Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kunság. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kunság. Pokaż wszystkie posty

Niecałe 25 kilometrów na południowy-wschód od Budapesztu znajdują się pierwsze winnice położone w regionie winiarskim Kunság (Kumania). Jeg...

Kunság - największy, aczkolwiek niedoceniany region winiarski Węgier

Niecałe 25 kilometrów na południowy-wschód od Budapesztu znajdują się pierwsze winnice położone w regionie winiarskim Kunság (Kumania). Jego nazwa pochodzi od plemienia Kumanów, którzy przybyli na te ziemie w XIII wieku na zaproszenie króla Béli IV. Jest to największy, ale zarazem najmniej odkryty i doceniany region winiarski Węgier. Powierzchnia nasadzeń wynosi 27 903 hektarów, co stanowi 1/4 całości upraw winnej latorośli w kraju Madziarów. Rozpościera się on na równinie między Dunajem a Cisą, głównie na podłożu piaszczystym i lessowym. Winorośl uprawia się tu co najmniej od dziesięciu stuleci, o czym świadczy chociażby list założycielski opactwa w Hronským Beňadiku (1075 r.), które otrzymało od króla Gézy I. kilka tutejszych winnic. Uprawa nie wykraczała jednak poza kilka tutejszych wzgórz, gdyż ówcześnie nie postrzegano tych obszarów jako dobrych dla winorośli. Dopiero w XIX wieku nastąpiły masowe nasadzenia, przede wszystkim lokalnych szczepów (Kövidinka, Arany Sárfehér, Ezerjó, Kadarka), pierwotnie po to, by związać tutejsze piaszczyste gleby i powstrzymać piaskowe burze. Winorośl w tym obszarze jako jedyna na Węgrzech przetrwała plagę filoksery bez większych strat, gdyż owad nie był w stanie zadomowić się na krzewach rosnących na piaszczystej glebie. Od tej pory tutejsze wina rozprzestrzeniły się po całym kraju, ze względu na wielkość produkcji i cenę głównym rynkiem zbytu stały się karczmy. Tak pisze o nich Béla Hamvas:

Podkreślam, oczywiście, że o winach pijanych w karczmach czy gospodach nie wyrażam się lekceważąco. Wprost przeciwnie, uważam karczmę za jedną z ważniejszych instytucji naszej cywilizacji, znacznie ważniejszą, niż na przykład parlament. W jednym miejscu człowieka ranią, w drugim leczą. (tłum. Tadeusz Olszański).

 

Mapa regionu winiarskiego (źródło: FÖMI VINGIS, www.fomi.hu)
W dzisiejszych czasach zła sława tutejszego wina bierze się z tego, że przez dziesięciolecia, a zwłaszcza za poprzedniego ustroju było to miejsce, gdzie powstawało tanie, kiepskiej jakości wino przeznaczone do masowej konsumpcji i na eksport do bratnich krajów socjalistycznych. Nie liczono się ani z jakością, ani z odpowiednią selekcją szczepów. Wycięto prawie całe uprawy Kadarki, znacznie ograniczono obszar Kövidinki i Arany Sárfehér sprowadzając je do roli taniego, lekkiego, ale i niepijalnego trunku, który trafiał do karczm i barów całego kraju. Lata 90-te oznaczały jednocześnie zmianę profilu upraw. Wraz z upadkiem systemu zniknęły dawne rynki zbytu, a produkcję trzeba było przystosować do wymogów gospodarki kapitalistycznej i wolnego rynku. Sporą część winorośli wykarczowano, przestawiono się na produkcję win wysokiej jakości, przeprowadzono selekcję klonów, sprowadzono inwestorów, dzięki czemu dziś sytuacja tutejszych winnic wygląda zdecydowanie lepiej aniżeli ćwierć wieku temu. Oczywiście dalej produkuje się tu również tanie wino na rynek lokalny, ale nie jest to już główny profil produkcji. Tutejsze wina coraz częściej zdobywają uznanie nie tylko na rynku krajowym, jak również za granicą, a miejscowi winiarze honorowani są nagrodami za swoją działalność. Z regionu wywodzi się dwóch winiarzy roku - w 2007 roku wyróżniony został János Frittmann, a w 2013 roku Éva Gálné Dignisz.

 

Rząd piwniczek w Monor (fot. własna)

W Kunság dominuje uprawa białych szczepów winogron. Stanowią one 80% nasadzeń. Typowymi uprawianymi tu szczepami są: białe (za wyjątkiem hybryd, które zajmują aż 47% powierzchni) - Cserszegi Fűszeres, Arány Sárfehér, Kövidinka, Riesling, Chasselas, Ezerjó, czerwone - Kékfrankos, Zweigelt, Cabernet Sauvignon, Cabernet Franc, Kadarka, Kékoportó. Zazwyczaj tutejsze wina są lekkie, owocowe, zdecydowana większość produkcji dojrzewa w stalowych tankach. Beczki używa się w przypadku niektórych win czerwonych i poważnych, ciężkich win białych, ale to zaledwie odsetek produkcji. Nowością są tutaj słodkie białe wina z późnych zbiorów oraz wino lodowe. Jeśli chodzi o przedział cenowy, to 95% tutejszych win mieści się w przedziale do trzech dych, przy czym bez większego problemu można dostać przyzwoite, świeże, lekkie wino w cenie do 10 złotych za butelkę. Jeżeli chodzi o producentów, to oprócz wymienionych wcześniej przedstawicieli Gál Szőlőbirtok és Pincészet oraz Frittmann Testvérek Pincészete warto wspomnieć również o Birkás Pincészet, Szigetvin, Font Pincészet, Lantos Borászat, Gedeon Birtok, Sümegi és Fiai, Koch Pincészet. To najwięksi producenci, których wina można dostać również w supermarketach i dyskontach rozsianych na terenie całego kraju. Na szczęście obraz masowej produkcji zostaje wypierany również dzięki działalności małych producentów, którzy oprócz produkcji win stawiają także na turystykę. Tutaj ciekawymi przypadkami są miejscowości Monor oraz Solt, słynne ze swoich rzędów piwniczek winiarskich, wokół których wyznaczono ścieżki tematyczne, a także organizuje się tam cykliczne imprezy winiarskie.

 

Uprawia się tu głównie białe winogrona, ale znajdziemy też czerwone. (fot. własna)

Warto zawitać do tutejszych winnic, by przekonać się, że Kumania ma do zaoferowania więcej, niż tylko wino na każdy dzień (to jest hasło reklamowe regionu). Znajdują się tu również liczne źródła termalne (Kiskunmajsa, Kiskunhalas), Park Narodowy Małej Kumanii, gdzie możemy zapoznać się z tutejszą fauną i florą, piękne zabytki (starówka Kecskemét, Ráckeve) i wiele innych ciekawych miejsc. A to wszystko zaczyna się zaraz za granicami Budapesztu. Ja powoli odkrywam ten region - odkryjcie go i wy!

Źródła: 
Hamvas Béla, Filozofia Wina, Studio Emka, Warszawa 2001, str. 58
www. kunsagiborvidek.hu
http://www.fomi.hu/portal/index.php/projektjeink/vingis/vingis-oem-ofj-terkepek
https://hu.wikipedia.org/wiki/Kuns%C3%A1gi_borvid%C3%A9k

Jeśli można powiedzieć o jakiś czerwonym szczepie, że jest autentycznie węgierski, jest nim zdecydowanie Kadarka. Szczep, którego pochodzie...

Była sobie Kadarka...

Jeśli można powiedzieć o jakiś czerwonym szczepie, że jest autentycznie węgierski, jest nim zdecydowanie Kadarka. Szczep, którego pochodzienie nie jest do końca jasne - wg najnowszych badań wywodzi się z Azji Mniejszej - prawdopodobnie przywędrował na terytorium Węgier wraz z Serbami, którzy przybyli tu chroniąc się przed turecką niewolą pod koniec średniowiecza. Wiadomo, że już w XVIII wieku uprawiano go na większą skalę, choć prawdziwą sławę i popularność zyskał w następnym stuleciu, kiedy wg. niektórych źródeł zajmował 75% całkowitej powierzchni nasadzeń winorośli. Tryumfalną ścieżkę Kadarki zatrzymało pojawienie się filoksery (od 1875 r.) oraz Traktat w Trianon (1920), przez co Węgry straciły sporą część regionów winiarskich, głównie z Wojwodiny i Transylwanii. Jednak ostatecznym ciosem dla tego szczepu była komuna. Wg danych statystycznych w 1955 roku uprawiano ją na 55249 ha, co stanowiło ponad 1/4 wszystkich węgierskich nasadzeń, to w 1970 roku powierzchnia ta spadła do 28000 ha, a po 2000 roku poniżej (zaledwie) 1000 ha. Obecnie zajmuje nieco ponad 600 ha.

 

Kadarka gotowa do zbiorów (fot. ze strony agroline.hu)

Dlaczego jednak tak drastycznie spadła powierzchnia nasadzeń? Odpowiedź może dać charakter Kadarki. Szczep ten wymaga sporego nasłonecznienia i dojrzewa stosunkowo późno, jest też dość wrażliwy na mączniaka oraz szarą pleśń. Często trzeba go zbierać, zanim całkiem dojrzeje, co przekłada się na jakość i charakter wina. Wymaga więcej prac, aniżeli inne ciemne winogrona, takie jak np Kékfrankos. W ostatnich latach można zauważyć zwiększone zainteresowanie tym szczepem - powstają organizacje zajmujące się jego promocją (Kadarka Kör), jest też przedmiotem różnorakich badań naukowych i selekcji klonów dających nadzieję na lepsze plony w przyszłości. Sprzymierzeńcem Kadarki jest też pogoda - ocieplenie klimatu daje szanse na to, że winogrona te będą w pełni dojrzewać również w regionach winiarskich, gdzie do tej pory się ich nie uprawiało.


Słodka kadarka z Miniș (fot. własna)

Słynnymi regionami uprawy Kadarki są Szekszárd, Kunság oraz leżący poza obecnymi granicami Węgier Arad, choć uprawia się go na mniejszą skalę w wielu innych miejscach. Poza Węgrami uprawia się go głównie w Bułgarii, gdzie jest znany jako Gamza. Tam uprawia się go na kilkunastokrotnie większej powierzchni niż w Kotlinie Pannońskiej. Ważną cechą Kadarki jest to, że posiada cienką skórkę, która w wyjątkowo sprzyjających okolicznościach klimatycznych poddana działaniu grzyba Botrytis Cinerea pozwala na zwiększenie koncentracji cukru w gronach późną jesienią, dzięki czemu można tworzyć z nich wina metodą tokajską, jak robi to Géza Balla w Miniș (region winiarski Arad). Nie jest on jednak ich wynalazcą, a dumnym kontynuatorem dwusetletniej tradycji, zapoczątkowanej w 1744 roku przez grafa Antala Grassalkovicsa. Kadarka jest również ważnym składnikiem Szekszárdi Bikavér, przy czym jej minimalna, aczkolwiek obowiązkowa ilość w tymże kupażu wynosi 5%. 

 

A to już Kadarka z Kunság (fot. własna)

Mnie trafiła się Kadarka z Soltvadkert w regionie winiarskim Kunság. Staroć, bo rocznik 2011, producent Lantos Borház, niezbyt znany szerokim masom, a działający na niecałych 20 ha. Degustowane wino miało jasnoczerwoną barwę, w nosie nuty wiśni, świeżo mielonej kawy, czekolady. W ustach sporo owocu - malina, czereśnia, wyraźna, żwawa kwasowość, dalej pojawiły się złożone nuty suszonych owoców, lekka pikantność, nuty czerwonej papryki. Wino dość lekkie, ale niesamowicie złożone, które pokazało fantastyczny potencjał tego szczepu, oraz jego środkowoeuropejski charakter. Niestety nie można go już dostać - a i ten egzemplarz został wyciągnięty z jakieś zakurzonej szafki. Ocena: ****. 



Przy tworzeniu artykułu korzystałem z poniższych źródeł:
http://www.boraszportal.hu/hirszuret/valtozott-a-szekszardi-bikaver-hivatalos-receptje-6657
http://www.pincefalvak.hu/tema/233-kadarka
http://kadarkaszalon.hu/index.php?view=article&catid=35:cikk&id=52:cikk1&format=pdf&option=com_content&Itemid=64

Zawsze popieram inicjatywy, które mają na celu popularyzację kulturalnego spożycia wina. Szczególnie, jeśli są podane w interaktywny sposó...

Gra z winem w tle - CsámBORgó w Kult Pince w Monor

Zawsze popieram inicjatywy, które mają na celu popularyzację kulturalnego spożycia wina. Szczególnie, jeśli są podane w interaktywny sposób oraz wymagają zarówno wysiłku fizycznego, jak i umysłowego. Na szczęście, jest ich coraz więcej, dzięki czemu fani wina mogą znaleźć coś dla siebie, a ci, którzy nie są do niego przekonani - zmienić zdanie. Doskonałym przykładem takiej inicjatywy jest gra CsámBORgó (Włóczęga - nt. słowo bor oznacza wino), która powstała w Kult Pince w Monor. Na czym polega? W skrócie - poszukiwanie skarbu z butelką wina pod ręką...


Właściciel winnicy György Kugel wyjaśnia zasady gry (fot. własna)
 
Gra zaczyna się w winnicy od krótkiej opowieści, wg. której gdzieś na górze Strázsahegy w Monor zaginęła beczka cennego trunku. Wyposażeni w mapę, cztery koperty i elektroniczny czytnik (przy zbliżeniu do odpowiedniego punktu podaje wskazówki co do następnych miejsc) wyruszyliśmy w trasę. Początek był łatwy, lecz później dość sporo się namęczyliśmy by znaleźć wyznaczone punkty i wykonać powierzone nam zadanie. W końcu dotarliśmy do celu podróży i otrzymaliśmy zasłużoną nagrodę - dwa wina, dżem oraz koszulkę. Gra zaplanowana jest dla 6-8 osób, w przypadku większej ilości tworzy się mniejsze drużyny, z których jedna wyrusza na trasę po drugiej w pewnym odstępie czasu.
 

Szukajcie, a znajdziecie... (fot. własna) 

Gra pozwala odkryć różne zakamarki winiarskiej wioski Monor, po drodze natrafimy m.in na płaskorzeźby betyárów (rozbójników) czy też zabytkowe piwniczki z dachem z trzciny. Po drodze zatrzymujemy się również przy tabliczkach z praktycznymi informacjami na temat miejsca, w którym przebywamy. Oczywiście są pewne niedociągnięcia - niektóre z nadajników, do których należy zbliżyć czytnik są tak dobrze ukryte, że natrafiliśmy na nie po bardzo długich poszukiwaniach... Niektóre z punktów padły również ofiarą wandali (lub raczej złodziei). Póki co, brak również wersji angielskojęzycznej... Pomimo tych trudności polecam tę grę każdemu, kto lubi wino, trasa jest wystarczająco długa, lecz nie wyczerpująca, więc jeśli tylko pogoda Wam sprzyja - skorzystajcie z możliwości, by powłóczyć się między rzędami starych piwniczek. Trzy skrzyneczki z fantastycznymi produktami wynagrodzą wasz wysiłek.


Pośród pięknych piwniczek są i takie, które czekają na drugą młodość... (fot. własna)

My zaś na samym końcu zjedliśmy kolację składającą się z kiełbasek oraz kaszanki ze świeżym pieczywem, w międzyczasie degustując lokalne wina. O winach z winnicy Megyeri-Hanti pisałem tu, niektóre wina z winnicy Lukácsy degustowałem podczas letniego kina z winem. Z nieznanych mi dotąd trunków pojawiły się trzy. Pierwszym był spożyty na trasie Kult Pince Karát 2015 ze szczepu o tej samej nazwie. Jest to białe wino o delikatnej owocowości, ma w sobie trochę kwasu, lekkie nuty kwiatowe, lecz dla mnie zbyt proste, bez wyrazu. Ocena: */**. Drugim, spożytym już podczas kolacji było Lukácsy Kékfrankos Rosé 2015, lekkie, różowe wino z przyjemną kwasowością, nutami malin, owoców leśnych, w sam raz na letnie wieczory. Ocena: **/***. Na końcu kuriozum, czyli dojrzały Riesling 2012 również z winnicy Lukácsy Pince. Nieco nut petrolu, piłek tenisowych (dziwne, ale jednak...), cytrusy, dość oleiste, ciekawe. Sięgnąłbym po nie jeszcze raz. Ocena: ***.


A na półkach Kult Pince znajdziecie świetne wina... (fot. własna)

Podsumowując - jeśli jesteście w Budapeszcie i macie węgierskich znajomych - wybierzcie się do oddalonego o 30 km Monor, by przeżyć przygodę i skosztować tutejszych win. A próbować jest czego, gdyż owa miejscowość liczy sobie ponad 1000 piwniczek, w których można odkryć prawdziwe skarby, nie tylko te, liczone w karatach... Do Monor podróżowałem na zaproszenia Gábriela Istvána Nyulasiego z organizacji Az ihatóbb Magyarországért.


Nie jestem jakimś wielkim fanem kina, choć trochę filmów w życiu obejrzałem. Niespecjalnie przepadam też za imprezami tematycznymi, gdzie w...

Letnie kino z winem - Leon zawodowiec i 7 win.

Nie jestem jakimś wielkim fanem kina, choć trochę filmów w życiu obejrzałem. Niespecjalnie przepadam też za imprezami tematycznymi, gdzie wino jest jakby dodatkiem do głównej treści. Tym razem zostałem jednak zaproszony przez Gábriela Istvána Nyulasiego na pokaz filmu Leon zawodowiec i towarzyszącej mu degustacji 7 węgierskich win. Należy dodać, że wina te pochodziły od małych, nieznanych mi winnic, dlatego zdecydowałem się wziąć udział w tym wydarzeniu. Miejsce stanowiła jedna z sal wine baru VinoPiano.

 

Słuszne hasło. Popieram (fot. własna)
 
Degustację zaczęliśmy od wina musującego Összhang 2012 z winnicy Anonym Pince z Etyek. Jest to całkiem udany kupaż Chardonnay oraz Pinot Noir, powstał metodą tradycyjną i dojrzewał w beczce dębowej. Posiada jasnozłotą barwę, mocno się pieni, zaś bąbelki są niewielkie. W nosie wyczuwalne są aromaty zielonego jabłka, agrestu, kwiatowe. W ustach na pierwszym planie znajdują się nuty cytrusów, które podkreśla dyskretna, aczkolwiek wyczuwalna kwasowość (6,7 g/l). Dalej pojawia się zielone jabłko, agrest, oraz delikatna goryczka. Całkiem przyjemne: ***. Następnie podano Ezerjó 2015 z Gál Szőlőbirtok és Pincészet. Owa winnica ma swą siedzibę w Szigetcsép w regionie winiarskim Kunság. Wino posiada jasnozieloną barwę, w nosie mamy burzę owoców, istne tutti frutti, morele,  brzoskwinie oraz nieco nut kwiatowych. W ustach wyjątkowo świeże, z dobrą kwasowością, nutami cytrusów i owoców egzotycznych. Lekkie, przyjemne. Ocena: ***.

 

Sali powoli się wypełnia (fot. własna)
 
Potem na dłuższy czas zagłębiliśmy się w meandrach filmu, kiedy Jean Reno z gracją eliminował kolejnych osobników, a młodziutka Natalie Portman próbowała go uwieść. Po około półtorej godziny nastał czas na kolejne wina - tym razem na stół powędrował Hárs-Rajnai z winnicy Lukácsy Pince z Monor. Jest ono kupażem Rieslinga i Hárslevelű, posiada jasnozłotą barwę, w nosie wyczuwalne są delikatne nuty cytrusów, brzoskwinii oraz kwiatów lipy. W ustach dość zielone, ze sporą kwasowością, wyraźnymi nutami cytrusów oraz brzoskwinii. Trochę brakuje mu harmonii, ale summa summarum to nie jest złe wino. Finisz z delikatnymi nutami zielonego jabłka. Ocena: **/***. Tą samą winnicę reprezentował Rajnai Rizling 2015. Mamy tu jasnozłotą barwę, w nosie lekkie nuty cytrusowe, brzoskwinii, mango oraz maślane. W ustach dominują cytrusy, owoce egzotyczne - mango, grapefruit, jest też solidna kwasowość oraz delikatna mineralność. Na finiszu pojawia się lekka goryczka. Poprawny, lecz mnie nie zachwycił. Ocena: **/***.

 

Dobre wino do kina... (fot. własna)
 
Trzecim podanym w przerwie winem był Frazír 2012 z Anonym Pince. Jest to dojrzewający w beczkach dębowych Sauvignon Blanc. Charakteryzuje się bladożółtą barwą, w nosie wyczuwalne nuty maślane, owoców egzotycznych, mango, wanilii. W ustach sporo owoców egzotycznych, melonu, mango, delikatna nuta miodowa, wyrazista kwasowość oraz kremowa tekstura sprawia, że jest to jedno z ciekawszych win, jakie piłem ostatnim czasem. Na finiszu pojawiają się nuty zielonego jabłka, gruszki oraz wanilii. Ocena: ***/****. Po owym winie wróciliśmy do filmu, w którym akcja płynęła wartko, niczym górski potok. Zgasły światła, a kieliszki powoli się opróżniały...

 

Jedzenie też niczego sobie... (fot. własna)
 
Leon wydał swoje ostatnie tchnienie, a wkrótce po tym światła zabłysły na nowo. Degustację zakończyliśmy dwoma winami od Pócz Pincészet z Balatonlelle położonego południowym brzegu Węgierskiego Morza. Pierwszym było musujące Bubbori Rosé Gyöngyözőbor 2015. Jest to kupaż Cabernet Sauvignon, Merlota oraz Kékfrankosa, o jasnoróżowej barwie. Nie jest przesadnie pienisty, a bąbelki są sporej wielkości, wino zostało mechanicznie nasycone CO2. W nosie jest wyraźnie kremowe, z wyczuwalnymi nutami malin oraz delikatną pikantością. Usta kryją sporo świeżości podbudowanej na solidnej kwasowości, jest też dużo owocu - malin, truskawek. I tu mamy wyraźną kremowość, jest to jeden z lepszych róży, który ostatnimi czasy piłem na Węgrzech. Ocena: ***/****. Na sam koniec do kieliszków nalano nam Prémium Cuvée 2013, które powstało z tych samych szczepów, co poprzednik. Posiada ono purpurową barwę, w nosie wyczuwalne owoce leśne, czekolada, tytoń. W ustach wciąż sporo owocu (jeżyny, maliny), krągłe taniny, przyjemna, nadająca świeżości kwasowość. Wino o solidnej strukturze, które mimo dość długiego pobytu w beczce nie zatraciło swojej klasy. Ocena: ***/****. Moim zdaniem najlepsze wino panelu wraz z winem Frazír. 

 

Bierz mnie! (fot. własna)
 
Nie chciałbym negować idei tego typu degustacji, bo na własnej skórze przekonałem się, że to może działać. Trochę brakowało mi jednak powiązania owych win z filmem, który był wyświetlany, co nadałoby samej imprezie głębszego sensu. Mimo wszystko, każda okazja na spotkanie z winami od mało znanych lub butikowych winiarni jest wartościowa, dlatego też cieszę się, że pojawiła się taka możliwość i z niej skorzystałem. A samo miejsce - czyli winebar VinoPiano dopisuję do mojej listy must be, ponieważ zarówno wina, jak i serwowane tam przekąski są najwyższych lotów.

Degustowałem za darmo na zaproszenie Gábriela Istvána Nyulasiego z Az Ihatóbb Magyarországért, która to organizacja zajmuje się promowaniem szeroko pojętej kultury winiarskiej.


Wino lodowe to wciąż rzadkość na naszych stołach. Jeśli już się pojawia, to raczej jako ciekawostka, ze względu na swoją unikatowość i wyso...

Na przełamanie lodów - dwa wina lodowe

Wino lodowe to wciąż rzadkość na naszych stołach. Jeśli już się pojawia, to raczej jako ciekawostka, ze względu na swoją unikatowość i wysoką cenę. Cena poniekąd uzasadniona, gdyż i rzadko zachodzą wszystkie warunki konieczne do powstania wina (grudniowy lub styczniowy mróz, oraz zdrowe grona), a i technologia jest również kosztowna. W morzu win różowych podczas festiwalu Rosalia miałem możliwość spróbować również i tych win, pokrótce opisując wrażenia z nimi związane.

 

Krótko i na temat: dobre (fot. ze strony producenta)

Pierwszym z degustowanych win było Koch Jégbor 2007. Jest to 100% riesling, o ciemnozłotej, bursztynowej barwie, w nosie zaś wyczuwalne są nuty kwiatów, kandyzowanych owoców - brzoskwinii, pigwy, miodu. W ustach potężna słodycz, którą nieco temperuje kwasowość, oleista struktura, wyraźne nuty brzoskwinii. Na finiszu wyczuwalne nuty migdałów. Ocena: ****. Cena: 5000 HUF (70 PLN). Czy warto? Powiedziałbym, że tak, choć w tej cenie można dostać np. przyzwoite aszú. Co kto woli...

 

Piękny kolor, choć zawartość mogłabyć piękniejsza (fot. własna)

Drugim i ostatnim z kosztowanych win był Birkás Rajnai Rizling Jégbor 2014. Jak widać szczep ten sam co u poprzednika, barwa bursztynowa, w nosie miód, suszone owoce, morele. W ustach takie tutti frutti - bardzo owocowy, wyraźna słodycz, powiedziałbym, że nieco przesadzona. W tym wypadku brakowało mi trochę kwasowości, która sprawiłaby, że wino byłoby bardziej pijalne, a tak, po jednym kieliszku człowiek ma dość. Przyzwoite, nic ponad to. Ocena: ***. Cena: 4000 HUF (56 PLN). Lepiej dołożyć ten tysiąc forintów i kupić poprzednika. No chyba, że to trafi się w promocji za pół ceny... Dla mnie była to wyjątkowo ciekawa lekcja, jak dwa wina z tego samego szczepu mogą dać bardzo odmienne wina. Spróbujcie i Wy!

Na festiwalu Rosalia skosztowaem tego wina po raz pierwszy, ale było to już po kilku kieliszkach, co skutecznie zatarło moją zdolność perce...

Czarna (różowa) owca? - Birkás Kunsági Kékfrankos 2014

Na festiwalu Rosalia skosztowaem tego wina po raz pierwszy, ale było to już po kilku kieliszkach, co skutecznie zatarło moją zdolność percepcji. Zdecydowałem się na zakup pod wpływem mojej narzeczonej, niejako kupując kota w worku. Dziś chciałem się przekonać na ile dobre jest to wino, i czy poza designem coś sobą prezentuje. Wino z Kunság, największego regionu winiarskiego, który ostatnimi czasy rośnie w siłę (i sukcesy).

A taka ładna ta owieczka... (fot. własna)

Oczy: jasnoróżowe, przejrzyste. Nos: aromaty porzeczek, malin, w tle nuty przypraw. Usta: przyjemna, solidna kwasowość, porzeczki, w tle nieco nut owoców cytrusowych, agresywny alkohol (choć jest go tylko 11,5%), gorycz i krótki finisz. Nie ja jeden nie jestem przekonany do tego wina. Nie jest ono katastrofalne, wręcz całkiem pijalne, ale w tej cenie z pewnością da się znaleźć coś lepszego. Cena: 1200 HUF (16 PLN). Ocena: **. Lepiej dołożyć parę złotych i kupić coś lepszego, choć róż na Węgrzech nie stoi na takim poziomie jak inne rodzaje win.
Obsługiwane przez usługę Blogger.