W tym miesiącu wszystko kręciło się wokół furminta. Liczne imprezy, degustacje, prezentacje - w tym nowego wina rodziny Szepsych - Szepsy 1...

W tym miesiącu wszystko kręciło się wokół furminta. Liczne imprezy, degustacje, prezentacje - w tym nowego wina rodziny Szepsych - Szepsy 100 - dzięki nim mieliśmy szansę lepiej poznać oblicze tego szczepu. I w większości poruszaliśmy się pomiędzy wytrawnymi wariantami, z rzadka tylko próbując jego słodsze formy. Ja zaś koniec miesiąca chciałem zwieńczyć winem słodkim - dlatego mój wybór padł na wino z późnych zbiorów od producenta Porgányi Pincészet z maleńkiej wioski Sárazsádany.

 

Wspaniałe wina, piękne widoki (fot. ze strony producenta) 

Porgányi Pincészet to stosunkowo młody producent, winnicę założono w 2004 roku, a wino zaczęli produkować od 2009. Obecnie gospodarują na 15 ha, z czego 8 ha na Köveshegy w Sátoraljaújhely, 4 ha w stanowisku Haraszt dűlő w Olaszliszka oraz na mniejszych stanowiskach w Vámosújfalu i Olaszliszka. 60% wszystkich winogron stanowi Furmint, 15% Hárslevelű, kolejne 15% Sárgamuskotály, 5% Zéta oraz 5% Kövérszőlő. 

 

Słodki Furmint, co się zowie! (fot. ze strony producenta) 

Degustowany przeze mnie Furmint z późnych zbiorów to wino o jasnozłotej barwie. W nosie wyczuwalne aromaty miodu, szuszonych owoców, kwiatów oraz botrytisu. W ustach oleiste, krągłe, pojawia się łagodna, przyjemna kwasowość równoważona przez słodycz, w tle wyczuwalne nuty zielonego jabłka, gruszki oraz miodu. Finisz średni, z wyraźną nutą zielonego jabłka. Dobre, a zwłaszcza za tą cenę, za którą je nabyłem. Cena: 1500 HUF u producenta (21 PLN), ja nabyłem je za 890 HUF (12,50 PLN) w hali targowej w dziennicy Kőbánya. Ocena: ***/****. Zdecydowane tak dla takich win.

Ostatnie (miejmy nadzieję) mrozy mamy za sobą, luty również odchodzi powoli w niepamięć, na drzewach i krzewach pojawiają się pierwsze pąki...

Ostatnie (miejmy nadzieję) mrozy mamy za sobą, luty również odchodzi powoli w niepamięć, na drzewach i krzewach pojawiają się pierwsze pąki - to znak, że zima ustępuje miejsce wiośnie, a ciężkie, czerwone wina, które miały nas rozgrzewać, zamieniamy na lżejsze, często białe, kwiatowe, aromatyczne. I tak znalazłem na półce sklepowej butelkę, która od razu przykuła moją uwagę - Figula Zenit & More 2015 i rysunek zielonego jabłka. Zenit to węgierski szczep, powstał w 1951 roku jako krzyżówka Ezerjó oraz Bouvier. Jest dość aromatyczny, powstają z niego wina o przyjemnej kwasowości.
Żeby wiosna była radosna! (fot. własna) 

Ten rocznik jest pierwszym, w którym Mihály Figula zdecydował, by do wina z tego szczepu dodać także inne - sauvignon blanc, pinot gris oraz sárga muskotály. Myślę, że ta zmiana wyszła temu winu na dobre. Oko: barwa jasnozielona, blada. W nosie wyczuwalne aromaty przypraw, trawy, ale także zielonego jabłka. W ustach również wyczuwalna pikantna nuta przypraw, owoce cytrusowe, rześka kwasowość, nieco później pojawia się delikatna, migdałowa goryczka. W finiszu pojawia się zielone jabłko. Bardzo proste, ale też niesamowicie przyjemne i radosne wino! Ocena: ***/****. Cena: 1599 HUF (22,50 PLN). Warto!

Wina, produkowane przez rodzinę Bezerics znam z autopsji. Co prawda jeszcze niej nie pisałem, lecz wina miałem okazję kilkukrotnie próbować...

Wina, produkowane przez rodzinę Bezerics znam z autopsji. Co prawda jeszcze niej nie pisałem, lecz wina miałem okazję kilkukrotnie próbować. Jest to średniej wielkości winnica gospodarująca w okręgach winiarskich Badacsony oraz Zalai obejmująca 22 ha w dwóch lokalizacjach: Cserszegtomaj oraz Pogányvár. Produkują w zdecydowanej większości wina białe, spośród czerwonych w sprzedaży dostępne są Cabernet Sauvignon oraz Shiraz. Pamiętam jeszcze Cabernet Sauvignon 2011, które było dla mnie jednym z lepszych czerwonych win z tej części Węgier. Idąc tym tropem zdecydowałem się zakupić Cabernet Sauvignon 2014, które po raz pierwszy zobaczyłem na półkach sklepowych.

 

A taki ładny ptaszek... (fot. własna)

 Po raz pierwszy u Bezericsów spotkałem się z nakrętką, ale to nie wzbudziło mojego zaniepokojenia. Zaskoczyła mnie natomiast barwa, która miast pięknej purpury była ciemnowiśniowa, wpadająca po troszę w odcienie ceglane. Nos też dał znać, że mamy tu do czynienia z winem z beczki, choć przecież to nic nadzwyczajnego. Wyczuwalne są również nuty wiśni, jeżyn, czarnej porzeczki oraz korzenne. Pierwszy łyk, nieco owocowości, przyjemna i łagodna kwasowość, dobra ekstraktywność. Moment później uderzają taniny, oraz nuty korzenne, choć tak brutalnie, że moje usta są suche, jakbym nie pił wody przez cały dzień. Dekantacja nie bardzo pomaga. Ekstraktywność jest, za to struktury brak. Ma się wrażenie, że to wino ma 15-16% alkoholu, a jest tu go tylko 13%. Nie powiedziałbym, że jest wybitnie złe, ale jest męczące. Nie sprawia przyjemności. Ocena: */**. Niestety nie mogę go polecić. Cena: 1200 HUF (17 PLN).

Jak mówiłem, tak i uczyniłem. Udałem się do znanego i dość popularnego baru DiVino, w celu skosztowania furmintów i tym samym wzięcia udzia...

Jak mówiłem, tak i uczyniłem. Udałem się do znanego i dość popularnego baru DiVino, w celu skosztowania furmintów i tym samym wzięcia udziału w akcji Furmint Február. Towarzyszyła mi małżonka, w której uwagi się oczywiście wsłuchiwałem. DiVino to wine bar oraz restauracja, można skosztować tu ponad 120 rodzajów wina, a co dwa tygodnie "dyżury" pełnią tu winiarze (Franz Weninger, Mihály Figula, Csaba Miklós, Daniel Konyári i inni). DiVino jest też jednym z miejsc, gdzie można wziąć udział w kursie WSET.

 

Wrota raju :) (fot. własna)
 
 Przed nami postawiono 5 kieliszków po 1 dl wina, co jest w zupełności wystarczające, by móc skosztować i poznać kilka rodzajów furmintów, zwłaszcza w takiej przyjemnej cenie - 2500 HUF (35 PLN). Pierwszym z nich był Szent Donat Furmint 2014. Szent Donat Birtok to mała posiadłość w Csopak, na północnym brzegu Balatonu. Furmint ten posiada słomkową barwę, w nosie wyczujemy przede wszsytkim nuty kwiatowe, brzoskwinię, miód, śladowe aromaty botrytisu. W ustach na pierwszy plan wyczuwa się solidna, wysoka kwasowość, nuty owoców cytrusowych, mięta, wraźnie ujawnia się mineralność -  wino jest jakby nieco słone. Na finiszu wyczuwalna lekka goryczka. Bardzo świeże, przyjemne wino na ciepłe wiosenne i letnie wieczory. Ocena: ****.

 

Wina można nabyć także na wynos, z 30% rabatem (fot. własna) 

Kolejnym podanym winem było Szent Tamás Mád Furmint 2014. Tu już zaczyna się monolog tokajskich furmintów. Oko: kolor jasnosłomkowy, widoczne niewielkie bąbelki. W nosie złożone, wyczuwalne nuty egzotycznych owoców, mango, zielonych przypraw, agrestu, zielonego jabłka. W ustach wyraźne nuty trawy, przypraw, wyczuwalna dobra mineralność, w tle nuty agrestu, zielonego jabłka. W ryzach trzyma to wszystko wyraźna kwasowość. Solidniej zbudowane od poprzednika, o bardziej złożonych aromatach. Długi finisz z nutą goryczki. Ocena: ****.


 

Pięć furmintów, plus dodatki (fot. własna) 

Trzecim z degustowanych win było Árvay Tokaji - Birtok Furmint 2012. Oko: barwa jasnożółta, klarowna. W nosie wyczuwalne aromaty botrytisu, suszonej śliwki, miodu. W ustach podobna impresja: botrystis, susz owocowy, brzoskwinia oraz potężna kwasowość. Dobrze zbudowane, przyjemne tokajskie wino. Długi, przyjemny finisz. Ocena: ***/****.

 

Stylowe, nowoczesne wnętrze (fot. własna) 

Czwartym z kolei było Erzsébet Pince Estate Furmint 2012. Oko: Barwa jasnosłomkowa, klarowna. W nosie od razu uderza nas nuta zielonych jabłek, po czym przychodzą kolejne - mango, kwiaty, botrytis. W ustach oleiste, wyczuwalne aromaty agrestu, cytrusów, ananasów. Harmonijne, przyjemne - choć i tu spotykamy się z solidną kwasowością. Finisz jakby nieco pikantny, długi, gdzie ponownie pojawia się nuta zielonych jabłek. Ocena: ***/****.

 

Do zobaczenia następnym razem (fot. własna) 
Piątym i ostatnim z degustowanych furmintów był Demeter Furmint 2013. Oko: barwa jasnożółta, klarowna. W nosie wyczuwalne nuty zielonego jabłka, cytrysów, pigwy oraz botrytisu. W ustach kontynuacja tego, co nam podpowiada nos - zielone jabłko, agrest, cytrusy, przyprawy oraz lekkie nuty botrytisowe, wyraźna kwasowość. Średni finisz, wyczuwalne nuty zielonej papryki. Ocena: ***. Ten furmint mi smakował najmniej. Jeśli chodzi o zwyciężce, to jest nim dla mnie Szent Tamás Mád Furmint 2014, przede wszystkim ze względu na swoją złożoność i bogactwo smaku. Do win wzięliśmy zakąski w formie chipsów tortilla z dipami z prażonej papryki i pomidorów, oraz kremowo-śmietankowego z ziołami oraz oliwek. Całość sprawiła wspaniałe wrażenie dla ciała i dla duszy. Jeśli ktoś z was będzie chociażby przejazdem w Budapeszcie - polecam zajrzeć do DiVino Gozsdu - czekają was tam niezapomniane winiarskie przygody - ja z pewnością nie raz tam wrócę!

Za nami już ponad połowa miesiąca lutego, mięsiaca, który dla wszystkich winomanów na Węgrzech jest miesiącem Furminta. Szczep ten, będący ...

Za nami już ponad połowa miesiąca lutego, mięsiaca, który dla wszystkich winomanów na Węgrzech jest miesiącem Furminta. Szczep ten, będący podstawą większości kupażowanych win w Tokaju od wielu lat cieszy się niesłabnącą popularnością, jako winiarska lokomotywa Madziarów. Jest to jeden najważniejszych szczepów na Węgrzech, pojawia się także w okolicznych krajach: na Słowacji, w Serbii, Rumunii oraz przede wszystkim Słowenii, gdzie znany jest pod swoją lokalną nazwą Šipon. Na Węgrzech poza Tokajem występuje przede wszystkim w Somló, gdzie pokazuje swe mineralne, ciekawe oblicze oraz nad Balatonem, gdzie jednak znajduje się w cieniu Olaszrizlinga. W związku z jego niesłabnącą popularnością od 7 lat organizuje się degustacje oraz różnorakie wydarzenia, majäce na celu popularyzację win, które z niego powstały. Najważniejszym i największym, jest Furmint Február Nagy Kóstoló, który ma miejsce w pierwszy czwartek lutego w Zamku Vajdahunyad w Budapeszcie. Niestety z przyczyn osobistych musiałem sobie darować tę imprezę. 

 

A takie furminty czekają na Was w DiVino Gozsdu (fot. z facebooka baru DiVino) 

W popularyzcję włączyły się także sklepy winiarskie, przede wszystkim w stolicy. Sieci winiarskie, takie jak Borháló organizują własne degustacje z udziałem winiarzy. Ale Węgry to nie tylko Budapeszt - wydarzenia odbywają się w całym kraju - np w Debreczynie, czy też Nyíregyháza. Inicjatywę przejęli również winiarze z z Tokaju i okolic. Za najciekawszą uznałbym odbywającą się dziś degustację furmintów w niedawno oddanym Aszúház w Mád z udziałem Istvána Szepsyego seniora oraz juniora, plus kilku czołowych winnic z okolicy. Takie wydarzenia nie zdarzają się zbyt często. Ja zaś sam zamierzam skorzystać z degustacji w jednej z wielu winiarni, mój wybór padł na DiVino w Budapeszcie, które serwuje 5 rodzajów furminta w przyjemnej cenie 2500 HUF (35 PLN) - Demetervin, Szt. Tamás Pincészet, Erzsébet Pince, Árvay Családi Pincészet, St. Donat Birtok - i oczywiście zdam Wam relację.

Luty lutym, ale ciało i dusza znużone zimą pragną już wiosny. Dobrym sposobem na przywołanie choć odrobiny wiosny jest wino - a zwłaszcza t...

Luty lutym, ale ciało i dusza znużone zimą pragną już wiosny. Dobrym sposobem na przywołanie choć odrobiny wiosny jest wino - a zwłaszcza takie, po które chętnie sięgamy w letnie wieczory. Pewnie winni konserwatyści poleciliby tu jakąś przyjemną, owocową czerwień, ja zaś piłem wino białe - Olaszrizlinga z okręgu winiarskiego Balatonfüred-Csopak. Lovas, czyli wioska, w której powstaje jest położna na wzniesieniach północnego brzegu Balatonu, dosłownie kilka kilometrów od linii brzegowej i liczy zaledwie ok. 400 dusz. Sama winnica o pięknej nazwie Levendula Pincészet (Piwnica Lawenda), położona jest na malowniczym zboczu Kishegy, liczy sobie 4 ha, na których uprawiane są: Olaszrizling, Chardonnay, Juhfark oraz Cabernet Sauvignon. Uprawia się tu również wspomnianą lawendę - której aromat można wyczuć w degustowanym przeze mnie winie.

 

A o to i etykieta wraz z cytatem (fot. własna) 

Faramuci Olaszrizling 2014 to ze wszech miar wino na wiosnę, tudzież lato. Ale nie tylko - to gratka dla tych, którzy tęsknią za tymi porami roku, szczególnie w tak paskudną pogodę, jak w ostatnich tygodniach. Ma średnio intensywną, żółtą barwę. W nusie wyczujemy aromaty kwiatów polnych, trawy, cytrusów oraz lawendy. W ustach jest lekkie, świeże, pojawiają się nuty owocowe - brzoskwinia, limetka, w tle lawenda. Bardzo łagodne, aczkolwiek sprawia dużą przyjemność. Ocena: ***. Cena: 1500 HUF (21 PLN). A wszystko podsumowuje piękna etykieta z cytatem z Maraia: "Bo podstawą każdej mądrości, poznanej dzięki węgierskiemu winu oraz ogólnej ogładzie jest to: trzeba kochać życie, i nie przejmować się wyrokami świata. Wszystko zaś inne jest próżnością".


Od dłuższego czasu chciałem spróbować jakiegoś aszú. Czasami człowiek tak ma, że sobie coś ubzdura i później ta rzecz siedzi w jego podświa...

Od dłuższego czasu chciałem spróbować jakiegoś aszú. Czasami człowiek tak ma, że sobie coś ubzdura i później ta rzecz siedzi w jego podświadomości i od czasu do czasu daje o sobie znać. Właśnie tak było ze mną wczoraj. Nie chciałem jednak próbować tych droższych aszú, sięgnąłem więc po zakupione wcześniej Götz 4 puttonyos aszú z wybitnego rocznika 1999. Götz to średniej wielkości rodzinna winnica (17 ha), która położona jest w pobliżu położonej na uboczu wioski Hercegkút, gdzie znajdują się malownicze piwniczki powstałe kilkaset lat temu. Rodzina gospodaruje tam od 2000 roku, choć wina produkowała już wcześniej - przykładem jest to właśnie aszú.

 

Malownicze piwniczki w Herecgkút (fot. ze strony producenta) 

Przechodząc do wina, warto wspomnieć, że jest już to wymierająca kategoria - 4 puttonyos aszú się już nie produkuje, dlatego warto próbować tych win, dopóki są na rynku. Wcześniej wspomniałem także, że rok 1999 był jednym z najlepszych w ostatnim dwudziestoleciu w Tokaju. Powstały wtedy na prawdę wielkie wina. Co można powiedzieć o tym? Oko: piękna, głęboka bursztynowa barwa, nos: tu otwiera się cała gama ciekawych aromatów - miód, suszone owoce, potęga botrytisu, karmel. W ustach wyraźna kwasowość, kompensowana słodyczą - dzięki temu to wino ma jeszcze w sobie werwę - suszona śliwka, botrytis, w tle aromat brzoskwini, pigwy. Delikatnie utlenione, ale chyba to już taki styl - mniej tu owocowości, jak w świeżych, młodych aszú. Długi, przyjemny, miodowy finisz. Bardzo dobry zakup. Cena: 2999 HUF (42,50 PLN). Ocena: ****. Moim zdaniem nieco rustykalne, are wciąż daje dobre pojęcie o wielkości swojego rocznika.

A tutaj inny produkt - 6 puttonyos aszú z 2002 roku (fot. ze strony producenta)

Kiedy cała winiarska Polska zachwyca się nową, węgierską ofertą Lidla (która jest odbiciem, a raczej cieniem promocji, która pojawiła się n...

Kiedy cała winiarska Polska zachwyca się nową, węgierską ofertą Lidla (która jest odbiciem, a raczej cieniem promocji, która pojawiła się na jesieni w sklepach powyższej sieci w kraju Madziarów), ja postanowiłem skosztować wino, którego prawdopodobnie w żadnym polskim sklepie nie dostaniecie. Była już o nim mowa w grudniu, pojawiło się na degustacji w Muzeum Zwacków w Budapeszcie - otrzymałem go pod koniec, jako prezent "na odchodne".

 

Widok z winnicy na Badacsony (fot. ze strony producenta) 

A prezent to bynajmniej ciekawy, już sama etykieta wskazuje, by wino to wypić jak najszybciej. Érintetlen - czyli nienaruszony - już jego nazwa wskazuje, że ten Merlot nie został poddany prawie żadnej obróbce - spontanicznie dojrzewał w 300 litrowych, dębowych beczkach, nie klarowano go ani nie filtrowano - taka świeża próbka z wzgórza Jánoshegy położonego w Szőlőskislak na południowym brzegu Balatonu. Jego twórca - Géza Légli - jest postacią wyjątkową w świecie węgierskiego winiarstwa, mam zamiar poświęcić mu w przyszłości dłuższy post.

 

Klasyczna elegancja (fot. ze strony producenta)

Otworzywszy butelkę nie sposób było nie wyczuć burzy owoców. Zacznijmy jednak od początku - oko: purpurowe, wyraźnie widoczne drobinki oraz śladowa ilość bąbelków. W nosie aromaty wiśni, śliwki, maliny oraz czarnych porzeczek. W ustach jak i w nosie na pierwszym planie owoce: wiśnia, malina, dzika róża, delikatna kwasowość, wyczuwalne drobinki - kłania się brak klarowania i filtracji. Niecałe trzy miesiące w ryzach nadały tej dzikiej niemalże owocowości nieco ogłady. Świeżość wyczuwalna w ustach, czuć nasycenie dwutlenkiem węgla - w młodych winach to przecież nic dziwnego. Krótki, aczkolwiek bardzo owocowy finisz. Degustowane po raz drugi, drugi raz jestem zadowolony. Ocena: ***. Cena: 1833 HUF (26 PLN). Zdecydowanie warte swej ceny.
Obsługiwane przez usługę Blogger.