Zöldveltelini, czy też Grüner Veltliner, to szczep, który na Węgrzech często się pojawia, choć do tej pory wina z niego powstałe mnie nie z...

Zöldveltelini, czy też Grüner Veltliner, to szczep, który na Węgrzech często się pojawia, choć do tej pory wina z niego powstałe mnie nie zachwycały. Brakowało mi w nich nerwu, tej pikantości, która się pojawia w austriackich winach, zwłaszcza tych, produkowanych w Wachau. Dlatego też przez pewien czas nie sięgałem po nie. Ostatnio jednak, kupując bilet na degustację w sieci Borháló, zdecydowałem także spróbować jednego z win, które spotkałem na ich półkach - i w ten sposób sięgnąłem po Szőke Mátrai Zöldveltelini 2014. Jest to produkt 35 ha winnicy położonej na południowych zboczach najwyższego pasma górskiego Węgier, w obrębie wsi Gyöngyöstarján. Uprawia się tu głównie białe szczepy, choć występują także czerwone. Jest to rodzinne przedsiębiorstwo, w którego pracach biorą udział już trzy pokolenia, począwszy od założyciela Mátyása Szőke.

 

Dobrze było znów zapoznać się z tym szczepem... (fot. ze strony producenta)

Tenże Zöldveltelini jest zdecydowanie jednym z lepszych tego typu win, jakie piłem na Węgrzech. Charakteryzuje się jasnozieloną barwą, w nosie wyczuwalne są nuty pieprzu, przypraw, trawy, ale także w tle wyczułem także ananas. W ustach również pojawia się charakterystyczna dla tego szczepu pikantość, jest też bardzo przyjemna, łagodna kwasowość, aromaty cytusów, trawy. Lekkie, przyjemne, w sam raz na lato. Co prawda daleko mu jeszcze do poziomu ekspresji, którą spotyka się w austriackich trunkach, lecz jest to naprawdę dobre wino. Cena: 1700 HUF (23 PLN). Ocena: ***.

Czasem jest tak, że wcale nie szukacie żadnych wydarzeń winiarskich, a po prostu coś jest po drodze i wstępujecie. Przynajmniej ja tak mam....

Czasem jest tak, że wcale nie szukacie żadnych wydarzeń winiarskich, a po prostu coś jest po drodze i wstępujecie. Przynajmniej ja tak mam... Niedawno zauważyłem, że w jednej z hal targowych Budapesztu (nie tej centralnej - a hali targowej 5. dzielnicy), że odbędzie się targ połączony z degustacją win. Pomyślałem, czemu nie? I tak idziemy na zakupy, więc połączymy dobre z pożytecznym - i skosztujmy tych jakże ciekawych trunków. Poza tym dzień wcześniej zaprezentowano nowy rocznik wina Fuxli - czyli siller (ciemnoróżowe wino) z Szekszárdu - i to nie od jednego, a kilkunastu producentów! Świetna inicjatywa. Ja zaś skosztowałem kilku win w różnej stylistyce, opisałem poniższe 3.

 

Tłumów nie było, co też należy poczytać jako zaletę (fot. własna)
 
Na pierwszy rzut poszło różowe wino Servus 2015 od producenta Maul Pincészet z Villány. Jest to kupaż Kékfrankosa (80%) i Zweigelta (20%). Barwa jasnoróżowa, w nosie wyczuwalne czereśnie, porzeczki, w ustach wyraźna kwasowość, delikatna mineralność, nuty grapefruita. Lekkie, aczkolwiek niespecjalnie warte zapamiętania wino. Ocena: **/***.

 

Gdyby nie to zdjęcie, to nawet bym o nim nie pamiętał... (fot. własna)

Drugim skosztowanym przeze mnie trunkiem był Zsadányi Görbe Furmint 2013. Tokaje mają dla mnie jakąś niesamowitą siłę przyciągania - i pewnie dlatego ponownie wybrałem wino z tego regionu. Charakteryzuje się ono jasnozłotą barwą, w nosie złożone - wyczujemy tu nuty wanilii, gruszki, nieco cytrusów, w ustach dominuje zielone jabłko i gruszka, wino ma bardzo dobrą kwasowość, w tle pojawia się nieco nut trawy, suszonych owoców oraz cytrusów. Długi, przyjemny finisz. Bardzo dobra interpretacja tego szczepu. Oby więcej takich. Ocena: ****.

 

Furmintem Węgry stoją i basta! (fot. własna)

Trzecim degustowanym przeze mnie winem był również tokaj, ale skoro było to ostatnie wino, "na deser", tak więc musiało być słodkie. Mój wybór padł na kooperatywę Tállya Wines z miejscowości o tejże nazwie. Jest to ciekawa inicjatywa 5 winiarzy, którzy postanowili przywrócić do świetności historyczne siedliska w granicach swojej gminy. Tállya Kései Szüret Furmint 2014 to wino o pięknej, jasnozłotej barwie, w nosie wyczuwalne są nuty miodu, brzoskwinii, pigwy, kwiatów. W ustach krągłe, oleiste, po chwili pojawiają się nuty owocowe, pigwy, cytrusów oraz suszonych owoców. Spory cukier resztkowy (132 g/l) jest kompensowany potężną kwasowością (9,3 g/l). Długi, owocowy finisz. Cudo (do tego stopnia, że zakupiłem butelczynę tegoż trunku). Ocena: ****/*****.

 

A tak to wygląda z perspektywy kieliszka... (fot. własna)

Po tym winie skosztowałem jeszcze dwóch innych trunków, ale z lenistwa nie chciało mi się pisać, wolałem rozkoszować się imprezą. A było czym, gdyż zarówno miejscu, jak i organizatorom nie można nic zarzucić. Ceny 1 dl wahały się od 200 do 1500 HUF (3 do 16,50 PLN). Nic, tylko chcieć więcej takich imprez!


O ile podczas pierwszej połowy poruszałem się pomiędzy znanymi sobie rejestrami, w drugiej wkroczyłem na zupełnie nieznany dla mnie do tej ...

O ile podczas pierwszej połowy poruszałem się pomiędzy znanymi sobie rejestrami, w drugiej wkroczyłem na zupełnie nieznany dla mnie do tej pory obszar. Dlaczego nieznany? A piliście kiedyś różowe, czy też czerwone wina z Tokaju? Nie? Nie dziwię się - bo ich tam prawie nie ma. To znaczy kiedyś były, ale plaga filoksery z końca XIX wieku praktycznie zakończyła obecność czerwonych gron na tym obszarze. Ale nie tylko czerwone wino jest tym co mnie zaskoczyło, a inne szczepy, które pojawiły się w degustowanych trunkach...

 

Kolejka do wodo... winopoju (fot. własna)

Radics Barnabás Családi Pincészete to mała (10 ha), rodzinna winnica z siedzibą w miejscowości Rátka. Powstała w 2007 roku, a jej właściciel postawił na dość rzadkie w tym regionie rozwiązanie, obsadzając tereny szczepami światowymi. Na pierwszy ogień poszedł Zempleni Cserszegi Fűszeres 2015. Jest to wino o jasnozielonej, bladej barwie, mocnym kwiatowo-owocowym (mango) nosie. W ustach mineralne, przyjemnie kwasowe, tu również wyczujemy nuty egzotycznych owoców - mango, ananas, grapefruit. W sumie przyjemne, choć neco rozwodnione. Brakuje mu trochę pazura. Ocena: **/***. Drugim podanym winem było Zempléni Tramini Pionír 2015. To wino o jasnozłotej barwie, nos kwiatowy, banan, ale da się także wyczuć nieco ziół, w ustach królują cytrusy oraz banan, dobra kwasowość, przyprawy, a na finiszu soczysta limonka. Solidniejsze od poprzednika. Ocena: ***/****. Trzecim podanym winem było Zempléni Sauvignon Blanc 2015. Pomyślałem - kurcze, Sauvignon Blanc, w Tokaju? To musi być ciekawe. I takie też jest. Bladozielona barwa, w nosie dominują nuty mango, ananasa, owoców cytrusowych. W ustach bomba owocowa, pełno tu cytrusów, mango, przyjemna, wyrazista kwasowość. Agrestowy finisz, w tle majaczą nuty trawy. Piękne wino. Ocena: ****. Czwartym z kolei winem był podany Rajnai Rizling 2015. Jest to wino o nieco większej strukturze, trzy miesiące spędziło w beczce z nowego dębu zemplińskiego. Posiada jasnozłotą barwę, w ustach wyczuwalne są nuty zielonego jabłka, miodu, oraz petroleum. W ustach oleiste, złożone, zielone owoce, przyjemna kwasowość, cytusy, ale też nuta warzywna. Przyjemne. Ocena: ***. Kolejnym podanym winem było Pionír Blend 2013, czyli kupaż Furminta, Hárslevelű, Tramini oraz Sauvignon Blanc. Wino to spędziło rok w tankach ze stali nierdzewnej. Barwa jasnozłota, w nosie wyczuwalne nuty przypraw, zielonej papryki, cytrusów. W ustach wyczujemy grapefruita oraz mango, mamy też dość dobrze wyczuwalną mineralność. Oprócz tego solidna kwasowość, przyprawy, zielone warzywa. Ta nuta warzywna nie specjalnie tu mi się podoba, dlatego oceniam to wino na: **. Na koniec podano Pionír Syrah 2013. Tak - nie jakieś Kadarki, Kékfrankose czy choćby Pinot Noir. Syrah! Jest to wino o purpurowej barwie, w nosie wyczuwalne owoce leśnie, wiśnie, śliwki. W ustach wiśniowe, owoce leśne, niezbyt pikantne, acz o przyjemnej kwasowości. Ekstraktywne. Ocena: ***/****. Ciekawy eksperyment, moim zdaniem jak najbardziej udany. Rewolucjonista!

 

Pionierzy, do piwnic! (fot.własna)

Kolejny producentc zyli Préselő Pincészet z maleńkiej miejscowości Erdőbénye, to nowy gracz na tokajskim rynku. Część z Was miała zapewne okazję poznać ich podczas zeszłorocznego festiwalu Bor, Mámor, Bénye. W tym roku mają wypuścić na rynek swoje pierwsze aszú. Ja zaś miałem okazje próbować ich wytrawne wina. Na pierwszy rzut poszło Préselő Sárgamuskotály 2015. Jest to wino o bladej, jasnożółtej barwie, w nosie wyczuwalne nuty kwiatowe, brzoskwinia, miód oraz mango. W ustach łagodna kwasowość, nuty muszkatowe, mango, lekko wyczuwalne nuty miodowe. Bardzo łagodna kwasowość. Delikatne, przyjemne wino. Ocena: ***. Drugim podanym winem był Préselő Furmint 2014. Posiada ono jasnozłotą barwę, w nosie nieco pikantne, cytrusowe, trawiaste, ale też pojawia się nieco nut kwiatowych. W ustach dominuje potężna kwasowość, mamy tu nuty cytrusowe, ale też suszone owoce, brzoskwinię. Ma strukturę i jest dość ekstraktywne. 25% wina starzono w dębie, resztę w stali. Dało to wspaniały efekt. Ocena: ****. Następnie nadeszła pora na słodkie Préselő Tokaji Késői Szüretelésű Furmint 2013. Charakteryzuje się ona jasnozłotą barwą, w nosie wyczuwalne aromaty botrytisu, miodu, brzoskwinii. W ustach łagodna słodycz, botrytis, miód. Dosyć oleiste, ale nie zbyt ciężkie. Ten lekki styl też może się wielu osobom podobać. Ocena: ***. Ostatnim z tej serii było kolejne kuriozum, Préselő Rosé Cuvée 2015, kupaż Cabernet Sauvignon, Merlota, Portugiesera i Kékfrankosa. Ma ciemnoróżową barwę, w nosie wyczuwalne nuty maliny, porzeczki, truskawek. W ustach lekkie, przyjemne, w nosie wyczuwalne nuty porzeczek, malin. Łagodna kwasowość i dwutlenek węgla dodają mu jeszcze lekkości. Ocena: ***.

 

Skała, która lśni niczym diament (fot. własna)

Na deser zostawiłem sobie wina z Miniș od producenta Balla Géza Pincészet. Są to wina z czerwonych szczepów. Region ten jest słynny z czewonych aszú - jedynych tego rodzaju win. One się tego wieczoru nie pojawiły, aczkolwiek była możliwość skosztowania innych, przyjemnych trunków. Zaczęliśmy od różowego kupażu Fetesca Regală, Merlota i Kadarki - Rosé Cuvée 2015. Ciemnoróżowa barwa, w nosie nuty maliny, truskawki. W ustach owocowe, aromaty malin, bardzo lekkie, przyjemnie kwasowe, w tle nuty porzeczki, ale bardzo krótkie. I przez tą ulotność tylko: **/***. Kolejny trunek to Kadarka 2013, charakteryzuje się purpurową  barwą, w nosie wyczuwalne owoce leśne, porzeczki. W ustach niesamowita mineralność, duża ilość tanin, z drugiej strony bardzo lekkie. W tle wiśnie, czereśnie, finisz - pestkowy. Dojrzewało 2 lata w 5000 l. beczkach. Ocena: ***. Trzecim z kolei była Feketeleányka 2013 (Fetească Neagră). I tu również mamy purpurową barwę, w nosie owoce leśne, dżem wiśniowy. W ustach łagodna kwasowość, trochę suszonych śliwek, pestka wiśniowa, lekkie, przyjemne. Ocena: ***. Ostatnim winem całego panelu było Sziklabor 2011, czyli Skalne wino. Jest to 100% Cabernet Franc, o ciemnej, purpurowej barwie z lekkimi pomarańczowymi refleksami. W nosie złożone, nuty owoców leśnych, dżem śliwkowy, czekolada. W ustach poteżna kwasowość, wyraźna mineralność, bardzo ekstraktywne, owocowe. W tle przyprawy, kawa. Bardzo piękne, aksamitne wino. Ocena: ****. Te wina z Rumunii, choć tworzone przez etnicznego Węgra były nieco dziwnym dodatkiem - ale nie żałuję, gdyż miałem okazję skosztować czegoś, czego na codzień nie widuje w sklepach. Degustację zorganizowała sieć Borháló Borkereskedés. Degustowałem na koszt własny.

W Budapeszcie praktycznie w każdy weekend organizowana jest jakaś degustacja. Uczestniczyć w nich wszystkich nie sposób, ale warto chodzić ...

W Budapeszcie praktycznie w każdy weekend organizowana jest jakaś degustacja. Uczestniczyć w nich wszystkich nie sposób, ale warto chodzić na te ciekawsze, zwłaszcza jeśli pozwala nam na to nasz budżet. A wczorajsza degustacja, oprócz tego, że dała mi szansę poznać dotychczas nieznanych producentów, ale także nie obciążyła zbytnio mojego budżetu (2900 HUF - 40 PLN). Dodatkową zaletą było miejsce - Gozsdu Sky Terace, czyli w zasadzie "na dachu" miasta. A to wszystko w luźnej, swobodnej atmosferze, bez przemów czy wykładów. Degustowałem 24 wina od 6 producentów - pięciu z Tokaju i jednego z Miniș (Rumunia).

 

Klasyczna elegancja (fot. własna)

Pierwszym z producentów, którego wina próbowałem był Pannon Tokaj Pincészet z Tolcsva. Wiele razy kosztowałem ich wina, ale były to głównie aszú, więc warto przyjrzeć się także ich wytrawnemu katalogowi. Na degustacji zostały zaprezentowane wina z serii Dominium (Premium). Zaczęliśmy od Dominium Pannon Tokaj 2014 Furmint. Jest to wino o jasnozielonej, bladej barwie, w nosie łagodne, delikatne, lekko wyczuwalne nuty cytrusów i trawy. W ustach brzoskwinia, nieco nut miodowych, trawa, bardzo lekki i łagodny, pomimo 13,5% alkoholu. Ocena: ***. Drugim podanym winem było Dominium Pannon Tokaj 2014 Hárslevelű, również o jasnej, bladej barwie, w nosie pojawiły się nuty kwiatowe, winogrona, grapefruit oraz akacja. W ustach łagodne, pełne owoców egzotycznych, z delikatną kwasowością - jednak to wszystko zbyt szybko się ulatnia. Fermentowało w stali nierdzewnej. Ocena: **/***. Kolejnym podanym trunkiem był półwytrawny Pannon Tokaj ZsomBor Tokaj Furmint 2014. Jest to ciekawe wino, fermentowało przez 24 dni na skórkach w schłodzonych do 17 st. C tankach ze stali nierdzewnej, po czym trafiło na 5 miesięcy do beczki z młodego dębu z Wzgórz Zemplén. Charakteryzuje się jasnozłotą barwą, w nosie złożone - wyczuwalne nuty zielonego jabłka, wanilii, lekka pikantność. W ustach także dominują aromaty zielonych jabłek, tostu, wanilii. Swój pazur zaznacza również botrytis. Łagodna, niezbyt nachalna kwasowość, niewielki, aczkolwiek wyczuwalny cukier resztkowy (8,9 g/l) oraz cytrusowy finisz. Na koniec podano mi Pannon Tokaj Hanna Cuvée 2011. To słodkie wino z późnych zbiorów, w którego skład wchodzi Zéta (60%), Furmint (20%) oraz Sárgamuskotály (20%). Posiada jasnozłotą barwę, w nosie wyczuwalne brzoskwinie, miód, owoce cytrusowe. W ustach wyraźnie wyczuwalna nuta botrytisu, mango, brzoskwinia, oleista struktura, nieco nut orzechowych. Być może brakuje mu trochę świeżości (zaledwie 5,7 g/l kwasów), ale do ciasta będzie w sam raz. 93,4 g/l cukru resztkowego mówi samo za siebie. Fermentowało w stali, dojrzewało przez 8 miesięcy w beczce. Ocena: ****. Jedno z lepszych win tego panelu.

 

Wina z tej winnicy mnie jakoś nie przekonały... (fot. własna)

Drugi producent, który prezentował swoje trunki, to Harsányi Pincészet z Sárospatak. Tutaj szczedłem zupełnie w ciemno, nie mając pojęcia o istnieniu tej winnicy. Pierwszym podanym winem było Harsányi Kútpatka Furmint 2013. Jest to wytrawne wino o - uwaga! - 15% alkoholu. Barwa bladożółta, w nosie nieco trawy, agrest, zielone jabłko. W ustach owoce cytrusowe, delikatna kwasowość, łagodna goryczka. W pewnym momencie pojawia się dziwna nuta, jakby perfumów. Przeciętne. Ocena: **. Następnie podano Harsányi Királyhegyi Furmint 2013. Ma tyle samo alkoholu co jego towarzysz z innego siedliska, podobną, bladożółtą barwę, w nosie wyraźnie wyczuwalne nuty zielonych jabłek, przypraw, cytrusów. W ustach złożone, zielone jabłko, grapefruit, lekko wyczuwalny miód i kwiatowy finisz. Ocena: ***. Trzecim podanym winem był półwytrawny Harsányi Ciróka Furmint 2013. Barwa jasnozłota, w nosie wyczuwalne aromaty wanilii, gruszki, pigwy, w ustach złożone, przyjemna mineralność, zielone jabłko, botrytis, w tle wanilia. Na finiszu łagodna, przyjemna goryczka. Ocena: ***/****. Ostatnim, czwartym podanym winem było Harsányi Tokaji Hizelgő 2014, kupaż Hárslevelű i Furminta. Z 30 g/l cukru resztkowego był najmniej słodkim ze wszystkich próbowanych wczoraj win deserowych. Barwa jasnozłota, w nosie wyczuwalne nuty mango, miodu, cytrusów, w ustach lekkie, wyraźna, wyczuwalna kwasowość, mango, ananas. Nieco brakuje struktury, a i samo wino wydaje się jakby rozwodnione, niezbalansowane. Mogło być lepiej. Ocena: **/***.

 

Takie powinno być właśnie dobre, tokajskie Late Harvest (fot. własna)

Trzecim producentem, o którym chciałbym dziś napisać był Áts Pincészet, którego winiarz (i zarazem właściciel) - Károly Áts w 2012 roku został winiarzem roku na Węgrzech. Degustację zaczęliśmy od Koranyár 2015, którego de facto nie ma jeszcze na rynku, a etykieta... Hmm. To etykieta testowa.  Jest to kupaż Sárgamuskotály i Furminta, o bladej, jasnozielonej barwie, w nosie wyczuwalne nuty muszkatowe, melon, grapefruit. W ustach łagodne, bardzo owocowe, mango, ananas, oraz delikatna kwasowość. Przyjemne, w sam raz na wiosenne pikniki. Ocena: ***. Drugim podanym winem był Áts Birtokfurmint 2014. Wino to dojrzewało spontanicznie, bez dodawania drożdzy, połowa dojrzewała w beczce a połowa w tankach ze stali. Ma ono jasnozłotą barwę, w nosie wyczuwalne cytrusy, wanilia, delikatna kwiatowość. W ustach poważne, wyczuwalne nuty beczkowe, wanilia, migdały, ale także owoce cytrusowe, nuty miodu. Potężna kwasowość i długi, jabłkowy finisz. Ocena: ***/****. Kolejnym degustowanym trunkiem był Áts Szent Tamás Furmint 2013. Szent Tamás to jedno z legendarnych stanowisk w Mád, więc spodziewałem się wiele po nim. Posiada jasnozłotą barwę, w nosie wyczuwalne zielone jabłko, kwiatowość, miód, ale także nuty roślinne. W ustach zharmonizowane, solidna kwasowość ugładzona nieco cukrem resztkowym (9 g/l), oraz bardzo wyczuwalna nuta zielonego jabłka. Pojawia się także miód, a w tle przyprawy i wanilia. Całkiem przyjemny, choć nie rewalacyjny trunek. Dojrzewało przez 16 miesięcy, z czego przez 8 w 500 l. beczkach. Ocena: ***/****. Ostatnim podanym winem było słodkie Áts Cuvée 2013, czyli najsłodsze wino tego panelu. Jest to kupaż Furminta (60%), Sárgamuskotály (30%) oraz Hárslevelű (10%). Ma jasnozłotą barwę, w nosie wyczuwalne aromaty miodu, brzoskwinii, mango. W ustach oleiste, potężna słodycz (110 g/l cukru resztkowego), którą zakrywa nieco solidna kwasowość (7,8 g/l). Wyczuwalne nuty owoców tropikalnych, mango, grapefruit, dżem z brzoskwinii, miód. Szał dla kubków smakowych. Dobre do deserów, ale też samo... Niesamowicie świeże! Ocena: ****/*****. A kolejna część panelu już jutro...

Podczas VinCE Budapest moją uwagę przykuło również niewielkie stanowisko słoweńskiego producenta Dveri Pax z regionu winiarskiego Štajerska...

Podczas VinCE Budapest moją uwagę przykuło również niewielkie stanowisko słoweńskiego producenta Dveri Pax z regionu winiarskiego Štajerska. Produkuje się tu głównie wina białe, choć znajdziemy też w ofercie czerwone i różowe, jak również musujące. Ja próbowałem dwóch win z ich podstawowej linii.

 

Šipon, czyli Furmint (fot. ze strony producenta).

Pierwszym był Šipon 2015, czyli Furmint. Szczep ten jest jednym z popularniejszych w Słowenii, a jego uprawa sięga czasów napoleońskich. Jest to wino o jasnozłotej barwie, w nosie wyczuwalne są aromaty grapefruita, mango, oraz ziół. W ustach owocowe, wręcz muszkatowe, bardzo lekke nuty przypraw, agrestu. Całość podkreślone łagodną, przyjemną kwasowością. Świeży, fermentował w kadziach ze stali nierdzewnej. Ocena: ***. 

 

Przyjemny, świeży Riesling (fot. ze strony producenta)

Drugim kosztowanym przeze mnie winem był Renski Rizling 2015, czyli Riesling. I znowu mamy reduktywny, bardzo świeży trunek, o jasnozłotej barwie z zielonkawymi refleksami, w nosie złożony, oprócz nut owoców egzotycznych takich jak mango, grapefruit pojawia się także nuta petroleum. W ustach bardzo owocowy, nuty cytrusów, mango, grapefruita, podkreślone świetną kwasowością. Przyjemna mineralność. Ocena: ****. Były to dwa całkiem przyjemne wina, które pokazują, że w słoweńskim winiarstwie tkwi spory, nie do końca jeszcze odkryty potencjał. Więcej informacji o producencie tu.

Podczas VinCE Budapest Wine Show 2016 miałem okazję degustować wina z wielu winnic i krajów. Jednak jedno z największych wrażeń zrobiła na ...

Podczas VinCE Budapest Wine Show 2016 miałem okazję degustować wina z wielu winnic i krajów. Jednak jedno z największych wrażeń zrobiła na mnie winnica Füleky Pincészet z Bodrogkeresztúr w regionie winiarskim Tokaju. Obejmuje ona powierzchnię 25 ha w takich stanowiskach jak: Úrágya, Király czy też Sajgó. Założono ją w 1998 roku, a budynki gospodarcze, w tym siedziba znajdująca się w dworze Füleky zostały odnowione dzięki wsparciu unijnemu w latach 2011-2013. Winiarzem jest tu György Brezovcsik, który wcześniej pracował także w innych winnicach regionu.

 

Czy to jest raj? (fot. ze strony producenta)

Degustację zacząłem od Tokaji Furmint Mestervölgy 2013, flagowego wytrawnego wina z jednej parceli. Jest to wino o jasnozłota barwie, w nosie wyczuwalne aromaty owoców cytrusowych, przypraw, usta owocowe nuty cytrusowe, zbalansowane, harmonijne, łagodna kwasowość, bardzo eleganckie wino. 4,8 g/l cukru resztkowego. Ocena: ****.

 

Uwielbiamy Furminty, prawda? (fot. ze strony producenta)

Kolejnym podanym winem był Tokaji Furmint 2013, podstawowy trunek z winnicy. Barwa jasnozielona w nosie pojawiają się aromaty trawy, kwiatów, przypraw, w ustach mamy wyraźną kwasowość, którą nieco temperuje cukier resztkowy (7,6 g/l), delikatną mineralność, zielone jabłko, cytrusy. Lekka goryczka na finiszu. Ocena: ***.

 

I kolejny Furmint! (fot. ze strony producenta)

Trzecim z kolei podanym winem był Tokaji Muskotály 2013. Jest to wino ze szczepu Sárgamuskotály, o znacznie niższej niż u poprzedników zawartości cukru resztkowego, zaledwie 0,9 g/l, ale także o niższej zawartości kwasów. Barwa jasnozłota, w nosie wyczuwalne nuty egzotyczne, mango, ananas, cytrusy. W ustach burza owoców, ananas, mango, grapefruit, niezwykle świeże, ale przy tym niezbyt nachalne. Dobre na letnie upały. Ocena: ***/****.

 

Egzotyka w pełnej krasie (fot. ze strony producenta)
 
Kolejnym winem, na które przyszła pora był Tokaji Kabar 2013. Kabar to ciekawy szczep - jedno z najnowszych "dzieci" węgierskiej sztuki winogrodniczej - krzyżówka hárslevelű i bouvier, dopuszczony do uprawy w 2006 roku. Wcześnie dojrzewa, grona zdatne do botrytizacji, przez co stanowi dobry materiał na aszú.  Podane wino ma 13,3 g/l. Barwa jasnozłota, w nosie kwiatowe, mango, cytrusy, w ustach brzoskwinie, cytrusy, bardzo łagodna kwasowość, dobry balans. Ocena: ***.

 

Kabar - ciekawy szczep z potencjałem (fot. ze strony producenta) 
 
Przedostatnim kosztowanym przeze mnie trunkiem był Pallas Tokaji Late Harvest 2013. Jest słodkie wino, gdzie 95,3 g/l cukru resztkowego jest świetnie balansowane przez 6,8 g/l kwasów. Barwa: złota, nos: nuty botrytisu, miód, owoce cytrusowe, w ustach oleiste, mamy tu nuty brzoskwini, mango, cytrusów, miód, ale dzięki kwasowości jest bardzo pijalne. Świetne wino do deserów. Ocena: ****.

   

Modelowy wzorzec dla win z późnych zbiorów (fot. ze strony producenta)

Na koniec każdej degustacji win tokajskich nadchodzi chwila na aszú. Degustowaliśmy 6 Puttonyos Tokaji Aszú 2007. Świetny rocznik i świetne wino. Barwa: jasnobursztynowa, w nosie wyczuwalne nuty botrytisu, miodu, ale także cytrusów, akacji, brzoskwinii. W ustach niesamowicie złożone, potężną słodycz (201 g/l cukru) kompensuje 7,3 g/l kwasów. Bardzo świeże, bardzo żywe, pełne owocowości - brzoskwinie, mango, ananas, cytrusy. Świeże, niczym młody bóg! Naprawdę wielkie wino. Ocena: *****.

 

Wspaniałe, nowoczesne aszú (fot. ze strony producenta)

Chociaż winnica ta nie jest jeszcze dobrze znana w Polsce, jestem przekonany, że ich trunki wkrótce zagoszczą na polskich stołach i zrobią furorę, gdyż producenci na pierwszy miejscu stawiają jakość. Jeśli dodamy do tego kreatywność i ciężką pracę, jaką wykonują - z pewnością odniosą sukces komercyjny, nawet pomimo nie najniższych cen. Powyższe wina degustowałem podczas VinCE Budapest Wine Show 2016. Więcej informacji o producencie na stronie www.tokaj.org.

 

A oto dwór, w którym można skosztować wyżej wspomnianych win (fot. ze strony producenta)

Kiedy w Polsce wielu blogerów zadaje sobie pytanie, jaki zestaw trunków z krainy Madziarów pojawi się na półkach, węgierski Lidl przystąpił...

Kiedy w Polsce wielu blogerów zadaje sobie pytanie, jaki zestaw trunków z krainy Madziarów pojawi się na półkach, węgierski Lidl przystąpił do działania i pokazał swoją gazetkę. Jest tam kilka ciekawych butelek, a całość mieści się w przedziale cenowym od 599 do 1999 HUF (od 8,5 do 28 PLN). Nie ma w nim żadnych aszú, ani wielkich win z Villány, ale przeciętny zjadacz chleba powinien znaleźć coś dla siebie.

 

Lidl zachęca do kupna win na Wielkanoc (fot. ze strony www.lidl.hu) 

W ofercie zdecydowanie dominują wina białe. Mamy ich tu 23 (z czego 2 słodkie, 2 półsłodkie i 1 półwytrawne), poza tym 10 win różowych (z czego 1 słodkie) oraz 8 win czerwonych. Ponieważ zbliża się wiosna i (miejmy nadzieję) lepsza pogoda, postawiono na wina lekkie, w dużej mierze z rocznika 2015. Propozycje typu Nyakas Aligvárom 2015 oraz Haraszthy Sir Irsai 2015 zdecydowanie odzwierciedlają to podejście - miałem okazje je degustować i muszę przyznać, że w swojej cenie (999 oraz 1199 HUF - 14 i 17 PLN) są idealnymi trunkami na wiosenne pikniki, czy też majówkę.

 

Dużo tu bieli (fot. ze strony www.lidl.hu)

Oczywiście są tu także przemysłowe potworki typu słodkie wino różowe Édes Hilltop Rosé Cuvée, ale wpadek typu Dankó nie stwierdzono. Na plus zaskakuje pozyskanie dwóch win od Gézy Légli z Kislak Bormanufaktúra - białe Matacs Chardonnay 2014 oraz vörös Kislaki Birtokvörös (1999 oraz 1499 HUF - 28 i 21 PLN), którego trunki nie schodzą poniżej przyzwoitego poziomu. Spośród pozostałych win warto wspomnieć Tokaji Ziccer od Gábora Kardosa - przyzwoity kupaż Furminta i Sárgamuskotály (1499 HUF - 21 PLN), Takler Syrah 2013 z Szekszárdu - prawdobodobnie najcięższe wino tej oferty (1799 - 25 PLN) oraz słodki Tokajicum Szamorodni Édes 2012 (1599 HUF - 22,50 PLN) - w sam raz dla wielbicieli słodkich win tokajskich, którzy nie chcą wydać fortuny na aszú. 

 

I znacznie mniej czerwieni... (fot. ze strony www.lidl.hu)

Węgierska oferta zapowiada się wyjątkowo ciekawie, ciekawe czym uraczy nas polski Lidl? Cała oferta do pobrania tu.

Jednym z popularniejszych, o ile nie najpopularniejszym wykładem na VinCE Budapest Wine Show była prezentacja produktów domu szampańskiego ...

Jednym z popularniejszych, o ile nie najpopularniejszym wykładem na VinCE Budapest Wine Show była prezentacja produktów domu szampańskiego Veuve Cliquot Ponsardin. Prezentację prowadził winiarz Nick Lane, który co prawda niedawno zaczął swoją przygodę z produkcją szampana, ale jest znany między innymi z wcześniejszej działalności w nowozelandzkim Cloudy Bay. Trudno o lepszą rekomendację. Wykład zaczął się od prezentacji historii winnicy, po czym nastąpiła właściwa degustacja 6 win.
 

Prezentacja prowadzącego - Nicka Lane (fot. własna)

Zaczęliśmy od tego, co jest standardem - czyli żółta etykieta. Veuve-Cliquot Ponsardin Yellow Label, to podstawowy blend i najpopularniejsze wino z tej winnicy. Powstaje z 700 różnych win, z czego 40-50% to wina z poprzednich roczników, zawiera około 50-55% Pinot Noir, 28-33% Chardonnay oraz 15-20% Pinot Meunier. Oko: barwa słomkowa, delikatne bąbelki. W nosie świeże, wyczuwalne nuty cytrusów, jabłek, drożdzy. W ustach bardzo łagodne, kremowe, wyraźne nuty cytrusowe, wyczuwalna mineralność. 10 g/l dosage. Zbalansowane: ****.

 

Klasyka (fot. własna)

Następnym winem było Veuve-Cliquot Ponsardin Rosé NV, czyli podstawowa różowa etykieta. Powstała z dodania do bazowego kupażu 12% czerwonego wina. Oko: jasnoróżowe z pomarańczowymi refleksami, łagodne bąbelki. W nosie wyczuwalne aromaty truskawki, maliny, jagód oraz nuty kwiatowe. W ustach wyraźnie zaznaczona kwasowość, pełno owocu - truskawek, malin, bardzo przyjemne, piękne wino. Długi, owocowy finisz. 10 g/l dosage. Ocena: ****/*****.

 

Oglądać świat przez różowe okulary... (fot. własna)

Po chwili przenieśliśmy się w nieco bardziej poważne rejestry, zaczęły się pojawiać wina rocznikowe. I tak na pierwszy rzut poszedł Veuve-Clicquot Ponsardin Vintage 2008 Blanc. Wino powstało w 60% z Pinot Noir, 35% Chardonnay oraz 5% z Pinot Meunier. Jeszcze nie jest na rynku, ma się pojawić dopiero w kwietniu. 7 lat dojrzewało w butelce, zanim zostało zdegorżowane.  Oko: barwa jasna, słomkowa, łagodne musowanie. Nos: nuty maślane, gruszka, jabłko, tost. W ustach potężna kwasowość, kremowa struktura, nuty cytrusowe, gruszka, jabłko oraz skórka chleba. Długi, przyjemny finisz. Prawdziwe cudo. 8 g/l dosage. Ocena: *****.

 

Kawałek historii (fot. własna)

To był jednak dopiero wstęp do tego, co miało nadejść. Oto bowiem pojawił się przed naszymi oczami Veuve-Cliquot Ponsardin Cave Privée Blanc 1989 magnum. Nie trzeba dodawać, że większa butelka pozwala na lepsze dojrzewanie, co jest szczególnie ważne dla takich win jak szampany. Powstało z 66% Pinot Noir oraz 34% Chardonnay, 20 lat dojrzewało w butelce pod osadem. Oko: jasnozłote, gęste, ledwo widoczne bąbelki. Nos: kawa, tytoń, nuty dymne, tosty, skóra, pieprz. W ustach: potężna mineralność, ma się wrażenie, jakby człowiek pił skałę... Wartka kwasowość, nuty kawy, tostów, bardzo ekstraktywne, na finiszu lekka goryczka. Mistrzostwo. Zaledwie 5-6 g/l dosage. Ocena: *****. Po prostu cudowne wino.
 

Jeszcze więcej historii... (fot. własna)

Kolejnym, wiekowym już winem, które przed nami przedstawiono było Veuve-Cliquot Ponsardin Cave Privée Rosé 1990, również w wydaniu magnum. Dwudziestosześcioletni róż! To musiało być ciekawe. Oko: różowo-pomarańczowa, z miedzianymi refleksami, stosunkowo niewiele bąbelków. W nosie wyczuwalne aromaty kawy, miodu, czerwonej porzeczki, ale także gdzieś w tle pojawiła się nuta stajni. W ustach kompot owocowy, dobra, rześka kwasowość, nuty malin, porzeczek, bardzo ekstraktywne. Długi, przyjemny finisz z nutami czerwonych owoców, ale także skóry, przypraw. Ocena: *****. Także wielkie i niezapomniane wino. Dojrzewało 18 lat na osadzie.

 

I trochę nowoczesności, ale w klasycznej formie (fot. własna)
 
Na sam koniec nadeszła pora na Veuve-Cliqout Ponsardin La Grande Dame 2006. Jest to jeden z nowszych dzieł tego domu szampańskiego, ten rocznik także od niedawna gości na stołach koneserów na całym świecie. Barwa: jasnozłota, solidnie musujące. W nosie nuty egzotycznych owoców, ananas, cytrusy, ale także nieco masła, tostu. W ustach kremowe, eleganckie, wyraźne nuty gruszki, kwiatów, dobra, wyczuwalna mineralność, wino jest niemalże słone. Znajdziemy tu także aromaty ziół włoskich, cytrusów, ale i skórkę chleba. Łagodny finisz z lekką goryczką. 9 lat spędziło pod osadem, degorżolowane w 2015. Składa się na nie wina z ponad 100 Grand Cru, 53% to Pinot Noir, 47% Chardonnay. Dodano 8 g/l dosage. Ocena: *****.

 

I to, co z tego zostało (fot. własna)
 
Ta wędrówka przez historię win Veuve-Clicquot Ponsardin była dla mnie wyjątkowym doświadczeniem. Jeszcze nigdy nie miałem okazji spróbować i porównać tylu wspaniałych win. Szampan jest winem wyjątkowym, winem na wielkie okazje - pozwólmy sobie na nieco luksusu, bo warto! Koszt degustacji: 5000 HUF (70 PLN).






Od czwartku w stolicy Węgier trwa jedna z największych, o ile nie największa impreza winiarska w tej części Europy. Ponad stu wystawców, 10...

Od czwartku w stolicy Węgier trwa jedna z największych, o ile nie największa impreza winiarska w tej części Europy. Ponad stu wystawców, 1000 win do degustacji oraz godziny ciekawych wykładów o tematyce branżowej. Ja wziąłem udział w tym wydarzeniu wczoraj i muszę przyznać, że zrobiło na mnie wielkie wrażenie. 


Jeszcze bez tłumów (fot. własna) 

Po pierwsze - miejsce. Hotel Grand Corinthia znajduje się w samym centrum Budapesztu, jest łatwo dostępny pod względem komunikacyjnym. Powstał w 1896 roku w eklektycznym stylu, w czasie II Wojny Światowej został zajęty przez faszystów, a później do 1990 roku nosił nazwę Czerwonej Gwiazdy. W 2003 roku całkowicie przebudowany (a w zasadzie zburzony i wybudowany od nowa) - z oryginalnego budynku została tylko fasada. Wnętrze zachowuje elementy eklektyzmu, a architektura jest umiejętnie podkreślona przez światło.

 

Nieodzowne dyskusje przy kieliszku dobrego wina (fot. własna)

Po drugie - wystawcy. Swoje produkty promowała ponad setka wystawców z całych Węgier, a także z zagranicy (Włochy, Francja, Słowenia, Izrael, Rumunia, Austria, Hiszpania a nawet Turcja). Oprócz producentów win, było także kilkanaście stoisk gastronomicznych, a także producentów kieliszków i innych akcesoriów winiarskich oraz także dystrybutorzy spirytualiów takich jak calvados, pálinka czy whisky.

 

Tylko nalewać...! (fot. własna)

Po trzecie - organizatorzy. Byli wszędzie. Pomieszczenia zostały bardzo dobrze oznaczone. Wykonano fantastyczną pracę, aby sprawić jak najlepsze wrażenie, choć przydarzyły się im małe wpadki - np kursy rozpoczynały się z 15-20 minutowym opóźnieniem - pomiędzy poszczególnymi wykładami powinny być większe przerwy.

 

A na deser... no właśnie, co na deser? (fot. własna)

Co do win - starałem się przede wszystkim próbować win wyjątkowych, rzadkich - tych, z którymi jeszcze nie miałem styczności. Spośród ponad 100 wystawców udało mi się skosztować win z około 20 winnic - do czego dochodzą dyskusje, wymiany opinii, notatki, oraz wykład, w którym wziąłem udział - fizycznie nie było możliwości skosztowania większej ilości trunków. Opisy poszczególnych win pojawią się nieco później. Miałem także okazję spotkać naszych rodaków - Olafa z PoWinowatych oraz Adama Pawłowskiego MS - było miło wymienić parę zdań na temat imprezy we własnym języku. Degustowałem na koszt własny, cena jednodniowego biletu to 12000 HUF (168 PLN), poszczególne wykłady płatne dodatkowo, od 2000 do 5000 HUF (28 - 70 PLN).
Obsługiwane przez usługę Blogger.