Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wino różowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wino różowe. Pokaż wszystkie posty

Połowa lata już minęła, długimi tygodniami słońce praży niemiłosiernie, więc chciałoby się sięgnąć po coś odświeżającego, zwłaszcza, jeśli ...

Lato w węgierskim Lidlu - lekkie wina na piknik i nie tylko...

Połowa lata już minęła, długimi tygodniami słońce praży niemiłosiernie, więc chciałoby się sięgnąć po coś odświeżającego, zwłaszcza, jeśli przebywacie na wakacjach na Węgrzech. Tutejszy Lidl dobrze wyczuwa tendencje pogodowe, dlatego też na półki od czwartku (4.08) trafi skromna oferta lekkich win. W jej skład wchodzi 6 róży i 4 wina białe. Nie są to żadną miarą wina wybitne, mają służyć gaszeniu pragnienia, jako składniki do szprycerów. Cenowo jest to przedział pomiędzy 439 a 1199 HUF (6-16,50 PLN).

 

W Lidlu lato w pełni (fot. ze strony Lidla)
Spośród win, po które warto sięgnąć poleciłbym dwa róże - Juhász Rosé 2015, lekkie, przyjemnie owocowe (maliny, truskawki, czerwona porzeczka), delikatnie nasycone CO2 w rewelacyjnej cenie 849 HUF (12 PLN) oraz Dúzsi Pannon Rozé Cuvée 2015, które również charakteryzuje się wyraźnymi nutami czerwonych owoców - maliny, czereśni, porzeczek, a także przyjemną, acz niezbyt potężną kwasowością (1199 HUF - 16,50 PLN). Oferta ważna jest do 8.10.2016, lub do wyczerpania zapasów. Jeśli przesiadujecie gdzieś nad Balatonem czy w Budapeszcie - udajcie się no najbliższego Lidla i poznajcie węgierskie smaki lata! Cała gazetka do pobrania tu.

W czwartkowy wieczór wybrałem się do Süti Bisztró, gdzie odbyła się degustacja win bułgarskich prowadzona przez importera Rossena Tkatchenk...

Mavrudy, Melniki i Dimiaty - Bułgarskie wina na węgierskich stołach

W czwartkowy wieczór wybrałem się do Süti Bisztró, gdzie odbyła się degustacja win bułgarskich prowadzona przez importera Rossena Tkatchenko, który promuje wina ze swego kraju na Węgrzech. W kieliszkach zagościło osiem win z czterech winnic: Zagreus Winery, Boshkilov Winery, Terra Tangra oraz Katarzyna Winery. Owych trunków nie spotkamy na codzień w supermarketach, trzeba się udać po nie do sklepów specjalistycznych. Część z nich jest też dostępna w Polsce.

 

W oczekiwaniu na degustację (fot. własna)
Degustację zaczęliśmy od winiarni Zagreus Winery z okolic Płowdiw, gospodarującej na 120 ha. Uprawia się tu zarówno białe, jak i czerwone szczepy. Wino, które pojawiło się w naszych kieliszkach to Mavrud-Dimiat 2015, kupaż win z owych szczepów i zarazem ciekawostka, gdyż jest to białe wino z czerwonych (Mavrud) gron. Bladozłota barwa, w nosie nieco nut kwiatowych, ziołowych, delikatna pikantność. W ustach średniozbudowane, sporo pikantości, nuty zielonych owoców. Nieco wystaje alkohol. Ocena: **. Następne podane wino to Terra Tangra Sauvignon Blanc/Sémillon 2014. Pochodzi ono z Wzgórz Sakar położonych blisko granicy z Turcją. Posiada ono jasnozieloną barwę, w nosie wyczuwalne nuty zielonej papryki, trawy, agrestu. W ustach nuty trawy, cytrusów, zielonej papryki. Średnio zbudowane, o dość wyraźnej kwasowości i lekkiej goryczce na finiszu. Całkiem przyjemne. Ocena: ***. 

 

A  to co miało nas czekać... (fot. własna)
 
Trzecim winem wróciliśmy do winnicy Zagreus i do szczepu Mavrud, tym razem w różowym wydaniu. Zagreus Mavrud Rose 2015 to wino o malinowej barwie, w nosie również wyczuwalne nuty tegoż owocu, trochę truskawek oraz lekka pikantność. W ustach trochę owocu, wino jest krągłe, mamy niewielką słodycz i równie niewielką kwasowość. Na finiszu pojawia się czerwona porzeczka. Zdecydowanie za mało struktury. Ocena: **. Następnie nadchodzi pora na swojsko brzmiącą nazwę Katarzyna Estate z Mezzek (właścicielami jest polska rodzina Trylińskich) i jej Les Cailloux 2014. Jest to kupaż Viogniera i Chardonnay o jasnozłotej barwie, w nosie wyczuwalne są aromaty polnych kwiatów, prażonych migdałów, wanilii, ziół włoskich oraz mokrej skały. W ustach nuty owoców cytrusowych, trawy, brzoskwinii, dalej prażone migdały i delikatna goryczka. Wino jest średniozbudowane, trochę wystaje alkohol, ale zdecydowanie sprawia lepsze wrażenie od poprzedników. Ocena: ***.

 

Ten róż nie zachwycił (fot. własna)
Następnie nadeszła pora na Boshkilov Melnik-55 Rose 2015, powstały ze szczepu Melnik 55. Jest to trunek o ciemnoróżowej barwie, bogatym w nuty owocowe nosie (malina, wiśnia), oraz całkiem przyjemnych, hedonistycznych ustach: sporo tu owocu, wiśni, maliny, przyjemna kwasowość, sporo ciała. Na finiszu pikantne. Całkiem przyjemne różowe wino. Ocena: ***/****. Po nim podano Zagreus Syrah Rose 2013. Winem tym wkroczyliśmy w kategorię czerwonych win. Posiada ono purpurową barwę, w nosie nuty zwierzęce, skóra, owoce leśne, nieco dymu. W ustach również wyraźnie wyczuwalna skóra, owoce leśne, delikatne, niezbyt nachalne taniny. Typowa dla Syrahów solidna pikantość, na finiszu wyczuwalne nuty czerwonego jabłka. Jest ok, ale to nie moja bajka. Ocena: ***.


Tu zaś jest już o wiele lepiej... (fot. własna)
Ostatnie dwa wina pochodziły z winiarni Boshkilov i pwostały z tego samego szczepu, w tym samym roczniku. Co je różniło? Filtracja... Pierwszym z nich jest Boshkilov Melnik-55 2014, który posiada purpurową barwę, w nosie wyczuwalne nuty wiśni, owoców leśnych, suszonej śliwki oraz delikatne nuty skórzane. W ustach delikatna słodycz z ektraktu, wino jest złożone, poważne, ma sporo owocu. Sprawia autentyczną przyjemność. Dla mnie najlepsze wino panelu. Ocena: ***/****. Boshkilov Melnik-55 Unfiltered 2014, choć z tego samego szczepu, sporo różni się od swojego poprzednika. Ma znacznie ciemniejszy kolor, w nosie również sporo owocu, wiśni, ale też nuty pikantne. W ustach potężne, nieułożone jeszcze taniny, spora kwasowość, owocowość schodzi tu niejako na drugi plan. To wino potrzebuje sporo czasu, by dojść do pełni formy. Ocena: ***.

 

Rossen zachwala wina... (fot. własna)
Cieszę się, że mogłem wziąć udział w panelu, gdyż miałem możliwość poznać wina z kraju, który nie znajduje się na liście moich priorytetów winarskich. Co do poziomu, to nie jestem nim za bardzo zachwycony, zdecydowana większość win miała zbyt wystający, agresywny alkohol, który utrudniał percepcję tych trunków. Jeden czy dwa wyjątki to za mało, by wina te trafiły na listy koneserów, ja sobie odpuściłem zakupy, gdyż ceny moim zdaniem są zdecydowanie zbyt wysokie w stosunku do jakości (ok. 41,50 do 55,50 PLN za butelkę). Próbowaliśmy także oliwy z oliwek, która pozostawiła po sobie znacznie lepsze wrażenie. Degustowałem na koszt własny.

Poza Lidlem, o czym pisałem tu , również Auchan postanowił zaprezentować niewielką, ale odświeżającą ofertę na początek lata. Znajdziemy w ...

Róże w węgierskim Auchanie - w sam raz na lato!

Poza Lidlem, o czym pisałem tu, również Auchan postanowił zaprezentować niewielką, ale odświeżającą ofertę na początek lata. Znajdziemy w niej 27 etykiet, w których skład wchodzą przede wszystkim wina różowe w przedziale cenowym od 849 do 1299 HUF (12 do 18 PLN). Auchan stawia przede wszystkim na znane nazwiska - Gere, Tiffan czy chociażby Szeremley. Ich wspólną cechą jest lekkość i świeżość - przecież tego oczekują latem klienci.

 

Róż na lato (fot. ze strony Auchan)
Z oferty polecić mogę w szczególności Mátrai Rosé z Bardos és Fia Pincészet, kupaż Kékfrankosa, Merlota oraz Pinot Noir, o wyraźnych nutach malinowych oraz truskawskowych, wyjątkowo odświeżające! Odpowiada mi również styl Laposy, który robi wyjątkowo świeże, delikatne wina, takim jest również LPS Nuovo Cuvée. Zachęcam do zakupów w Auchan, gdyż większość win w ofercie jest dostępna za znacznie niższą niż normalnie cenę, a obniżki dochodzą do 40%. W takim wypadku chyba warto sięgnąć po różowe? Całość oferty dostępna tu.

Choć w Polsce nie jest specjalnie znane, picie szprycerów jest dość popularną formą spożywania wina, zwłaszcza wiosną i latem, kiedy słupki...

Letnie odświeżenie - nowa winiarska oferta w węgierskim Lidlu

Choć w Polsce nie jest specjalnie znane, picie szprycerów jest dość popularną formą spożywania wina, zwłaszcza wiosną i latem, kiedy słupki temperatury przekraczają wszelkie możliwe granice. Szprycer, czyli mieszanka wina z wodą sodową pozwala na cieszenie się smakiem wina, ograniczając również jednocześnie zawartość alkoholu. Znakomicie odświeża, dlatego też warto je rozważyć zwłaszcza w upalne dni. Na Węgrzech jest szczególnie popularne, dlatego też węgierski Lidl wyszedł mu naprzeciw - w ofercie pojawiło się 19 win, z czego 12 to wina różowe, a 7 wina białe. Cenowo poruszamy się w stosunkowo wąskim, aczkolwiek przyjemnym dla polskich portfeli przedziale - od 359 HUF (5 PLN) do 1299 HUF (18 PLN).

 

Fröccs, czyli szprycer - w sam raz na lato (fot. ze strony lidl.hu)

Pojawiły się wina znanych producentów - Nyakas Budai Irsai Olivér 2014 (1199 HUF - 16,50 PLN), czy też Hilltop Pinot Grigio Rosé 2015 (799 HUF - 11 PLN), ale mamy tu również wina z małych winiarni, czy też nawet bio. Dużo jest win z południa Węgier i z okolic Balatonu, nie spodziewajcie się żadnego tokajskiego. Jeśli chodzi o szczepy, mamy sporo Kékfrankosów - pięć, co doskonale oddaje  rosnące zainteresowanie tym szczepem. Nie ma tu jakichś świetnych strzałów, są i przemysłowe zlewki (lidlowy Kunsági Kékfrankos), ogólnie jest to przyzwoita oferta, zwłaszcza w swoim przedziale cenowym. Cieszy duża ilość win różowych. Jeśli będziecie przejazdem lub na wakacjach na Węgrzech śmiało uderzajcie do tutejszego Lidla, by poznać smak odświeżających szprycerów i nie tylko - podano nawet kompozycje najpopularniejszych mieszanek. Oferta ważna w dniach 27-29 czerwca 2016, lub do wyczerpania zapasów. Całość oferty znajdziecie tu.

Sobota, późne popołudnie, w polskich domach emocje sięgają zenitu, reprezentacja walczy o wszystko, zaś ja w trakcie meczu popijam lekkie m...

Bąbelki na mecz - Jekl Il Primo Frizzante 2014

Sobota, późne popołudnie, w polskich domach emocje sięgają zenitu, reprezentacja walczy o wszystko, zaś ja w trakcie meczu popijam lekkie musujące różowe wino, które doskonale wpisuje się w otaczającą mnie atmosferę. Wino to kosztowałem już podczas degustacji prowadzonej przez Flórę Jekl półtora tygodnia temu, o czym jeszcze za jakiś czas będzie mowa. Historia winiarska rodziny Jeklów jest dość krótka - ojciec Flóry Béla założył winnicę w Villány w 1996 roku. Stopniowo dokupowali gruntów i dziś gospodarują na 10 ha, głównie na stanowisku Fekete-hegy.

 

Pić schłodzone, nie wstrząśnięte (fot. własna)

Il Primo Rozé Frizzante 2014 to lekko musujące wino różowe, powstałe z gron szczepów Pinot Noir, Kadarka i Syrah. Mamy tu bladoróżową barwę, w nosie wyczuwalne aromaty poziomek, truskawek oraz nuty pieprzne. W ustach bardzo lekkie, z przyzwoitą kwasowością, sporo owocu - truskawki, poziomki, delikatna pikantność. Niezbyt mocne nasycenie CO2, bąbelki są wyczuwalne, lecz niezbyt nachalne. Przyjemne, owocowe wino, które z pewnością spodoba się wielu ludziom, stylowo nie można mu nic zarzucić. Finisz podkreślony wyraźną pikantnością. Cena: 1790 HUF (25 PLN). Ocena: *** W sam raz na lato, albo na mecz, a już napewno na świętowanie wygranej :)

Podczas gdy większość z Was sączy już pierwsza kawę w pracy, wciąż pozostając w euforii po wczorajszej wygranej Polaków, ja kończę tego pos...

Gra do jednej bramki - Castel Garcia Vinho Verde Rosé

Podczas gdy większość z Was sączy już pierwsza kawę w pracy, wciąż pozostając w euforii po wczorajszej wygranej Polaków, ja kończę tego posta po długiej podróży na węgierską ziemię. Nie będzie długi, gdyż zmęczenie daje się we znaki, a choćbym chciał, w autobusie nie potrafię usnąć, więc jakoś musiałem spożytkować moją energię. Sam mecz oglądałem jeszcze w ojczyźnie, w towarzystwie przyjaciół, podczas którego zaserwowałem różowe wino z Faktorii Win - Castel Garcia Vinho Verde Rosé.

 

Łączy w sobie białe i czerwone - czyż nie ma lepszego wina dla Polaka? (fot. własna)

I chyba trafiłem z tym strzałem jak Milik do bramki Irlandczyków, ponieważ moi przyjaciele to raczej przeciętni polscy konsumenci, którzy przeważnie wybierają wina półsłodkie. W tym wypadku otrzymali wino półwytrawne, w którym jednak mamy dość wyraźną słodycz, i balansującą ją dość rześką, choć nieprzesadną kwasowość. Wino ma jasnoróżową barwę, w nosie wyraźne aromaty poziomek i truskawek. W ustach daje się wyczuć wspomniana już harmonia między słodyczą a kwasowością. Jest przyzwoity owoc, lekkie nasycenie CO2, przez co to Vinho Verde sprawia wrażenie przyjemnej oranżadki. Nie moja bajka, ale do meczu, lub letniej posiadówki na werandzie będzie w sam raz. Ocena: **/***. Źródło: przesłane do degustacji przez Faktorię Win. Sugerowana cena detaliczna: 24,99 PLN.

Od kilku lat w pierwszy weekend maja w Budapeszcie jeden z parków zamienia się w oazę różowego wina. Do niedawna był nim Gesztényes Kert w ...

Rosalia 2016 - Weekend z różowym winem

Od kilku lat w pierwszy weekend maja w Budapeszcie jeden z parków zamienia się w oazę różowego wina. Do niedawna był nim Gesztényes Kert w Budzie, ale ze wzgędu na ograniczoną przestrzeń tego miejsca impreza przeniosła się w pobliże zamku Vajdahunyad w lasku miejskim Városliget. Wybór był całkowicie uzasadniony, gdyż choć późnym popołudniem zaczęło się robić tłumnie, to spokojnie dało się przejść od stoiska do stoiska, z czym w zeszłym roku był niemały problem. Dodatkowo pojawiło się więcej budek z jedzeniem, dzięki czemu był już w miarę przyzwoity wybór. Na plus było także stanowisko NÉBIH (Inspektorat Sanitarny), gdzie można było zapoznać się z różnymi wadami wina, a także przetestować się w znajomości nut zapachowych, które znajdujemy w winach. Ogólnie poszło mi dobrze, choć jest jeszcze nad czym ćwiczyć.

 

Brama nieba (fot. własna)
Wstęp na imprezę jest bezpłatny, lecz wina degustować można tylko z oficjalnych kieliszków, które kosztują 1000 HUF (14 PLN) za sztukę, a płatność w stoiskach można uiszczać kartą paypass lub kartą festiwalową (którą można doładować w wielu punktach) - obieg gotówki został wyeliminowany niemalże całkowicie. Ceny wina wahają się od 200 do 1200 HUF (3 do 20 PLN) za decylitr. Najwięcej jest oczywiście win różowych, ale skosztujemy również sporo win białych i czerwonych, deserowych, a także musujących. Ja skupiłem się przede wszystkim na winach różowych, z których przedstawię trzy, które najbardziej przypadły mojemu gustowi.

 

Wielka miłość zaczyna się winem różowym (fot. własna)

Pierwszym z nich jest "Kinnagangon" Badacsonyi Pinot Noir Rosé 2015. Posiada malinową barwę, w nosie wyczuwalne nuty maliny oraz co zaskakujące, śliwki. W ustach owocowe, na pierwszym planie maliny, truskawki, nieco porzeczek. Delikatnie nasycone dwutlenkiem węgla, który podkreśla wyraźnie wyczuwalną, choć nie nachalną kwasowość. Bardzo przyjemne, lekkie wino, w sam raz na wiosenny lub letni piknik. Ocena: ****. Kolejnym różem, który chciałbym wyróżnić był Szabo és Fia Borpince Rosé z Balatoncsicsó, znajdującego się w regionie winiarskim Balaton-felvidék. Wino to charakteryzuje się ciemnoróżową barwą, w nosie mamy egzotyczne owoce, graperfruit, porzeczki. W ustach solidnie zbudowane, wyraźnie wyczuwalna kwasowość oraz mineralność, nuty grapefruita, cytrusów, na finiszu zaś delikatna gorycz. Przyjemne, choć lepsze byłoby podane do jakiegoś posiłku. Ocena: ***/****. 

 

Było czego próbować (fot. własna)

Trzecim wyróżnionym winem jest Rosé 2015 z Ruppert Borház z Villány. Jasnoróżowa barwa, w nosie wyczuwalne nuty porzeczki, grapefruita, cytrusów. W ustach wyraźnie wyczuwalne nasycenie dwutlenkiem węgla, wyraźna mineralność, cytrusy, goryczka, grapefruit. Lekkie, przyjemne, w sam raz na lato. Polecam! A każdego z Was zapraszam na kolejną imprezę, która odbędzie się dokładnie za rok. Degustowałem na koszt własny.

 

Późnym popołudniem zaczęło się robić gęsto od ludzi (fot. własna)

Odcięli mi gaz. Nie, że nie płaciłem. Po prostu robili na całym bloku wymianę sieci gazowniczej i okazało się, że u nas jest za niskie ciśn...

Tüske Rosé 2015 - W to mi graj!

Odcięli mi gaz. Nie, że nie płaciłem. Po prostu robili na całym bloku wymianę sieci gazowniczej i okazało się, że u nas jest za niskie ciśnienie w rurach, więc odcieli i się wynieśli. Zostajemy bez możliwości gotowania na co najmniej dwa tygodnie, więc zapowiada się radośnie. W związku z tym, żeby osłodzić sobie nieco niemożność gotowania postanowiłem otworzyć butelkę czegoś różowego, bo jak wiadomo świat widziany przez różowe okulary jest piękniejszy. Moim łupem padło Tüske Rosé 2015 od producenta Csaby Halmaia działającego w Szekszárdzie.
 

Nie ma róży bez kolców* (fot. własna)
Wino to posiada bladoróżową barwę, w nosie wyczuwalne są nuty truskawek i nieco nut pieprznych. W ustach na pierwszym planie truskawki, wyraźnie zaznaczona kwasowość, delikatne nasycenie CO2. W tle nuty cytrusów, grapefruita, lekka goryczka. Bardzo lekkie, niesamowicie pijalne wino. Na finiszu z nieśmiała pokazuje się czerwone jabłko. Cena: 1590 HUF (22,50 PLN). Ocena: ***/****. Może stać się jednym z popularniejszych róży tego lata. Ja rozkoszuję się nim dalej i Wam też to polecam!

*słowo tüske oznacza kolec


Wczoraj wieczorem wybrałem się na małą degustację, która miała miejsce we wspomnianym już kiedyś sklepie o swojskiej nazwie a másik bolt (...

Kameralna degustacja mniej znanych win węgierskich w sklepie A másik bolt.

Wczoraj wieczorem wybrałem się na małą degustację, która miała miejsce we wspomnianym już kiedyś sklepie o swojskiej nazwie a másik bolt (inny sklep). Było to prawdziwie kameralne wydarzenie, które prowadził winarz Zsolt Ipacs. Zamysłem właściciela sklepu jest, by odbywało się regularnie i było przystępne cenowo, koszt każdej degustacji wynosi 2000 HUF (28 PLN), z czego połowę z tej sumy można wydać na dowolny produkt. Tym razem nie było żadnego motywu przewodniego - do degustacji podano dziewięć win, z czego jedno było próbą beczkową, tak złą, że szkoda nawet o niej wspominać. Pozostałych osiem poddaliśmy wnikliwej ocenie, ponieważ część nie była elementem asortymentu i m.in. od naszej opinii zależało, czy pojawią się one na półkach.

 

Degustację prowadził ten o to miły pan (fot. własna)
Pierwszym z testowanych win było Mari Bora Sauvignon Blanc 2015 od Fabro Pince z regionu winiarskiego Tolna. Można powiedzieć, że jest to arcytypowy przykład win z tego szczepu - bladozielona barwa, w nosie wyczuwalna trawa, ananas, cytrusy, ale i klasyczne kocie siki, w ustach łagodna, lekka kwasowość, agrest, ananas, nuty pieprzne oraz cytrusy. Lekkie, przyjemne, w sam raz na lato. Ocena: ***. Kolejnym i zarazem ostatnim białym winem było Cserszegi Fűszeres 2015 od Megyeri-Hanti Pince z Monor w regionie winiarskim Kunság. Ma ono bladożółtą barwę, w nosie wyczujemy nuty kwiatowe, brzoskwinię, nieco nut pikantnych. W ustach na pierwszy plan wysuwa się przyjemna kwasowość, potem pojawiają się cytrusy, mango. Bardzo lekkie, owocowe. Finisz z lekką goryczką. W sam raz na lato: ***/****.

 

Dopiero co wyszły z lodówki... (fot. własna)

Następnie nadeszła kolej na róże. Przyznam szczerze - tutaj bardzo się rozczarowałem. Zaczęliśmy od Rosé 2015 od Fabro Pince, które charakteryzuje się bladoróżową barwą, w nosie zaś wyczuwalne są porzeczki,grapefruit, nieco nut pikantnych. W ustach łagodna goryczka, dalej nuty porzeczek, ładnie podkreślona kwasowość oraz grapefruit na finiszu. Wszystkiego jest tutaj za mało, by było to wino, po które warto sięgnąć. Przeciętne. Ocena: **. Następne w kolejności Petrányi Rosé 2015 od producenta o tej samej nazwie, działającego w Csopak na północnym brzegu Balatonu, to największa porażka tej degustacji. O ile do malinowej barwy nie można się przyczepić, to w nosie pojawiają się dziwne nuty wędzonki, stajni, suszonych śliwek, w ustach zaś jest jeszcze gorzej. Wszystko to potwornie zieje niezbyt zresztą wysokim alkoholem. Ocena: *. Nie sięgajcie, nawet jeśli dają za darmo! Ostatnim w kolejce różem było Csetvej Rosé 2015 od Megyeri-Hanti Pince. Ma ono malinową barwę, która znajduje swoje odbicie także w nosie, gdzie oprócz niej pojawia się jeszcze porzeczka. W ustach wyraźnie owocowe, mamy tu porzeczki, maliny, krągłe, dość ekstraktywne, wyczuwalny jest także dwutlenek węgla, który dodaje mu jeszcze świeżości. Na finiszu nieco nut czerwonego jabłka. Ocena: ***. Na piknik w sam raz.

 

Pijcie Zweigelty, bo dobre są! (fot, własna)

Na sam koniec nadeszła pora na wina czerwone, którymi były trzy różne wariacje na temat Zweigelta. Pierwszym był Bükki Zweigelt 2013 z winnicy Sándor Zsolt Pincészete z regionu winiarskiego Gór Bukowych. Posiada ono rubinową barwę, w nosie wyczuwalne wiśniowe, czereśnie, nuty dymne oraz drzewne. W ustach przyjemnie owocowe - pod postacią wiśni i czereśni, łagodnie zaznaczona kwasowość, dobra struktura. Wyczuwalny jest tu także wpływ beczki - wanilia, ale nie na tyle, by zrobiło krzywde temu winu. Bardzo pijalne. Ocena: ****.  Następnie nadeszła pora na Kristinus Zweigelt 2013 z regionu winiarskiego Balatonboglár. Posiada ono ciemnoczerwoną barwę, w nosie wyczuwalna beczkowa wiśnia, wanilia, dżem śliwkowy. W ustach dżem z wiśni, gęste, ekstraktywne, ale niestety zabiła je węgierska choroba, czyli przesadne użycie beczki. Potężne taniny, dużo wanilii, dużo nut dymnych. Ocena: **/***. Męczące, choć wiem, że są ludzie, którzy lubią ten styl... Ostatnim winem panelu był Soproni Zweigelt od Tibora Molnára. Bardzo mała produkcja, zaledwie 1400 butelek. Wino to charakteryzuje się rubinową barwą, w nosie wyczuwalne wiśnie, czereśnie, owoce leśne oraz wanilia. W ustach lekkie, owocowe, bardzo łagodna kwasowość, miękkie taniny, bardzo delikatne nuty waniliowe. Eleganckie, przyjemne wino, bezapelacyjny zwyciężca tej degusacji. Ocena: ****. Tak dobre, że nie mogłem się powstrzymać i kupiłem butelkę dla siebie. Z pewnością wezmę udział w kolejnym takim wydarzeniu, bo pojawiają się tu wina, których nie zobaczymy na skepowych półkach - a ja lubię niespodzianki. Degustowałem na koszt własny.

Za oknami kwitną kwiaty, słońce pokazuje się znacznie częściej, niż jeszcze choćby miesiąc temu, słupki temperatury wskazują grubo ponad 20...

Pora zacząć sezon na róż - Nyakas Rosé 2015

Za oknami kwitną kwiaty, słońce pokazuje się znacznie częściej, niż jeszcze choćby miesiąc temu, słupki temperatury wskazują grubo ponad 20 stopni - to czas by wyciągnąć z lodówki nasze ulubione butelki z różowym winem. Przeglądając magazyn VinCE znalazłem w nim rankich tychże, i sięgnąłem po najwyżej ocenione i akurat dostępne na półce wino. Było nim Nyakas Rosé 2015. Wielu wyczekiwało na ten rocznik z utęsknieniem, czas pokaże, na ile ich nadzieje znajdą odbicie w rzeczywistości.

 

Więcej, ja chcę więcej! (fot. ze strony producenta)

Nyakas Rosé 2015 to jakościowe wino z okręgu winiarskiego Etyek-Buda. W skład tego kupażu wchodzi Kékfrankos, Kadarka, Pinot Noir oraz Merlot. Posiada ono malinową barwę, w nosie wyczuwalne są poziomki, truskawki, maliny oraz czereśnie, gdzieś na końcu pojawia się delikatna pikantość. To wszystko znajduje także odzwierciedlenie w ustach, gdzie mamy potężną bombę owocową, przy zachowanej świeżości. Nuty poziomek, malin są wszędzię, podbite piękną kwasowością, w tle nuty grapefruita i delikatna goryczka. Bardzo świeże, bardzo przyjemne. Brać paletami i otwierać na majówkach (tylko tak, żeby policja się nie przyczepiła...). Cena: 1449 HUF (21 PLN). Ocena: ****.


Ostatnie upały nie ułatwiały degustacji win, ani tym bardziej pisania o nich. Wraz z lekkim ochłodzeniem ruszyłem w miasto i odkryłem nowy ...

Lato w pełni - Koch Villányi VA Cabernet Sauvignon, Kékfrankos 2014

Ostatnie upały nie ułatwiały degustacji win, ani tym bardziej pisania o nich. Wraz z lekkim ochłodzeniem ruszyłem w miasto i odkryłem nowy sklep, który wypełniają głównie produkty z małych, lokalnych winiarni. Nazwa tego miejsca brzmi a másik bolt, czyli inny (tj. następny, kolejny) sklep, a można w nim kupić również wszelkiego rodzaju zdrową żywność, począwszy od ziemniaków kończąc na różnego rodzaju lokalnych serach. Trafiłem tam przypadkiem, bo w niedziele sieciówki są zamknięte, a akurat ten mały sklep pozwolił mi zaopatrzyć się w imbir. Kilka dni później pojawiłem się w nim ponownie, by zakupić wina - jedno z Apuli, a drugie węgierskie, z nad Balatonu. Na ich degustacje jeszcze przyjdzie czas.

Nowe odkrycie (fot. strona facebook sklepu a másik bolt)

Dziś zaś znowu miałem ochotę na róż. Kupiłem więc Koch Villányi VA Cabernet Sauvignon, Kékfrankos 2014. Wino o jasnoróżowej barwie, z widocznymi bąbelkami, w nosie wyczujemy aromaty owoców cytrusowych i przypraw. Usta również mocno cytrusowe, solidna mineralność, łagodna kwasowość zbalansowana minimalnym cukrem resztkowym, niewielka ilość dwutlenku węgla, która dodaje świeżości, i krótki, owocowy finisz. Ogólnie wino całkiem pozytywne, w swej kategorii cenowej to dobry wybór, szczególnie przy tej pogodzie. Cena: 999 HUF (13 PLN), ocena: ***. Dodatkowym bajerem jest pojawiający się termometr, jeśli temperatura wina spadnie poniżej 12 stopni.

Termometr widoczny, a więc wino schłodzone (fot. własna)

Na festiwalu Rosalia skosztowaem tego wina po raz pierwszy, ale było to już po kilku kieliszkach, co skutecznie zatarło moją zdolność perce...

Czarna (różowa) owca? - Birkás Kunsági Kékfrankos 2014

Na festiwalu Rosalia skosztowaem tego wina po raz pierwszy, ale było to już po kilku kieliszkach, co skutecznie zatarło moją zdolność percepcji. Zdecydowałem się na zakup pod wpływem mojej narzeczonej, niejako kupując kota w worku. Dziś chciałem się przekonać na ile dobre jest to wino, i czy poza designem coś sobą prezentuje. Wino z Kunság, największego regionu winiarskiego, który ostatnimi czasy rośnie w siłę (i sukcesy).

A taka ładna ta owieczka... (fot. własna)

Oczy: jasnoróżowe, przejrzyste. Nos: aromaty porzeczek, malin, w tle nuty przypraw. Usta: przyjemna, solidna kwasowość, porzeczki, w tle nieco nut owoców cytrusowych, agresywny alkohol (choć jest go tylko 11,5%), gorycz i krótki finisz. Nie ja jeden nie jestem przekonany do tego wina. Nie jest ono katastrofalne, wręcz całkiem pijalne, ale w tej cenie z pewnością da się znaleźć coś lepszego. Cena: 1200 HUF (16 PLN). Ocena: **. Lepiej dołożyć parę złotych i kupić coś lepszego, choć róż na Węgrzech nie stoi na takim poziomie jak inne rodzaje win.

O tej porze roku rzadko podróżuję w zachodnie zakątki Węgier, gdyż nadmiar obowiązków zawodowych mi to praktycznie uniemożliwia. Tym razem...

Wino a upały - Dzień otwartych piwniczek winnych w Kőszeg

O tej porze roku rzadko podróżuję w zachodnie zakątki Węgier, gdyż nadmiar obowiązków zawodowych mi to praktycznie uniemożliwia. Tym razem jednak znalazłem chwilę, i wybrałem się do Kőszeg, a tam przy okazji trafiłem na dzień otwartych piwniczek winnych w Kőszeg (a dokładniej w malutkiej wiosce Cák). Co ciekawe, była to wyjątkowa sytuacja, gdyż w normalnych warunkach to wydarzenie miałoby miejsce 2 tygodnie wcześniej, ale pogoda pokrzyżowała plany organizatorom. Cóż - nieszczęście jednych bywa szczęściem innych. Tym razem słońce prażyło niemiłosiernie, a wino lało się strumieniami. 

Pomiędzy jedną winnicą a drugą... (fot. własna)

Bardzo spodobała mi się formuła tego wydarzenia - 8 winnic położonych na malowniczym szlaku na przestrzeni 2,5 km, zabytkowe budynki, lokalne specjały i rewelacyjne ceny. Tak, ceny to jest coś, nad czym warto się zatrzymać. Bilet wstępu kosztował 1800 HUF (24 PLN) i obejmował: bezpłatny przejazd w dwie strony z centrum Kőszeg (w dodatku tak skomunikowany, by w porę dotrzeć na dworzec, przed odjazdem pociągu do Szombathely), kieliszek i 16! (tak, szesnaście!) kuponów, uprawniających do degustacji 1 dl wina u producentów (po dwa kupony na producenta). Do tego bezpłatnie zakąski, chleb z twarożkiem lub smalcem, oraz woda lub soda, jak ktoś lubi szprycery. To wszystko za dwadzieścia cztery złote!!! Relacja cena/jakość w kategorii festiwale winiarskie - rewelacyjna. W dodatku jeśli ktoś chciał spróbować więcej, to były możliwości zakupu lub degustacji wina za pieniądze. Ja z tej opcji skorzystałem, kupując dwa wina, które wyróżniały się smakiem.

I ja mu się nie oparłem (fot. własna)

Pierwszym z nich było wino Cabernet Sauvignon z winiarni Frank. Było to pierwsze wino, i by się upewnić, czy rzeczywiście jest tak dobre skosztowałem go raz jeszcze na sam koniec - werdykt został podtrzymany. W ogóle to bardzo mało wiadomo o tym winie, gdyż na etykiecie nie znajdziemy informacji ani o dacie zbioru, ani o alkoholu, jedynie o producencie. Wino o ciemnogranatowej barwie, aromatach owoców leśnych, w ustach solidne, wyraźnie wyczuwalne nuty jeżyn, dojrzałych wiśni, o solidnycj taninach. Cena 1000 HUF (13 PLN) za butelkę nie powinna nikogo odstraszać - o ile je znajdziecie. Ocena: ****. Spróbowałem również białego Pinot Blanc, ale nie zrobiło na mnie wielkiego wrażenia. 

A w piwnicy jest się czym ochłodzić (fot. własna)

Druga winnica - i drugie dobre wino: Mándli Borház Cserszegi Fűszeres 2014. W oczach jasne, prawie słomkowe, nos - kwiatowy, nieco muszkatowy - typowa cecha tego szczepu, w ustach nieco słodyczy, owoce cytrusowe, papierówki, nieco nut kwiatowych. Cena 1200 HUF (16 PLN) - w sam raz. Ocena: ***. Idealne na letnie wieczory, ale być może brakuje mu głębi, która uczyniłaby z niego wino wyjątkowe - ale za tą cenę nie ma co się oszukiwać, nie dostaniemy win fenomenalnych.

Bawią się wszyscy, i młodzi i starzy (fot. własna)

Kolejne dwie winnice, czyli Gazsi z Bozsok oraz Stefanich w zasadzie poza położeniem nie zrobiły na mnie żadnego wrażenia, a niektóre ich były wręcz wadliwe (gumowy wąż, przytłaczający alkohol...). Następna winnica, Tóth Pincészet, uraczyła nas poprawnym, lekko wytrawnym Grüner Veltlinerem. Wino przyzwoite, ale stołowe (a więc do kupienia na litry), więc nie podjąłem się głębszej analizy. Natomiast ich wytrawne chardonnay było po prostu słabe.

Sielskie widoki w Cák (fot. własna)

Alasz Pince przywitało nas poprawnym blauburgerem i rose z blaufränkisha, ale tak samo to tylko wina stołowe, nawet nie miałem możliwości obejrzenia etykiety. Ostatnie dwa miejsca - czyli Láng i Kampitsch Pincészet, znajdowały się na drugim końcu trasy i trzeba było przebyć kolejne kilkaset metrów w upale, by do nich dotrzeć. U Lánga próbowałem blauburgera i furminta, obydwa poprawne, w ostatnim kékfrankos rose i czerwonego zweigelta - tym również nie mogę nic zarzucić, ale też nie zapadły mi w pamięci, i nie dlatego, że dużo piłem (bo nie piłem, w takich warunkach człowiek zmuszony jest wypluwać, by nie upić się dwoma kieliszkami). 

Piękne krajobrazy (fot. własna)

Miejscowi narzekali na brak odpowiedniej atmosfery, ale nie mogę się do końca z tym zgodzić, jak dla mnie organizacja przebiegła sprawnie, może poza kwestią sprzedaży biletów, gdyż to faktycznie trwało niemiłosiernie wolno, jednak nadrobiły to wina, rozmowy z poznanymi tam ludźmi i winiarzami - jeden z nich nawet pamiętał, że dwa lata wcześniej byłem u nich na zbiorach :). Jeśli będziecie w tych stronach, zajżyjcie do miejscowych winnic. Nie zawiedziecie się.

Cisza, spokój i wino (fot. własna)

Niedzielną degustację kontynuuowałem przy stanowisku Katona Borház z Balatonboglár. Winem, które skosztowałem był biały Riesling o dumnie b...

Winiarskie wybory - Rosalia 2015 cz. 2

Niedzielną degustację kontynuuowałem przy stanowisku Katona Borház z Balatonboglár. Winem, które skosztowałem był biały Riesling o dumnie brzmiącej nazwie "Most vagy soha", to znaczy "Teraz albo nigdy". Charakteryzuje je złota barwa, w nosie wyczuwalne aromaty trawy, ziół, w ustach dość złożony, wysoka kwasowość, morele, zielone jabłka, dość krótki finisz. Nie jest to wino moich marzeń, ale na ciepłe letnie wieczory jak znalazł. Alkohol: 12,5%. Ocena: ***. Cena: 1000 HUF (13,5 PLN).

Następnie przyszła kolej na rewelację festiwalu, na którą uwagę zwróciłem jeszcze w piątek. To ponadprzeciętne wino rózowe, Pinot Noir 2014 z Borbély Családi Pincészet (region winiarski Badacsony). Oczy: malinowy, nos: jak poprzednio, czyli malina, oraz truskawka, w ustach wyczuwalne nuty truskawek, owoców leśnych, malin, łagodna kwasowość, delikatna słodycz, lekko musujące dzięki nagromadzonemu tam naturalnie dwutlenkowi węgla, krótki, aczkolwiek przyjemny finisz. Takie wina uwielbiam! Bardzo świeże, wręcz idealne do spożycia. Muszę wybrać się na zakupy, gdyż szybko znika z półek. Ocena: *****. Cena: 1850 HUF (25 PLN).


Tak, tak, tak! (fot. www.selection.hu) 

Chciałem także spróbować inne wina z tej winnicy więc następnie skosztowałem wina Tomaj 2014, cuveé złożonego ze szczepów Rozsakő (60%), Welschriesling (30%) oraz Kéknyelű (10%). Wino ciekawe, świeże. Oko: jasnozłoty, bardzo przejrzysty, nos: owoce tropikalne, agrest, usta: pikantne, łagodna kwasowość, owoce tropikalne i zielone jabłko. Krótki finisz. Ocena: ****. Cena: ok. 2300 HUF (31 PLN). Warto, choć za tą cenę są lepsze wina na Węgrzech.

Dyskusja z przedstawicielką winnicy przeciągnęła się na ponad godzinę, a w międzyczasie w mojej ręce pojawił się kolejny kieliszek. Było nim białe wino musujące Bóbita 2014, cuveé Irsai Olivér oraz Welschrieslinga. Jest to wino półwytrawne, z 10 gr cukru resztkowego na litr. Oko: jasnosłomkowy, mocno spienione, nos: aromaty kwiatowe, owocowe, usta: przyjemne, aromatyczne, grapefruit, nuty kwiatowe, zielone jabłka, cytryny - jednym słowem eksplozja smaków i aromatów. Krótki, aczkolwiek przyjemny finisz. Ocena: ****. Cena: ok 2000 HUF (27 PLN).



Ale czemu ten alkohol? (fot. producenta) 

Ze nieukrywanym smutkiem przeniosłem się w kierunku następnego, ostatniego już stoiska okupowanego przez winnicę Koch Borászat z regionu Hajós-Bajai, by spróbować różowego Cabernet Sauvignon 2014. Zawsze mam obawy przed degustowaniem różowych węgierskich Cabernetów, gdyż często spotykam w nich przesadnie wyeksponowany alkohol. Tak było i tym razem. Jednak od początku: oko: jasnoróżowe, zauważalne niewielkie bąbelki. W nosie wyczuwalne: owoce leśne, maliny. Usta: świeże, lekko pikantne, maliny, jeżyny zrównoważona kwasować, no i... ten alkohol. Przytłacza, mimo że to tylko 12,5%. Ocena: **. Cena: 900 HUF (12 PLN).

I tak też zakończyły się Rosalia, festiwal różowych win. Ja moich wyborów w winach różowych dokonałem, wybierzcie i wy! 




Nie od dziś wiadomo, że maj jest na Węgrzech miesiącem różowego wina. Dowodem na to są festiwale, ale także różnorakie akcje sieci handlowy...

Winiarskie wybory na różowo - Rosalia 2015

Nie od dziś wiadomo, że maj jest na Węgrzech miesiącem różowego wina. Dowodem na to są festiwale, ale także różnorakie akcje sieci handlowych. Przyczyny takiego stanu rzeczy należy upatrywać zarówno w pogodzie - coraz cieplejsze dni - kiedy ludzie przestawiają się z win ciężkich na lżejsze - w tym różowe, marketingu - są one bardzo popularne wśród kobiet, które stanowią poważną grupę docelową, oraz w procesie produkcji - który sprawia, że wina te szybko trafiają na rynek, gdyż nie można ich długo przechowywać. Sam nie ukrywam, że lubię je i chętnie spożywam. Lubię ich owocowość, świeżość, która o tej porze roku jest dla mnie największą zaletą.

Rosalia, czyli festiwal win różowych odbywa się co roku w Budapeszcie. To mniejszy krewny Budavári Borfesztivál, czyli festiwalu na zamku. I niejako bardziej skierowany do localsów, gdyż wstęp jest bezpłatny, muzyka bardziej współczesna, lokalizacja z dala od centrum miasta, a i wystawcy w dużej mierze też niekoniecznie z pierwszych stron winiarskich czasopism. W ten weekend pojawiłem się dwa razy, pierwszy raz dla rozrywki (w piątek), a drugi raz wczoraj, z powodów czysto branżowych. Dzięki temu, że pojawiłem się tam wcześnie, miałem możliwość porozmawiania z winarzami i przedstawicielami handlowymi winiarni, dowiedzieć się nieco o technologii produkcji, skali, marketingu i wielu innych interesujących szczegółach. 

Przekraczając bramy raju (fot. własna)

Przejdźmy do win. Spośród 10 spróbowanych i ocenionych win (tych z piątku nie liczę, gdyż nie notowałem, choć znalazłyby się tam wartościowe sztuki) 5 to wina różowe, a kolejne 5 wina białe, z czego 2 to wina musujące. Zacząłem od Lajver Avantgarde 2014 z Szekszárdu. Wino nowoczesne, tak jak wytwórnia z której pochodzi. Oko jasnoróżowe, przejrzyste. W nosie lekko pikantne, wyczuwalny grapefruit, truskawki. W ustach lekko musujący, delikatna kwasowość, owoce tropikalne i krótki, jabłkowy finisz. Ocena: ***. Do nabycia za około 1500 HUF (ok. 20 PLN).

Drugim winem był Kreinbacher Extra Brut z Somló. Wytrawne białe wino musujące, zrobione z furminta (85%) oraz chardonnay (15%). Dla mnie to był jeden z hitów tego festiwalu. Oko: ciemnosłomkowe, zielone refleksy. Nos: wanilia, miód, mango, cytrusy. Usta: mocno spienione, mineralne, wyraźna, solidna kwasowość, nuty mineralne, w tle wanilia, miód - ślad po rocznym pobycie w beczce. Długi jabłkowy finisz. No i ten mistrzowski design. Ocena: ****. Nie mogłem się powstrzymać - kupiłem butelkę. Za 2950 HUF (40 PLN).

Ach te bąbelki (fot. własna)

Miałem okazję także degustować wino z innej, niższej (ale i starszej) linii tego samego producenta, czyli St. Ilona, o nazwie Barát-Szikla (skała przyjaciela) z 2006 roku. Jest to czysty, 100% furmint, o złotym, pełnym kolorze, wyczuwalnych aromatach wanilii, przypraw, charakteryzujący się niezwykłą złożonością i rześkością, jak na swoje dziewięć lat. W ustach wyczuwalna potężna kwasowość, ugładzona beczką, wanila, owoce cytrusowe, jabłko, z długim finiszem. Butelka za 3000 HUF (40 PLN). Ocena: ****.

Kolejne zdegustowane wino to Leányvár 246 od Tamása Dúzsiego z Szekszárdu. Tym razem nie byłem jakos wielce zachwycony. Wino poprawne, ale nie sprawiło mi większej przyjemności. Oko: jasnoróżowe, wpadające w pomarańcz. Nos: truskawki, maliny. Usta, solidna kwasowość, lekkie, łagodne, czerwone jabłko, krótki finisz i trochę zbyt natrętny alkohol (choć jest go tam tylko 12%!)... Ceny nie zapisałem, ale sądząc po cenie kieliszka, wynosi ona ok. 2000 HUF za butelkę (27 PLN). Ocena: **.

Tam też nie było źle (fot. własna)

Dalej pozostając w klimatach Szekszárdzkich, skosztowałem wina Kajmád Szekszárdi Rosé 2014 od producenta Twickel. Jest to kupaż Kékfrankosa i  Merlota. Wino o kolorze malinowym, aromacie porzeczek, owoców leśnych, w tle również cytrusów, w ustach łagodne, wyczuwalna słodycz, delikatne, porzeczki, delikatne taniny, przyjemny finisz. Może nie do szprycerów, ale ogólnie jestem na tak. Ocena: ***. Do nabycia za 1400 HUF (19 PLN) - okazja.

Ciąg dalszy w kolejnej relacji...

Marzec był (a w zasadzie jeszcze jest) jednym z ważniejszych miesięcy w kalendarzu każdego winomaniaka na Węgrzech. W pierwszy weekend marc...

Wiosna w Budapeszcie

Marzec był (a w zasadzie jeszcze jest) jednym z ważniejszych miesięcy w kalendarzu każdego winomaniaka na Węgrzech. W pierwszy weekend marca odbywają się targi VINCE, które w tym roku ominąłem z powodu oszczędności - za niecałe dwa tygodnie czeka mnie wyjazd do Japonii, więc impreza zeszła na drugi plan. Trochę żałuję, ale przecież nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. O VINCE będzie mowa w kwietniu, gdy dostanę w swoje ręce nowiutkie wydanie magazynu o tej samej nazwie z relacją. Póki co muszę prosić o cierpliwość.

 
Wręczenie nagród na targach VINCE (fot. ze strony magazynu VINCE)

W ostatnich kilku tygodniach parokrotnie kosztowałem wina, często robiąc notki, jednak nie miałem możliwości, by je publikować. Zaległości chciałbym nadrobić teraz. Po pierwsze - Lidl rzucił na półki ofertę win węgierskich, z ciekawymi producentami, w tym z winami, które już mieliście przyjemność kosztować w polskiej ofercie. Oprócz tego pojawiło się kilka przyjemnych win różowych, których do tej pory mi brakowało. Osobiście bardzo dobrze odebrałem decyzję Lidla o zmianie dostawcy win szamorodni, teraz jest to Chateau Dereszla, recenzja znajdzie się poniżej. Widać, że niemiecki dyskont mocno rozpycha się na tutejszym rynku, do czego doszła również decyzja o promowaniu węgierskiej żywności w innych oddziałach sieci. Ciekawe co jeszcze zobaczymy na półkach polskiego Lidla? Kolejne wina, a może salami Pick?

 
Dziki róż (fot. producenta)

Przechodząc do win, to opiszę dwa. Pierwszym jest Csanádi Kékfrankos Rozé 2014, rzekłbym trunek nieco dziki. Kolor różu malinowego, w nosie wyczujemy dokładnie ten sam owoc i lekkie nuty pieprzne. W ustach na początku daje się we znaki lekka słodycz, po której przychodzi potężna kwasowość, mocno wyczuwalny alkohol, nuty owoców leśnych, cytrusów, grapefruit. Do szprycera dobrze by się nadało, samo jest... Jakieś takie dzikie. Trudno mi to opisać. Złe nie jest, ale szału nie zrobi. Typowa masówka, zważywszy, że pochodzi z 210 ha winnicy. Cenowo - 799 HUF (11 PLN), alkohol - 12,5%. Można, ale warto dorzucić parę złotych, czy też forintów więcej i dostać coś lepszego. Bo jest z czego wybierać. Ocena: słabe ***.

 
Niezbyt estetyczna etykieta, ale zawartość jest ok (fot. własna)

Drugie opisywane przeze mnie wino to Chateau Dereszla Szamorodni Édes 2010. Podejrzewam, że Dereszla ma na składzie sporo tego wina, skoro solidnie zeszła z ceny, gdyż wino to sprzedawane pod dwiema różnymi etykietami - jedną tradycyjną i drugą właśnie dla Lidla. Wino, jak wynika z opisu to samo, tylko znacznie tańsze (1299 zamiast 2000 HUF, czyli 18 PLN zamiast 27). Kolor idealnie złoty, nos z typowymi nutami botrytisu, morele, lekkie aromaty korzenne. Usta łagodne, średnio skoncentrowane, wysoka kwasowość, która świetnie współgra ze słodyczą, przez co sprawia, że wino nie jest tak męczące. Dalej w tle miód, morele, plejada owoców cytrusowych. Średni finisz, alkohol 12%. Ocena: ****. W wariancie cena/jakość - jedno z najlepszych na rynku. Takie aszú dla ubogich (i nie tylko oczywiście - ale obecnie zwykły Węgier sięgnie prędzej po to, niż po aszú).
Obsługiwane przez usługę Blogger.