niego z pewnością by mnie tam nie było.


Do zobaczenia za rok! (fot. własna)

W zeszłym tygodniu wziąłem udział w degustacji organizowanej przez organizację Az ihatóbb Magyaroszágért. Była to kameralna impreza w wąsk...

Stróbl Borház - Neszmély (póki co..) z potencjałem

W zeszłym tygodniu wziąłem udział w degustacji organizowanej przez organizację Az ihatóbb Magyaroszágért. Była to kameralna impreza w wąskim gronie znajomych, gdzie próbowaliśmy win od mało znanej winnicy z miejscowości Baj, położonej w okręgu winiarskim Neszmély. Właścicielem jest Ferenc Stróbl, który już w wieku emerytalnym postanowił zamienić swoje hobby w źródło zarobkowania. Sama winnica zajmuje niewielką przestrzeń na stanowisku Nagysikárhegy, obsadzoną wyłącznie Merlotem. Skupują również białe grona od lokalnych winiarzy, a czerwone sprowadzają z Szekszárdu. Do degustacji przesłali 6 win, a jak one wypadły? Opis poniżej:

 

Wzbudził nadzieję... (fot. własna)
 
Stróbl Olaszrizling 2015 - mamy tu bladożółtą barwę, w nosie nuty trawy, zielonych owoców, cytrusów oraz zielonego jabłka. W ustach świeże, z całkiem przyjemną kwasowością, którą umiejętnie równoważy cukier resztkowy. Trochę cytrusów, trochę nut zielonych owoców, choć brakuje tu szlachetności. Ogólnie całkiem przyjemne wino do codziennej degustacji. Ocena: **/***. Kolejne wino, Stróbl Sauvignon Blanc 2015 musieliśmy wyrzucić ze względu na uszkodzoną nakrętkę. Oceny tego co znalazło się w butelcę się nie podejmuję.

 

Dalej było niestety gorzej... (fot. własna)
 
Trzecie wino to Stróbl Dunantúli Kadarka 2015, kuriozum, gdyż jest to białe wino z czerwonych gron sprowadzonych z Szekszárd. Posiada jasnozłotą barwę, w nosie wyczuwalne nuty siarkowe, limetki oraz innych cytrusów. W ustach da się wyczuć, że jest wyraźnie utlenione, co próbowano zakryć siarką i sporym cukrem. Jest też trochę kwasu oraz nut cytrusowych, ale to za mało, by kogokolwiek do czegokolwiek przekonać. Ocena: */**. Następnie nadeszła pora na róż, czyli Stróbl Merlot Rosé 2015. Owo wino ma jasnoróżową barwę, w nosie nuty maliny, delikatna słodycz i kremowość. W ustach wciąż malina, trochę cukru i kwasu, aczkolwiek nie jest to wino, po które wróciłbym do sklepu. Za mało struktury, niezbyt odświeżające, choć na pewno lepsze od poprzednika. Ocena: **.

 

Róż też nie zachwycił (fot. własna)
 
Następnie mieliśmy skosztować Stróbl Merlot 2014, ale... znowu mieliśmy do czynienia z wądą nakrętki... Chyba trzeba zmienić dostawcę. Ostatnie w kolejce był Stróbl Cabernet Sauvignon 2012, o purpurowej barwie, zaś w nosie dominujących nutach wiśni, z delikatnym akcentem truskawki i porzeczki. W ustach wciąż sporo wiśni, buraki, porzeczka. To taki trochę nieokrzesany dzikus ze sporą kwasowością, potężnymi taninami, jeszcze nie do końca ułożony. Jest w porządku, ale chyba na nikim nie zrobił wielkiego wrażenia. Ocena: **. Na dokładkę spróbowaliśmy również Tornai Nagy-Somlói Tramini 2013. Jest to wino zupełnie inne od poprzedników. Jasnozłocista barwa, w nosie nuty liczy, olejku różanego, ananasa oraz owoców tropikalnych. W ustach burza owoców egzotycznych, liczi, ananas, mango, delikatna minerlaność oraz niewielka, choć całkiem przyjemna kwasowość. Mamy też trochę nut pikantnych. Przyjemne. Ocena: **/***.


Miła odmiana (fot. własna)
 
Owa degustacja pokazała, że w Stróbl Borház mają jeszcze nad czym pracować. Wybrali dość chłodny klimat dla win czerwonych, zwłaszcza Merlota, znacznie większy potencjał widzę w ich winach białych. Co do błędów technicznych - każdemu się zdarzają, zwłaszcza na początku drogi, więc mam nadzieję, że kolejne roczniki win z Stróbl Borház przyniosą jeszcze lepsze rezultaty. Degustowałem na zaproszenie Az ihatóbb Magyarországért w VinoPiano Wine Bar.
Obsługiwane przez usługę Blogger.